Kaczyński odpowiada na artykuł Tuska. "Samochwały droga przez mękę"

prot, PAP
19.03.2011 , aktualizacja: 19.03.2011 17:01
A A A Drukuj
Donald Tusk, Jarosław Kaczyński Fot. Sławomir Kamiński, Wojciech Olkuśnik Donald Tusk, Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w artykule dla "Rzeczpospolitej" ocenił, że Donald Tusk większość problemów stworzył sam. Zarzucił mu m.in., że nie wie co się powinno robić, będąc premierem.
Kaczyński w ironicznym artykule porównuje Tuska m.in. do nieprzygotowanego ucznia, do samochwały z wiersza Jana Brzechwy, do rzymskiego cesarza Klaudiusza, a nawet nałogowego bywalca modnych klubów. Tekst jest odpowiedzią na publikację Tuska, która ukazała się w miniony weekend w "Gazecie Wyborczej". Premier przedstawił w nim bilans prac swojego rządu oraz odpowiadał krytykom zarzucającym mu zbyt wolne tempo przemian w Polsce. Przekonywał też, że rząd przeprowadza głębokie reformy, a jednym z grzechów jego ekipy jest to, że nie potrafi przebić się z nimi do opinii publicznej.

Artykuł zatytułowany "Samochwały droga przez mękę" jest - jak pisze w nim prezes PiS - "w bardzo dużej części ironiczny". - Otóż uznałem, że ironia jest najlepszą metodą - jak to się teraz mówi - dekonstrukcji napuszonego, autoreklamiarskiego, płytkiego, nielogicznego, niespójnego i często pretensjonalnego dziełka Donalda Tuska. Czegoś takiego nie mogłem potraktować zbyt serio - podkreśla Kaczyński.

Jego zdaniem podsumowanie rządów dokonane przez Tuska sprawiało wrażenie nowej wersji powieści Jacka Londona "Martin Eden", gdzie "dzielnemu bohaterowi wiatr wiał w oczy i często miał pod górkę". Kaczyński uważa, że tekst premiera jest "połączeniem masochizmu z samochwalstwem i autoreklamiarstwem", "czasem graniczącym z megalomanią". Jak dodał, po przeczytaniu publikacji Tuska przypomniał mu się wiersz Brzechwy "Samochwała" "o pewnej postaci, co to zdolna jest niesłychanie, najpiękniejsze ma ubranie, jej buzia tryska zdrowiem, jak coś powie, to już powie, jak odpowie, to roztropnie, w szkole ma najlepsze stopnie".

"Sam robi sobie problemy i nie umie rządzić"

Według Kaczyńskiego, rząd Donalda Tuska jest jak socjalizm w powiedzeniu Stefana Kisielewskiego: bohatersko pokonuje trudności nieznane pod żadnymi innymi rządami, oprócz jego własnych. Zdaniem prezesa PiS Tusk "większość problemów stworzył sobie sam, a sytuacja nie byłaby zgoła dramatyczna, gdyby zwyczajnie potrafił rządzić". - A przynajmniej gdyby wiedział, co się powinno robić będąc premierem - dodał.

Kaczyński podkreśla, że ma wątpliwości, czy Donald Tusk dojrzał do roli szefa rządu. Dodał, że w artykule premiera nie dostrzega "głębszej myśli o Polsce, Polakach o tym, po co i dla kogo sprawuje się władzę, po co istnieją naród i państwo". - Wbrew temu co opinii publicznej wmawiają nasi polityczni konkurenci - ani ja, ani PiS nie zamierzamy podrywać Polaków do żadnego powstania. To bzdura. Doskonale rozumiemy, że Polacy chcą dostatniej, bezpiecznej egzystencji. Ale też wiemy i czujemy, że nie uciekają i nie chcą uciekać od odpowiedzialności - za siebie, rodzinę, wspólnotę, a wreszcie za naród i państwo. Polacy są naprawdę pod tym względem dojrzali - napisał Kaczyński.

Tusk jak Alcest

Według niego, Tusk pisze o swoim zmaganiu się z losem, bo sądzi, że "to nadaje jego postaci dramatycznego wymiaru". Jak ocenił, "wyznania" premiera wobec czytelników "GW" przywodzą na myśl dylematy Alcesta, bohatera komedii Moliera "Mizantrop". - Alcestowi wszystko się nie podoba z wyjątkiem samego siebie. Wszystkich podejrzewa o podstęp, fałsz i zdradę, podczas gdy problem tkwi w nim samym, a nawet wiele problemów, czyli pycha, upór i egoizm. Niby nie lubi świata salonów, ale w nim tkwi. Niby nie cierpi takich osób jak kokietka Celimena, lwica salonowa, ale żyć bez niej nie może. Niby nie toleruje kłamstwa, ale bez większego problemu sam się oszukuje, byleby mieć złudzenie, że jest kochany - podkreślił.

Kaczyński porównuje też premiera do ucznia, który wyrwany do odpowiedzi, nie potrafi sobie poradzić z pytaniem i tłumaczy, że przecież się uczył. - Donald Tusk zachowuje się identycznie: często w tekście w "GW" oznajmia, że bardzo się starał, czyli się uczył. Niestety, nie wyszło - podkreślił.

"Chce wzbudzić współczucie"

Prezes PiS ocenił, że Tusk chce wzbudzać współczucie, "by potem zachęcić czytelnika do okazania zachwytu i wdzięczności". - Donald Tusk wie, że dziś społecznymi emocjami rządzą namiętności rodem z telenowel, szczególnie tych południowoamerykańskich. A tam obowiązkowa jest huśtawka emocji - dodał.

W opinii Kaczyńskiego premier powinien mieć na tyle odwagi cywilnej, aby przyznać się do swoich błędów. Za "zdumiewające" uznał, że Tusk nie wspomina w podsumowaniu swojego urzędowania o katastrofie smoleńskiej, "czyli o wydarzeniu, które nawet za kilkaset lat będzie jedną z wielkich polskich ran". - Czy chodzi o wyparcie tego tragicznego wydarzenia, żeby razem z nim wymazać z pamięci to, co sam premier robił, a właściwie czego nie robił w tej sprawie? - zastanawia się polityk.

- Premier, który w tej sprawie "odpuści" sobie polski interes i zapomni, że zginął tam prezydent Rzeczypospolitej, zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Ktoś mający dostęp do takich informacji jak szef rządu musi wiedzieć, że są sprawy, których za żadną cenę nie może "odpuścić", nawet gdyby stanął przed bardzo trudnym, a wręcz dramatycznym wyborem. W takich sprawach sprawdza się dojrzałość do roli premiera - ocenił prezes PiS.

W jego opinii wizja Polski wyłaniająca się z działań Tuska przypomina wizję "modnego klubu, gdzie miło spędza się czas zapominając o troskach i problemach, które zostawiło się na zewnątrz". - Do takiego klubu można wpaść, ale nie sposób tam żyć. Moi młodzi rozmówcy zastanawiali się, czy Donald Tusk nie staje się takim metaforycznym nałogowym klubowiczem, który coraz słabiej dostrzega, że istnieje rzeczywistość pozaklubowa - napisał prezes PiS.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (323)

  • elzbieta09

    Oceniono 2 razy -2

    @dyskootantka
    Napisał tak na płycie lotniska czy na ulicy? Niczego takiego nie napisał, to sa twoje fantazje.
    ________________
    Fantazje to masz Ty, poza tym, że jesteś bezczelna i mało wiesz.
    Wpisal sie do Księgi. do ktorej wpisuja się dyplomaci odwiedzający Izrael. Wiadomość tę podal wczoraj m.in. TVN 24 i pokazal wpis razerm z przekładem na polski, tłumacząc to tak: Tutaj jest mój drugi dom". Poza bezczelnościa (zresztą wciąż ujawniania w Twoich wpisach) wypada jeszcze posiadać trochę wiedzy. Zadzwoń do TVN 24 i zapytaj. I nie fantazjusz na przyszłość. A "ty" gdy się do kogoś zwraca w języku polskim pisze się dużą literą. To też wypada wiedzieć. Tyle, że Ty naprawdę mało wiesz.

  • dyskootantka

    Oceniono 2 razy 0

    elzbieta09 20 minut temu
    0 + - zgłoś do moderacji

    Przykładem jest jego wpis 'po angielsku: w Izraelu. Tusk napisal w Izraelu: "I am here in on second home" .
    *********************************************************************************************
    Napisał tak na płycie lotniska czy na ulicy? Niczego takiego nie napisał, to sa twoje fantazje.

  • dyskootantka

    Oceniono 1 raz -1

    @marc4n, a ty idź się leczyć, bo choroba się pogłębia! Dla twojego dobra!

  • elzbieta09

    Oceniono 4 razy -4

    Faktem jest, że Tusk nawet będąc w obcym państwie, myśli o sobie anie o Polakach, których reprezentuje.

    Przykładem jest jego wpis 'po angielsku: w Izraelu. Tusk napisal w Izraelu: "I am here in on second home" . Nawet gdyby napisał "Here I am at my second home" (Tutaj jestem w drugim domu), zdanie nadal byłoby bez sensu, bo "home" może być tylko jeden (w języku angielskim). Nie można mieć dwóch "homes". Najpoprawniej znaczeniowo byłoby: "Here I am home" ("Tutaj jestem w domu"). Ale można było znacznie prościej, np. "Shalom to you, Israel" ("Pokój Tobie, Izraelu") - jednoznaczne w języku angielskim i bliskie Izraelczykom. I wtedy nie mówiłby o sobie samym, ale reprezentowałby Polskę i zwracałby się do Izraelczykółw. I okazał się sobkiem i kretynek w angielskim. I jak to jest z inteligencją naszej "jelity" rządzącej?

  • zbud-2

    Oceniono 7 razy -1

    wyborcy Tuska (i Komorowskiego): wytrzeźwiejcie, przyznajcie się sami przed sobą, że popełniliście błąd, i naprawcie go na litość boską, to już ostatni moment.

    Nieudolna ekipa PO musi odejść, dla dobra waszego i waszych dzieci...i...
    .pisze marcin4n- a ......o co ci chodzi ???mógłbyś dodać -?? bo tak to wygląda na' bezrozumne przypodobanie się komuś

  • ianthom

    Oceniono 7 razy 1

    Takie coś znalazłem jako komentarz do artykułu w "Polityce" bardzo trafna analiza:
    analiza

    Re:Kaczyńskiego słownik posmoleński
    " dlaczego ufnie wierzy w slowa Prezesa tak wielu, skadinad wydawaloby sie wyksztalconych ludzi."
    Wykształcenie i inteligencja są nieco przereklamowane, zmitologizowane. Oczywiście mają duże znaczenie, są mocno skorelowane z utrzymywaniem wysokiego poziomu higieny psychicznej, ale bynajmniej nie jest to regułą. Bardzo wielu ludzi o dużym poziomie wiedzy i błyskotliwej inteligencji ma bardzo słabe kompetencje emocjonalne, nie rozumie swoich stanów psychicznych i elementarnych reguł przekazów niewerbalnych jakie płyną od innych osób. Nierzadko też, są to osoby zwyczajnie psychicznie zaburzone, pełne kompleksów, różnych mani wielkości, tłumionej wściekłości, natręctw, pieniactwa, nerwic, do poważniejszych nawet postaci, jak zaburzenia paranoidalne. Kaczyński, sam prawdopodobnie poważnie zaburzony (niech nas nie zwiedzie jego dobre funkcjonowanie, problemy psychiczne rzadko przybierają postać widocznego szaleństwa), przemawia językiem tych chorych emocji dośc sprawnie i potrafi uwodzić tego rodzaju jednostki. Jestem przekonany, że jego komunikacja z wyborcami w ogóle nie odbywa się za drodze "merytorycznej". Oni się wyczuwają podświadomie, emocjonalnie, to wspólnota charakterów, niezbyt pięknych, co tu dużo mówić... Nie jest ważne co konkretnie Kaczyński mówi, jakich używa argumentów (często żadnych, albo kompletnie nielogicznych, co świetnie opisuje artykuł) ważne jest jak mówi, do jakich archetypów historycznych się odnosi, jakie potrzeby emocjonalne słuchaczy zaspokaja. Co istotne, jako, że ludzie ci mają kiepski kontakt ze swoimi emocjami, nie identyfikują tych emocji, co oczywiste, jako dysfunkcji i przywar charakteru, nazywają to "ideologią". Jesli jest się tak pobudzonym emocjonalnie, to wszyscy ludzie odrobinę zdrowsi, partie odrobinę bardziej pragmatyczne, postrzegane są jako mdłe, bezbarwne, nijakie. Tak jak życie bez narkotyku dla narkomana. Co bedę pisał, w artykule jest o tym sporo. Żeby była jasność: takie elementy oddziaływań występują, w pewnym stopniu, w każdej partii, w każdym ugrupowaniu ideologicznym, fenomen PiSu polega na tym, że tam jest to podniesione do potęgi n-tej, karykaturalne, że poza tym nic w tej partii nie ma żadnych treści, żadnego szczątkowego chociaż, pomysłu na Polskę, poza, rzecz jasna, realizacją swoich mrocznych wizji: bycia wreszce silnym, "zrobieniem porządku z tym całym tałatajstwem", odwetem (w gruncie rzeczy nie ważne na kim i za co, za swoje nieszczęśliwe życie najczęściej).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX