"Knebel dla wideoblogerów" - ofensywa przeciw ustawie. Co zrobi Senat?

16.03.2011 08:20
Ustawa medialna wzbudza protesty branży i zwykłych internautów

Ustawa medialna wzbudza protesty branży i zwykłych internautów (Fot. tokfm.pl)

Propozycja nowej ustawy medialnej jednoczy działających w sieci. Na rządowym projekcie nie pozostawiają suchej nitki. - To knebel dla wideoblogerów i ograniczenia dla cyberprzedsiębiorców. - Mamy propozycje poprawek - słyszymy w środowisku branży internetowej. Internauci protestują na Facebooku. A twórcy ustawy zapewniają, że jej przeciwnicy źle interpretują nowe zapisy. Sejm nie widzi problemu. Czy Senat zmieni kontrowersyjne zapisy?
Rząd ekspresowo przepchnął przez Sejm ustawę, która na kilkadziesiąt tysięcy serwisów internetowych nakłada dodatkowe wymogi - twierdzą przedstawiciele branży i wielu ekspertów. Według Ministerstwa Kultury i szacunków KRRiTV swoją działalność zarejestrować powinno tylko 20-30 serwisów internetowych. Twórcy ustawy przyznają jednak, że i tu nowe prawo zostawia dużą dowolność interpretacji przepisów. Mimo protestów senacka Komisja Kultury i Środków Przekazunie rekomendowała żadnych poprawek do uchwalonej przez Sejm nowelizacji ustawy medialnej. Wszystko w rękach Senatu, który dziś wieczorem lub jutro zajmuje się ustawą i może wprowadzić do niej poprawki. O to apelują internauci i przedstawiciele branży. Wczoraj premier Tusk zarządził monitoring przepisów.

Trzeba będzie się rejestrować?

- Projekt nowej ustawy medialnej to prawny bubel - ostrzega Krajowa Izba Gospodarcza (KIG), choć dokument nazywa jedynie "legislacyjną wpadką".

- Z ustawy wynika, że każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą i zamieszcza materiały audio-wideo w internecie, musi zarejestrować taki serwis w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji - interpretuje nowe przepisy Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny Związku Pracodawców Branży Internetowej. - Ustawa wprowadza niepotrzebne obostrzenia dla przedsiębiorców i nie uwzględnia specyfiki internetu - ocenia Sobolewski.

Jakie będą konsekwencje nowej ustawy

Wszystko przez próby dostosowania naszego prawa do wymogów unijnych. - Tyle, że z drugiej strony łącza wygląda to jak radosna twórczość urzędników. I to ostatni dzwonek, żeby zastanowić się nad konsekwencjami takiego prawa - da się słyszeć w środowisku przedsiębiorców internetowych. - Ustawa wprowadza obowiązki dla przedsiębiorców, zmusza do rejestrowania w wykazie, a za jej brak wprowadza wysokie kary - wylicza Jarosław Sobolewski. - Dokument nakazuje też przekazywanie sporej części środków na produkcje europejskie i konieczność wykonania kosztownych zabezpieczeń informatycznych - dodaje.

Co innego mówi jeden ze współtwórców ustawy - Dominik Skoczek, dyrektor Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów w Ministerstwie Kultury. - Nie ma przepisów mówiących o rejestracji usług na żądanie, niektórzy krytycy nie doczytali zapisów tej ustawy - broni się Skoczek. - Jest jedynie wykaz, który nie jest rejestrem i nie jest żadną administracyjną formą zatwierdzania tych usług, a jedynie pełni funkcję informacyjne i identyfikacyjne. Niczego nie ogranicza - zapewnia współtwórca nowych przepisów. - Zabezpieczenia techniczne są jedynym nowym obowiązkiem, który może narazić na jakieś koszta - twierdzi Skoczek. - Wiele serwisów internetowych już od dawna stosuje tego rodzaju systemy, by ograniczyć małoletnim dostęp do szkodliwych treści - wyjaśnia urzędnik.

Każdy rozumie przepisy po swojemu

Twórcy ustawy, twierdzą, że polska propozycja dostosowania naszego prawa do wymogów unijnych jest jedną z najbardziej liberalnych w całej wspólnocie. Co innego uważa branża i sprzeciwia się jakimkolwiek regulacjom. Obie strony przyznają, że proponowane przepisy można jednak różnie interpretować - Nowe prawo jeśli zostanie uchwalone w proponowanym kształcie mocno ograniczy działalność w sieci - wskazuje prezes KIG Andrzej Arendarski. - Największe zastrzeżenia mamy do tego, że ta ustawa będzie barierą rozwoju polskiego internetu, będzie na rynku preferować podmioty zagraniczne i będzie źródłem różnych absurdów (np. każąc się rejestrować w KRRiT podmiotom, które nie świadczą profesjonalnych usług "wideo na żądanie" w internecie) - wylicza Arendarski. - To jest ustawa, która będzie generowała czynniki przeciwdziałające rozwojowi innowacyjności w Polsce - dodaje. Prezes KIG ocenia, że aktywność firm internetowych przeniesie się za granicę i tam będą płaciły one podatki.

Dostanie się najmniejszym? Wcale nie

Obawy Krajowej Izby Gospodarczej podzielają sami przedsiębiorcy. Według nich ustawa może dotknąć np. blogerów albo regionalne telewizje, takie jak Malopolskatv.pl, które działają tylko dzięki sieci, a są platformą dla internetowych społeczności.

Konieczność rejestracji i kary za jej brak to nikomu nie potrzebne utrudnienia - oburza się Przemysław Staniek, jeden z twórców MalopolskaTV.pl. Projekt choć działa od niedawna łączy internautów w całym regionie. Serwuje wyłącznie kontent wideo i jest dla mieszkańców jednym z pierwszych źródeł informacji. MalopolskaTV.pl jako pierwsza opublikowała to nagranie, czy podała informacje o zatrzymanym wojewodzie małopolski, który miał prowadzić samochód pod wpływem alkoholu. - Transmitujemy też na żywo mecze niszowych trzecio- czy czwartoligowych zespołów i chcemy by kibice mogli oglądać to wszystko w coraz lepszej jakości. Dlatego każdy grosz inwestujemy w sprzęt czy serwery - zapewnia Staniek. - Wkrótce może się okazać, że naszym widzom nie będziemy mogli nic pokazać - dodaje.

Można coś jeszcze zmienić - najlepiej nic nie regulować

Maciej Gawroński, ekspert prawny w KIG proponuje poprawki do projektu ustawy. - Sugerujemy zrezygnowanie w tej chwili z jakiejkolwiek próby regulowania multimediów w internecie - mówi Gawroński. - Jest problem z rozróżnieniem co jest wypożyczalnią internetową, a czym jest inna usługa quasi-telewizyjna - dodaje prawnik. - Póki nie wymyślimy czegoś lepszego, trzeba wprowadzić drobne zmiany w ustawie, które wyłączą multimedia w internecie spod reżimu rejestracji - radzi ekspert. KIG uznała, że taka rejestracja mogłaby jednak funkcjonować na zasadzie dowolności. - Problem polega na tym, że do jednego worka wrzucono wszystko, co jest nawet nie w pełni zarobkowym umieszczaniem multimediów w internecie ocenia Maciej Gawroński. - To spowoduje spowolnienie rynku internetowego i ograniczy wolność wypowiedzi - przewiduje prawnik. - Oczywiście jest pewna sfera, co do której można mieć wątpliwości: czy dany serwis lub usługa spełnia wymogi ustawy czy też nie - przyznaje Dominik Skoczek z MKiDN. - Nie ma takich zapisów, które mogły by w stu procentach przesądzić, że jedne podmioty się nie kwalifikują, a inne są objęte zakresem regulacji - dodaje.

Mobilizacja internautów

W akcję przeciwko nowelizacji ustawy o rtv włączyli sie także internauci. Na Facebooku powstała specjalna strona pod nazwą "Wylosuj senatora i napisz mu, co myślisz o cenzurze". Wiceprzewodnicząca komisji Barbara Borys-Damięcka (PO) poinformowała podczas posiedzenia, że skutkiem m.in. tej akcji jest zapychanie skrzynek mailowych senatorów apelami o nieprzyjmowanie ustawy. Zwróciła się też do przedstawicieli KRRiT oraz ministerstwa kultury, by wystosowali jednoznaczną i prostą w odbiorze informację do internautów, wyjaśniającą, że nowela nie oznacza cenzury w internecie.

Sejm uchwalił nowelizację 4 marca. Jej wprowadzenie jest spowodowane koniecznością wdrożenia unijnej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych. Z jej wprowadzeniem jesteśmy spóźnieni już ponad rok - termin implementacji minął 19 grudnia 2009 r., co grozi Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej. Stąd rządowy projekt w tej sprawie miał status pilnego.

Zobacz także
  • Ustawa medialna wzbudza protesty branży i zwykłych internautów Organizacje pozarządowe: Premierze, trzymamy za słowo
  • Bogdan Zdrojewski, minister kultury Platforma poprawia ustawę medialną. Nie będzie kontroli internetu?
  • Tomasz Tomczykiewicz "Platforma nie ma zamiaru cenzurować internetu"
Skomentuj:
"Knebel dla wideoblogerów" - ofensywa przeciw ustawie. Co zrobi Senat?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje