Skomentuj:
Komentarze (323)
-
@dyskootantka
Napisał tak na płycie lotniska czy na ulicy? Niczego takiego nie napisał, to sa twoje fantazje.
________________
Fantazje to masz Ty, poza tym, że jesteś bezczelna i mało wiesz.
Wpisal sie do Księgi. do ktorej wpisuja się dyplomaci odwiedzający Izrael. Wiadomość tę podal wczoraj m.in. TVN 24 i pokazal wpis razerm z przekładem na polski, tłumacząc to tak: Tutaj jest mój drugi dom". Poza bezczelnościa (zresztą wciąż ujawniania w Twoich wpisach) wypada jeszcze posiadać trochę wiedzy. Zadzwoń do TVN 24 i zapytaj. I nie fantazjusz na przyszłość. A "ty" gdy się do kogoś zwraca w języku polskim pisze się dużą literą. To też wypada wiedzieć. Tyle, że Ty naprawdę mało wiesz. -
elzbieta09 20 minut temu
0 + - zgłoś do moderacji
Przykładem jest jego wpis 'po angielsku: w Izraelu. Tusk napisal w Izraelu: "I am here in on second home" .
*********************************************************************************************
Napisał tak na płycie lotniska czy na ulicy? Niczego takiego nie napisał, to sa twoje fantazje. -
@marc4n, a ty idź się leczyć, bo choroba się pogłębia! Dla twojego dobra!
-
Faktem jest, że Tusk nawet będąc w obcym państwie, myśli o sobie anie o Polakach, których reprezentuje.
Przykładem jest jego wpis 'po angielsku: w Izraelu. Tusk napisal w Izraelu: "I am here in on second home" . Nawet gdyby napisał "Here I am at my second home" (Tutaj jestem w drugim domu), zdanie nadal byłoby bez sensu, bo "home" może być tylko jeden (w języku angielskim). Nie można mieć dwóch "homes". Najpoprawniej znaczeniowo byłoby: "Here I am home" ("Tutaj jestem w domu"). Ale można było znacznie prościej, np. "Shalom to you, Israel" ("Pokój Tobie, Izraelu") - jednoznaczne w języku angielskim i bliskie Izraelczykom. I wtedy nie mówiłby o sobie samym, ale reprezentowałby Polskę i zwracałby się do Izraelczykółw. I okazał się sobkiem i kretynek w angielskim. I jak to jest z inteligencją naszej "jelity" rządzącej? -
wyborcy Tuska (i Komorowskiego): wytrzeźwiejcie, przyznajcie się sami przed sobą, że popełniliście błąd, i naprawcie go na litość boską, to już ostatni moment.
Nieudolna ekipa PO musi odejść, dla dobra waszego i waszych dzieci...i...
.pisze marcin4n- a ......o co ci chodzi ???mógłbyś dodać -?? bo tak to wygląda na' bezrozumne przypodobanie się komuś -
Takie coś znalazłem jako komentarz do artykułu w "Polityce" bardzo trafna analiza:
analiza
Re:Kaczyńskiego słownik posmoleński
" dlaczego ufnie wierzy w slowa Prezesa tak wielu, skadinad wydawaloby sie wyksztalconych ludzi."
Wykształcenie i inteligencja są nieco przereklamowane, zmitologizowane. Oczywiście mają duże znaczenie, są mocno skorelowane z utrzymywaniem wysokiego poziomu higieny psychicznej, ale bynajmniej nie jest to regułą. Bardzo wielu ludzi o dużym poziomie wiedzy i błyskotliwej inteligencji ma bardzo słabe kompetencje emocjonalne, nie rozumie swoich stanów psychicznych i elementarnych reguł przekazów niewerbalnych jakie płyną od innych osób. Nierzadko też, są to osoby zwyczajnie psychicznie zaburzone, pełne kompleksów, różnych mani wielkości, tłumionej wściekłości, natręctw, pieniactwa, nerwic, do poważniejszych nawet postaci, jak zaburzenia paranoidalne. Kaczyński, sam prawdopodobnie poważnie zaburzony (niech nas nie zwiedzie jego dobre funkcjonowanie, problemy psychiczne rzadko przybierają postać widocznego szaleństwa), przemawia językiem tych chorych emocji dośc sprawnie i potrafi uwodzić tego rodzaju jednostki. Jestem przekonany, że jego komunikacja z wyborcami w ogóle nie odbywa się za drodze "merytorycznej". Oni się wyczuwają podświadomie, emocjonalnie, to wspólnota charakterów, niezbyt pięknych, co tu dużo mówić... Nie jest ważne co konkretnie Kaczyński mówi, jakich używa argumentów (często żadnych, albo kompletnie nielogicznych, co świetnie opisuje artykuł) ważne jest jak mówi, do jakich archetypów historycznych się odnosi, jakie potrzeby emocjonalne słuchaczy zaspokaja. Co istotne, jako, że ludzie ci mają kiepski kontakt ze swoimi emocjami, nie identyfikują tych emocji, co oczywiste, jako dysfunkcji i przywar charakteru, nazywają to "ideologią". Jesli jest się tak pobudzonym emocjonalnie, to wszyscy ludzie odrobinę zdrowsi, partie odrobinę bardziej pragmatyczne, postrzegane są jako mdłe, bezbarwne, nijakie. Tak jak życie bez narkotyku dla narkomana. Co bedę pisał, w artykule jest o tym sporo. Żeby była jasność: takie elementy oddziaływań występują, w pewnym stopniu, w każdej partii, w każdym ugrupowaniu ideologicznym, fenomen PiSu polega na tym, że tam jest to podniesione do potęgi n-tej, karykaturalne, że poza tym nic w tej partii nie ma żadnych treści, żadnego szczątkowego chociaż, pomysłu na Polskę, poza, rzecz jasna, realizacją swoich mrocznych wizji: bycia wreszce silnym, "zrobieniem porządku z tym całym tałatajstwem", odwetem (w gruncie rzeczy nie ważne na kim i za co, za swoje nieszczęśliwe życie najczęściej).
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


odtwórz
odtwórz