Film traktuje o miłości przemijaniu i aktorach, którzy marzą o zagraniu ostatniej, wielkiej roli. Rola Ireny Kwiatkowskiej była mała, ale za to, jak zawsze, wyróżniająca się. Była to ostatnia kreacja
zmarłej dzisiaj 98-letniej artystki.
"Jeszcze nie wieczór" to fabularny debiut reżysera Jacka Bławuta, który uhonorowany został wieloma nagrodami. Dostał m.in. Srebrne Lwy na festiwalu w Gdyni w 2008 roku.
Film nakręcono w Skolimowie, gdzie aktorka spędziła ostatnie dni życia. Udział w produkcji wzięli mieszkający tam aktorzy, z których większość gra samych siebie. Akcja zawiązuje się, gdy do domu przyjeżdża podupadły na zdrowiu gwiazdor (gra go Jan Nowicki) i proponuje starszym kolegom - weteranom wspólne wystawienie "Fausta" Goethego.
Irena Kwiatkowska na początku nie zgodziła się wystąpić w filmie. Później przełamała opór. Jego ślad pozostał jednak w fabule. Kiedy Kwiatkowska wchodzi do jadalni pełnej ludzi, pyta: "Co wy tutaj robicie? - Próbujemy Fausta. - E, to nudy straszne!" - obrusza się aktorka i wychodzi.
- Nie to, że ona nie chciała zagrać w tym filmie, ona po prostu radość czerpała już z innych rzeczy i film był już dla niej czymś odległym. (...) Ostatnie lata życia były dla niej bardzo radosne i szczęśliwe - powiedział reżyser filmu wspominając zmarłą Irenę Kwiatkowską.
"Pani Irenka była nadzieją" - Zawsze w takich momentach wydaje nam się, że człowiek znika i go nie będzie, a to nie jest prawda. On ciągle zostaje, a my jesteśmy w jakiś sposób zaskoczeni - powiedział Jacek Bławuta. - Mój kontakt z panią Irenką w ostatnich latach i miesiącach był bardzo osobisty - dodał.
- Pani Irenka była nadzieją, że można w ciepły i pogodny sposób się żegnać - wspomina zmarłą reżyser. - Udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku. Grała cudownie, niezwykła to była rola w tych ostatnich miesiącach - podkreśla.
- Pojawiała się na planie, w momencie gdy zapalały się reflektory. Intuicyjnie nie mogła się oprzeć, żeby nie pojawić się na planie. Wtedy my wykorzystywaliśmy to i coś zawsze fajnego zagrała, a później znowu zapalaliśmy światła i czekaliśmy, aż znowu przyjdzie do nas - opowiada Bławuta o współpracy przy ostatnim filmie, w którym wystąpiła artystka.