Skomentuj:
Komentarze (7)
-
sstepniewski pisze: "Kolejna pani krytykujaca - i ciagle ten sam glupi argument - jak bedzie chocby czesciowo prywatne, to juz zapanuje dziki zachod - biedacy beda umierac na schodach, etc...zreszta wystarczy sobie przypomniec spociki o pogotowiu i karcie kredytowej. Prymitywizm tych ludzi jest nie do przebicia.(...)"
-------------
Zgadzam się z tym w zupełności. Właśnie miałem okazję porównać niepubliczny szpital w małym powiatowym mieście - zadbany, troszczący się o potrzeby i dobre samopoczucie pacjenta - ze szpitalem "publicznym" w dużym, wojewódzkim mieście - tu pacjent oczekiwał przez pół dnia na to, by ktoś go dostrzegł i zajął się nim (wszak miał skierowanie i ustalony na ten dzień termin zabiegu chirurgicznego). Wreszcie zabrano go do... izby przyjęć odsyłając osobę, która go przywiozła. Po powrocie, czyli po upływie ok. godziny, bo mniej więcej 100 km odległości trzeba było pokonać, telefon ze szpitala "proszę zabrać pacjenta, ponieważ anestezjolog zobaczył w karcie informację o dolegliwościach sercowych". Dodajmy dla ścisłości, że NIKT w tym "publicznym" szpitalu nie zadał sobie trudu zbadania pacjenta.
Zanim zaczniemy rwać wlosy z głowy i biadolić nad losem pacjentów w szpitalach niepublicznych, warto przekonać się, który system jest bezpieczniejszy i dla kogo. Pani Gardias najchętniej widzialaby tylko takie zmiany, które bez obciążenia pracą wydatnie zwiększałyby pensje pielęgniarek.
Nie zapominajmy też o tym, że niezależnie od statusu zakładu leczniczego pacjent ma identyczne uprawnienia do bezpłatnego leczenia zgodnie z obowiązującymi procedurami zarówno w publicznej placówce jak i niepublicznej. -
Kolejna pani krytykujaca - i ciagle ten sam glupi argument - jak bedzie chocby czesciowo prywatne, to juz zapanuje dziki zachod - biedacy beda umierac na schodach, etc...zreszta wystarczy sobie przypomniec spociki o pogotowiu i karcie kredytowej. Prymitywizm tych ludzi jest nie do przebicia. Czy towarzystwo to nie zauwazylo, ze wiekszosc uslug jest calkowicie prywatna - i nikt tam klientow nie bije i nie zrzuca ze schodow..... Czy sluzba zdrowia wymaga naprawy? Zdecydowanie tak - zatem pozwolmy tym,co chca cos zrobic przynajmniej na sprobowanie.
Ale boje sie , ze takie argumenty do pewnych kregow nie trafiaja...... -
Nie mogę doczekać się systemu rozsądnego, czyli pozwalającego na reakcję adekwatną do stanu zdrowia pacjenta i jego potrzeb "administracyjnych" (tj. otrzymania skierowań na badania czy recept i zwolnienia w dniu zachorowania/zgłoszenia się z problemem do lekarza POZ czy lekarza specjalisty). Na razie mamy system zdrowotno-proszalny. Trzeba broczyć krwią, by być przyjętym od razu, tj.bez wślizgiwania się do gabinetu lekarskiego w błagalnym przykucu, z jakimś szczęśliwcem, który przewidział swoje zachorowanie na miesiąc przed wizytą, by w pozycji charakterystycznej dla muszki-owocówki odganianej z upragninego owocu, prosić o przyjęcie poza kolejkowym limitem. Z uszkodzonym wzrokiem, łzawiąc i cierpiąc na dolegliwości bólowe wywołane uszkodzeniem rogówki, które jednak nie kwalifikowało się do szpitala, dzwoniąc do specjalisty NFZ usłyszałam, że mogę być przyjęta za 2 miesiące. Poszłam do prywatnej przychodni. Wizyta trwała 5 min. i kosztowała mnie 100 zł. Gdybym mogła wybierać, czy płacić składkę zdrowotną czy prywatny abonament "na wszystko" w wybranej przez siebie firmie, wybrałabym to drugie.
-
Opieke zdrowotna poprawic mozna w owiele prostszy sposob niz przewracanie jej do gory nogami.
Wszelkie uprzywilejowane lecznictwo powinno zniknac. Zwolnienia L-4 do 5 dni roboczych powinny byc zniesione, 85% zwyklych zachorowan zniknie przez ten czas. Wszelkie kolejki do uslug medycznych transparentne, niewykorzystany czas, niezgloszenie sie w umowionym terminie, platne. Wszelkie badania "na zyczenie" bez uzasadnien dolegliwosciami, platne. Dokladna kontrola przepisywanych lekow chocby w jakims dokumencie pacjenta, jak nie mamy elektroniki. Te i kilka innych prostych rozwiazan usprawniajacych system powinny dac duze, prawdopodobnie wystarczajace, oszczednosci w systemie. Umowy cywilno-prawne to nie zmniejszanie kosztow tylko przerzucanie tych kosztow na pracownikow, doktryna o niedoplacaniu pracownikow "sluzby zdrowia" odzywa w nowym wcieleniu. -
@ kjurek65
Ciekawe czy władza POlandu leczy się w zwykłych szpitalach i przychodniach. Na pewno nie. Mają swoje ekskluzywne kliniki, utrzymywane za nasze pieniądze,
"Lech Kaczyński pół żartem, pół serio powiedział kiedyś swym współpracownikom, że musi powalczyć o reelekcję, bo jako prezydent będzie mógł zapewnić matce najlepsza opiekę lekarską".
"Daleko od Wawelu" str.97
Ha ha, Ameryki nie odkryłeś, i bardzo proszę bez HIPOKRYZJI, to dotyczy KAŻDEJ WŁADZY!!!!!! -
Rząd próbuje przeforsować pakiet - który uczynił jednym ze sztandarowych "produktów" swojej kadencji. Wiele środowisk, które dotyczą te zmiany, skarży się na fikcyjność konsultacji jakie ministerstwo zdrowia ustawowo musi przeprowadzić z organizacjami, których dotyczą zmiany. Do tego pośpiech i trzymanie w tajemnicy do ostatniej chwili tego jak mają wyglądać te zapisy. Po co? Przecież od tego jak będą wyglądać ustawy dotyczące opieki zdrowotnej zależy jakość życia nas wszystkich przez wiele lat. Dobrze jest o tym jak najwięcej rozmawiać. Dziękuję za audycję.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX




