Co czeka polski internet? Koncesje, cenzura i kary finansowe

13.03.2011 21:00
Swobodna ekspresja w internecie zagrożona! Rząd ekspresowo przepchnął przez Sejm ustawę, która na dziesiątki tysięcy serwisów internetowych nakłada dodatkowe wymogi, niektóre są nierealne do spełnienia. Serwisy te będą się musiały rejestrować w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. A ta będzie je kontrolowała i będzie mogła nakładać na nie wysokie kary. Dodatkowo, ustawa preferuje zagraniczne podmioty kosztem polskich firm.
Precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, które serwisy obejmie ustawa (a ściślej nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, zw. ustawą medialną) właściwie nie ma. Mowa jest w niej bowiem o "dostawcach audiowizualnych usług medialnych na żądanie" (czyli o serwisach internetowych, które oferują treści wideo) o ile prowadzą na terytorium Polski działalność gospodarczą.

- Nadal nie wiadomo dokładnie kogo ta ustawa ma dotyczyć i jakie będą jej skutki. Ogromne zagrożenie, to oddanie Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji możliwości interpretowania niejasnych przepisów ustawowych. To ona ustali kryteria i będzie w praktyce wyznaczać reguły gry. Powie jednym, że mogą publikować, a innym, że nie mogą. Tylko, że konstytucja zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. - ostrzega prawnik i znawca internetu Piotr Waglowski, właściciel i autor serwisu Vagla.pl .

- 6,5 mln polskich internautów ogląda co miesiąc przekazy wideo. Z 800 tys. serwisów istniejących w polskim internecie, większość prezentuje materiały audiowizualne. Trudno sobie wyobrazić, jaką korzyść z działania w reżimie tej ustawy będą mieli polscy internauci - oburza się Jarosław Sobolewski z IAB, zrzeszającego pracodawców branży internetowej. - Ta ustawa otwiera drogę globalnym graczom do polskiego rynku, a polskich przedsiębiorców dyskryminuje.

- To bubel ustawodawczy - Nie wyobrażam sobie jak ustawodawca planuje wdrożyć to w życie i skutecznie egzekwować. To kolejne martwe przepisy, które w zależności od sytuacji będą wykorzystywane do selektywnej nagonki na wybrane podmioty. - ocenia nowelizację ustawy Grzegorz Tomasiak, prezes zarządu Wirtualnej Polski. Ustawa będzie dotyczyła zarówno dużych portali (jak WP.pl, Gazeta.pl, czy Onet) jak i mniejszych, a czasem wręcz niszowych serwisów internetowych.

Co czeka polski internet? Koncesje, cenzura i kary finansowe

Co czeka polskie serwisy internetowe serwujące treści wideo, jeśli Senat - jeszcze w tym tygodniu - przegłosuje ustawę?

Dodatkowe bariery wejścia na rynek. Właściciele takich serwisów będą mieli obowiązek wpisać się do wykazu prowadzonego przez przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, co oznacza, że Rada będzie miało prawo takiego wpisu odmówić, czyli decydować, kto może nadawać w internecie, a kto nie.

Przewodniczący KRRiT będzie miał prawo dotkliwie ukarać "dostawcę audiowizualnej treści", który nie wypełni obowiązku rejestracji - może mu wlepić karę finansową w wysokości do 10 proc. przychodu (nie dochodu!) osiągniętego w poprzednim roku.

Zastanawiające, że rząd argumentuje konieczność wprowadzenia tej ustawy, regulacjami wymaganymi przez Unię Europejską, a chce wprowadzić przepisy dokładnie sprzeczne z unijnymi dyrektywami. Przestrzegają one przed mnożeniem barier biurokratycznych czy zapędami do koncesjonowania. Mówią zaś o ograniczeniu do minimum przeszkód administracyjnych oraz ingerencji państwa w sferę usług audiowizualnych.

- Jeżeli ktoś podejmuje się takiej działalności gospodarczej, to wchodzi na rynek i konkuruje z nadawcami tradycyjnymi. Boisko powinno być równe dla wszystkich. Jeżeli jedni są koncesjonowani i w jakiś sposób regulowani, to niestety inni też - bronił rządowej ustawy w TOK FM mec. Igor Ostrowski, z zespołu doradców strategicznych premiera. Dociskany jednak przez Piotra Waglowskiego wyznał: - Przyznaję szczerze, nic lepszego nie wymyśliliśmy.

A Waglowski podsumował: - Dzisiaj moje działania w zakresie rozpowszechniania informacji mieszczą się w konstytucyjnych prawach i wolnościach. Skoro nie naruszam dziś żadnych zasad i nie muszę się zgłaszać do żadnego wykazu, a po wejściu tej ustawy będę musiał, to jest to ingerowanie w sferę chronioną konstytucyjnymi prawami i wolnościami.

W takich warunkach Facebook by nie powstał



- Skończył się czas bałaganu i bezhołowia - tak Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) zaanonsowała posłom ustawę 2 marca, podczas sejmowej debaty.

- Przygotowaliśmy tę ustawę w sposób niezwykle profesjonalny. Mamy ten projekt ustawy i możemy powiedzieć, że być może nie jest on do końca doskonały, ale na pewno jest bardzo dobry. - zapewniał z kolei minister kultury Bogdan Zdrojewski.

Całkiem innego zdania są ci, których ustawa dotyczy: - My sobie poradzimy, stać nas na prawników. Zrozumiemy, czego nam ustawa zakazuje, dostosujemy się, zabezpieczymy albo wyprowadzimy za granicę - mówi o dużych graczach internetowych Marcin Pery, prezes związanej z Polsatem firmy Redefine (należy do niej serwis Ipla z VOD). - Ale małe serwisy? Te startup-y, które dopiero powstają i decydują o konkurencyjności internetu? One nigdy nie zaczną od analizy prawnej ustawy audiowizualnej. Przyjdzie do nich urzędnik Krajowej Rady, bo czegoś nie zrobiły. I zostaną stłamszone już na początku. Dostaną karę. I nawet, jeśli ich przychód wynosi zero, już nigdy nie zaufają państwu. Powiedzą: tu się nie da robić interesów.

- Ta ustawa robi ogromną szkodę polskiemu rynkowi internetowemu - podsumowuje Pery. - W takich warunkach Facebook nigdy by nie powstał.

Obowiązkowe audycje europejskie i blokady dla dzieci?

Na przykład wszystkie serwisy objęte ustawą będą miały obowiązek promowania "audycji europejskich" - będą musiały mieć w ofercie audiowizualnej co najmniej 15 proc. produkcji europejskich. To znaczy, że serwis pokazujący dotąd filmy amerykańskie, czy np. bollywood.pl będzie musiał wydać dodatkowe pieniądze na europejskie produkcje, by sprostać ustawie i nie dostać kary.

Inny punkt ustawy - w intencjach całkowicie zrozumiały - jest niewykonalny. "Dostawca" musi - za pomocą zabezpieczeń technicznych zablokować (nie ostrzec, zablokować!) małoletnim dostęp do treści, które "zagrażają ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi"

- Abstrahując od tego, że nie jestem psychologiem i nie wiem, jak sprawdzić, czy jakiś "przekaz" może wpłynąć na małoletniego, nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie komputera. - pisze Waglowski na blogu Vagla.pl i pokazuje absurd takiego wymogu: - Bez powszechnego i trwałego znaczenia ludzi przy narodzinach (może jakiś chip, może jakiś implant w czaszce zintegrowany z rdzeniem kręgowym) oraz udostępnienia wszystkim bazy danych z (prawdziwymi) tożsamościami, nie jestem wstanie stwierdzić, czy tam jest małoletni, czy nie.

Jeżeli dostawcy treści nie spełnią powyższych wymogów - często mało precyzyjnych bądź niemożliwych do spełnienia - przewodniczący KRRiT będzie mógł nałożyć na nich kary finansowe/

Polski internet nie umrze - wyprowadzi się za granicę. A skarb państwa straci

- Najgorsze w tej ustawie jest wprowadzenie zasad nieuczciwej konkurencji serwisów spoza UE albo spoza Polski wobec serwisów istniejących w Polsce - dowodzi Marcin Pery, związany z Polsatem. - Przykładowo YouTube zarejestrowany w Ameryce nie będzie miał żadnych ograniczeń. Natomiast wszystkie serwisy polskie będą je miały. Nie ukrywajmy, wszyscy zabiegamy o pieniądze reklamowe, bo z tego wszyscy żyjemy. Oferta YouTube, któremu nie są stawiane żadne wymogi i ograniczenia, przygotowana dla reklamodawców będzie lepsza. Bo nie obowiązuje go katalog rzeczy, których my nie możemy reklamować w serwisach audiowizualnych. I nie będzie musiał wydawać pieniędzy, by sprostać innym zapisom ustawy - mówi Pery i ostrzega:

- Jeśli analizy pokażą, że ten biznes staje się nieopłacalny, że jesteśmy mało konkurencyjni, to polski internet nie umrze, tylko wyprowadzi się za granicę.

Podobnego zdania jest prezes Wirtualnej Polski: - Kolejna bariera biurokratyczna, która nie wiadomo czemu służy, a zabija przedsiębiorczość. Jeśli ta ustawa wejdzie w takim kształcie, to zaobserwujemy po jakimś czasie ograniczenie inicjatywy i działalności w polskim internecie - mówi Grzegorz Tomasiak. - Pieniądze z podatków nie będą wpływały do skarbu państwa.

- Największy błąd, to niezrozumienie internetu - mówi Pery o autorach ustawy. - Chce się go zrównać z telewizją - licencjonowaną, ograniczoną. W przypadku internetu mamy do czynienia z 50 tysiącami rozmaitych serwisów i każdy z nich miałby spełnić te wszystkie wymagania?!

Skąd taki pośpiech z tak ważną ustawą

Rząd powinien już dwa lata temu dostosować polskie prawo do unijnych regulacji dotyczących rynku audiowizualnego (tzw. dyrektywy unijnej), ale dotąd tego nie zrobił. I nagle gwałtownie przyspieszył argumentując to dyrektywą unijną. Rządowy projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji trafił do sejmowej komisji kultury i środków przekazu 2 lutego. Przedsiębiorcy dostali zaledwie 10 dni na uwagi i opinie. Głos branży internetowej w ogóle nie został uwzględniony.

2 marca projekt ustawy trafił pod obrady Sejmu. Posłowie opozycji mieli różne wątpliwości.

Wojciech Kossakowski, PiS - Od którego momentu transmisja treści traci charakter prywatny, a zaczyna być usługą audiowizualną? Kto ma to oceniać? Regulacja ta doprowadzi do filtracji materiału dostępnego w sieci. Rodzi to pytanie: Jak nie doprowadzić do sformalizowania amatorskiej, niekomercyjnej i społecznej twórczości audiowizualnej?

Tomasz Kamiński, SLD: - Liberalizacyjny rys dyrektywy wynika z przekonania, że procesu rozwoju mediów elektronicznych nie da się szczegółowo wpisać w ramy prawa, tak jak je dzisiaj pojmujemy. Jak opisać językiem prawa audycje, programy, filmy, w których współtworzącym jest sam odbiorca? Jak rozróżnić internetowy serwis telewizyjny od serwisu portalu, gazety czy radia? Czym są filmy, które łączą się gatunkowo z grami, w których przyjmuje się określone role? Polski ustawodawca chce starym językiem opisywać nowe zjawiska, które takiemu opisowi się wymykają. To wyzwanie, z którym rząd sobie nie poradził.

Antoni Błądek PiS: - Czy poddanie kontroli KRRiT nielinearnych usług audiowizualnych świadczonych przez Internet jest wykonalne ze względu na liczbę takich podmiotów i filmów w sieci? Czy zakres kontroli nie będzie zbytnio ingerował w produkcję amatorską umieszczoną na komercyjnym portalu internetowym? Czy objęcie obowiązkowym rejestrem tylko i wyłącznie serwisów polskich serwisów wideo, z pominięciem zagranicznych, nie stanowi nierównego traktowania podmiotów krajowych?

Elżbiecie Kruk z PiS, byłej przewodniczącej KRRiT, obowiązek rejestrowania się w wykazie Rady, wydał się groźny w konsekwencjach i niezgodny z intencją regulacji unijnych: - Kompetencja przewodniczącego Krajowej Rady do odmowy wpisu do wspomnianego rejestru, może prowadzić z jednej strony do ograniczenia swobody działalności gospodarczej poprzez postawienie bariery wejścia na rynek, z drugiej - do cenzury prewencyjnej ograniczającej wolność słowa w internecie - mówiła.

4 marca, 2 dni po debacie, Sejm jednogłośnie ("za" było 419 posłów; wstrzymał się tylko jeden - Kazimierz Michał Ujazdowski) przyjął ustawę wnosząc do niej tylko dwie drobne poprawki. Ustawa trafiła do Senatu, który ma ją głosować jeszcze w tym tygodniu.

Dla koneserów: pełna treść nowelizacji ustawy medialnej [DOKUMENT] >>

Co jeszcze budzi Wasze wątpliwości w ustawie medialnej? Macie do niej jakieś pytania? Piszcie w komentarzach

Zobacz także
Komentarze (561)
Zaloguj się
  • framberg

    0

    Nie chodzi tylko o to, że to bubel. Bo to akurat aż bije z zapisów. Rzecz w czym innym. w SBeckiej tendencji do kontrolowania wszystkiego. Ta tendencja będąca charakterystyczna dla homo sovieticus jest właściwa nie tylko ustawodawcom i członkom Krajowej Rady Radiofoni i Telewizji ale, niestety, również nam - większości obywateli.
    Charakterystyczne jest stwierdzenie (z artykułu):
    <trudno sobie wyobrazić, jaką korzyść z działania w reżimie tej ustawy będą mieli polscy internauci - oburza się Jarosław Sobolewski z IAB>

    Otóż u nas nie rozumie się prawa jako korzyści wynikających z gwarancji państwa. Np, że stowarzyszenie które przeprowadzi proces rejestracji nabywa specjalne uprawnienia. Owszem, jako podmiot zarejestrowany ma osobowość prawną i może starać się o kasę ale praw wynikających z zapisów prawa szczególnego nie ma. Są restrykcje - konieczność dostosowania się (struktury, nazewnictwa organów, minimalnej liczby członków itd, itp), zakazy, obowiązki i katalog kar. Dlaczegóż w przypadku internetu miałoby być inaczej? Nasze władze, wzorem totalitarnych Chin, chcą kontrolować, zakazywać, nakazywać.
    Skoro mamy azjatycki sposób myślenia to skąd tęsknota do europejskich wartości demokratycznych? Nie ma szans :(

    Ponieważ

  • mkaczka

    0

    Od wielu lat podobną cenzurę, koncesjonowanie, kary itp. stosuje się w przypadku przewodnictwa turystycznego. Urzędy decydują o tym co wolno, czego nie wolno opowiadać ludziom na ulicach miast. Podobieństw z opisanymi w artykule problemami jest aż nadto. Szczegóły: wolneprzewodnictwo.blog.pl/a-nie-mowilem-przyszli-po-was-broncie-wolnosci-slowa,15302943,n

  • rocco-siffredi

    0

    orka.sejm.gov.pl/rexdomk6.nsf/Opdodr?OpenPage&nr=3812
    opinia prawna
    ludzie, oni chca przepchnac jakiegos gniota, bo albo wzieli w lape od zagranicznych koncernow jak youtube albo kompletnie oszaleli.

    Pomyslcie ze placicie im kilkadziesiat tysiecy miesiecznie za ...szkodzenie nam, robienie z nas stada baranow, okradanie nas, zniewazanie, traktowanie jak stadko niepelnosprawnych dzieci.

    i kto to robi?
    sledzinska-katarasinska?

  • rocco-siffredi

    0

    www.facebook.com/event.php?eid=195150353849275
    zglaszajcie sie , rozsylajcie znajomym na facebook'u

    mozna tez pisac do swojego senatora
    Ja juz napisalem do senatora z mojego okregu. niech wiedza z czyich pieniedzy biora wyplaty
    niech sobie przypomna kto ich wybral!

  • prezio2

    0

    Coś nie tak z tą sfrustrowaną babą. Tu mam pierwsze z brzegu informacje na jej temat. I takie coś będzie nam mówić co wolno pisać a co nie w necie. Śmiech na sali i żal.pl. a nie poseł. Dziwię się ze ktoś ją traktuje poważnie a Tusk jak dalej będzie takie odpady hodował w PO to daleko nie zajedzie.
    www.se.pl/wydarzenia/kraj/katarasinska-pije-sama_72086.html
    www.wiadomosci24.pl/artykul/poslanke_platformy_iwone_sledzinska_katarasinska_czeka_sad_4585.html

  • maniek9970

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzie opamiętajmy się!!! Platforma Obywatelska out, namawiam do bojkotu z pełną premedytacją. Oszołom nad oszołomem i oszołomem pogania. PO, PiS, SLD, PJN i inni to jest oszołomstwo. My nie będziemy drugą Japonią, Irlandia i chwała Bogu, ale obawiam się że zrobią drugie Chiny gdzie wolność słowa jest wdeptywania bez pardonu w ziemię. Tylko np taka Pani Katarasińska może mówić co chce bo ma immunitet i jej mogą naskakać. Dość pieniactwa i marnych ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych.

  • a-z2005

    Oceniono 1 raz 1

    Bezhołowie to jest wtedy, gdy się jeździ po pijaku, ucieka z miejsca kolizji, a sąd to puszcza płazem - jak to miało miejsce w wypadku Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej.

  • crougherc

    0

    www.wykop.pl/link/663691/wylosuj-senatora-i-napisz-co-myslisz-o-cenzurze/ Poleć znajomym Zapraszam do akcji!

  • ch-wilenska

    0

    "Skończył się czas bałaganu i bezhołowia" ???
    Jeszcze kobieto zakaż ludziom wsiadać do autobusów i wybredź triumfalnie
    "problemy komunikacji miejskiej zostały rozwiązane!"
    Albo, co tam masz w chacie - wywal, poza UE i pochwal się, że w domu panuje mir i porządek...
    Najwyraźniej videoblogerzy już nie sfinansują sobie posiłku z pobliskiej restauracyjki.
    TO BYŁ BAŁAGAN I BEZHOŁOWIE. Swoją drogą słownictwo z czasów Sienkiewicza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje