Regulacja internetu? "Jest niepotrzebna. Już to robimy"

Musimy wprowadzić ustawę medialną z zapisami o internecie - mówią posłowie i przedstawiciele rządu. - Są niepotrzebne. Wszystkie te kwestie regulują już inne ustawy - przekonywał prawnik Piotr "Vagla" Waglowski w programie "Mediacje" Ewy Wanat. I dodał: Tryb pilny ustawy narusza konstytucję RP.
W Sejmie trwa bój o nowelizację ustawy medialnej. - Ustawa w obecnym kształcie (bez zapisów dotyczących internetu, które zostały usunięte przez Senat) oznacza niepełną implementację dyrektywy UE. I karę dla Polski od Brukseli - taką opinię MSZ przedstawiono na dzisiejszym posiedzeniu komisji kultury i środków przekazu. Sejmowa komisja zastanawia się, co dalej ze zmianami wprowadzonymi przez Senat: czy - jak apelowali eksperci oraz premier - zaakceptować je i przyjąć ustawę bez części dotyczącej Internetu.

- Decyzja premiera dała przestrzeń, żeby wrócić do stołu i zastanowić się, czy są jakieś lepsze rozwiązania - powiedział Igor Ostrowski, członek zespołu doradców strategicznych premiera. - Musimy jednak wdrożyć do prawa polskiego to, co jest w prawie europejskim.

Czego jeszcze nie mamy w polskim prawie?

Igor Ostrowski tłumaczył, co dokładnie Unia Europejska każe nam uregulować. Na każdą wymienioną przez niego kwestię, prawnik i założyciel strony Vagla.pl Piotr Waglowski podawał już istniejącą ustawę polskiego prawa, która tę kwestię reguluje.

Ostrowski: - Audiowizualne usługi na żądanie - quasi telewizja internetowa. Usługobiorca musi mieć łatwe informacje o dostawcach. Stąd pomysł rejestru.

Waglowski: - To już wynika z przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną - mamy to w polskim prawie.

Ostrowski: - Musimy zapewnić, że nie ma w tych mediach treści nawołujących do nienawiści ze względu na rasę, płeć, religię i narodowość.

Waglowski: - I mamy wymiar sprawiedliwości, który ściga również za tego typu opublikowane treści. To też jest już uregulowane w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Ostrowski: - Niestety, nie. Bardzo szczątkowo. Tu zmiany są konieczne.

Ostrowski: - Musimy upewnić się, że zapewniamy dostęp do mediów dla osób z upośledzeniami wzroku lub słuchu.

Waglowski: - To może tutaj ratyfikujmy konwencję ONZ w sprawie osób niepełnosprawnych?

"Ochrona małoletnich jest konieczna''

Ostrowski: - Musimy jeszcze określić zasady rozpowszechniania przekazów handlowych i tych wszystkich audycji sponsorowanych, czyli reklam, sponsoringu oraz zapewnić promowanie dostępu do towarów europejskich. Trzeba też ograniczyć dostęp osób małoletnich do takich usług, które mogą szkodzić fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu ich rozwojowi. To bardzo ważna kwestia. Moim zdaniem tę kwestie nie są regulowane w innych ustawach i nowa ustawa jest konieczna - stwierdził.

Piotr Waglowski upierał się, że nowa ustawa byłaby dublowaniem istniejącego już w Polsce prawa. - Absolutnie nie - zaoponował Ostrowski. - Nie możemy powiedzieć, że ochrona małoletnich jest zapewniona dlatego, że sądy będą ich ścigać.

Zgodziła się z nim Ewa Wanat: - Ochrona małoletnich jest zapewniona w tradycyjnej analogowej telewizji i radiu, ale wydaje się, że rzeczywiście nie mamy takich przepisów, które na strony internetowe nakładałyby jakiś obowiązek chronienia małoletnich np. przed stronami pornograficznymi. W innych krajach europejskich są takie ograniczenia - wprowadza się kody i piny. Dostęp jest też ograniczony przez to, że te strony praktycznie zawsze są płatne.

- To są przepisy techniczne, które można spokojnie w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną wprowadzić - upierał się Waglowski.- Ministrowie w poszczególnych ministerstwach powinni znać cały system prawny. Jeśli każde ministerstwo tylko w swoim ogródku grzebie, to mamy kłopot. Ja, jako obywatel chciałbym, żeby system prawny był spójny. A on przez taką resortowość, spójny nie jest - dodał.

Ostrowski przyznał rację: problematyka Internetu jest zawieszona pomiędzy infrastrukturą, kulturą, gospodarką i MSWiA. - Ale po to mamy Komitet Stały, Radę Ministrów, i zespół Polski Cyfrowej, żeby takie kwestie systematycznie regulować - dodał.

- W takim razie ciągle przepuszczacie przez ten Komitet Stały coś, co jest niespójne - odparł Waglowski.

"Obywatel powinien być współrządzącym"

Po deklaracji premiera Donalda Tuska o rzetelnej dyskusji ws. zatrzymanych przez niego zapisów ustawy o regulowaniu Internetu środowiska medialne oczekują społecznych konsultacji.

- Dobrym przykładem jest Wielka Brytania. Brytyjczycy doszli do wniosku, że pewne miękkie kwestie nie powinny być regulowane przez władzę wykonawczą, tylko przez komisje wspólne na zasadzie kompromisu - mówił Ostrowski. Jak dodał, polskie prawo też powinno zachęcać do tworzenia się niezależnych ciał przedstawicielskich, takich jak Izba Wydawców Prasy czy Rada Etyki Mediów. - Będę premierowi doradzał takie rozwiązanie. Dzięki niemu odchodzimy od relacji obywatel - państwo, gdzie obywatel jest petentem. Brytyjskie rozwiązanie tworzy z obywatela współrządzącego - stwierdził Ostrowski.

Ewa Wanat zasiała wątpliwości: - Tylko kogo takie ciała dobrowolne reprezentują? Tam niekoniecznie zgłaszają się ludzie kompetentni i czynni zawodowo. Dlatego Rada Etyki Mediów nie jest autorytetem dla środowiska mediów w Polsce. Takie rozwiązania sprawdzają się w Wielkiej Brytanii, bo tam dobrze funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie. U nas niestety jest z tym gorzej - dodała.

Tryb pilny ustawy naruszył konstytucję RP?

Według Piotra Waglowskiego tryb pilny, w jakim próbuje się uchwalić ustawę medialną, jest naruszeniem konstytucji RP. - Artykuł 123 mówi, że rząd może uznać niektóre projekty ustaw za pilne, ale mogą to być ustawy, które regulują ustrój i właściwość władzy publicznej. A ta ustawa reguluje właściwości Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która jest organem państwa - powiedział prawnik.

- Nie mogę się z tym zgodzić. Nie możemy doprowadzić do sytuacji tak absurdalnej. Rząd nie byłby w stanie przeprowadzić żadnego projektu w trybie pilnym, bo w niemal każdym są określane kompetencje poszczególnych władz - mówił Ostrowski. - Zgadza się. Jako obywatel chciałbym mieć możliwość śledzenia procesu legislacyjnego i brania udziału w konsultacjach społecznych - odpowiedział Waglowski.

Więcej o: