Kulisy ostatniego filmu z Kwiatkowską

arak, PAP
03.03.2011 , aktualizacja: 03.03.2011 14:25
A A A Drukuj
Irena Kwiatkowska z reżyserem Jackiem Bławutem na planie filmu ''Jeszcze nie wieczór'' Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta Irena Kwiatkowska z reżyserem Jackiem Bławutem na planie filmu ''Jeszcze nie wieczór''
Ostatni film, w którym zagrała Irena Kwiatkowska został nagrany dwa lata temu. Aktorka miała wtedy 96 lat i podczas jego realizacji świetnie się bawiła - zagrała samą siebie.
Irena Kwiatkowska i Stefan Burczyk
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Irena Kwiatkowska i Stefan Burczyk
''Jeszcze nie wieczór'' to ostatni film, w którym pojawiła się Irena Kwiatkowska
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
''Jeszcze nie wieczór'' to ostatni film, w którym pojawiła się Irena Kwiatkowska
ZOBACZ TAKŻE
Film traktuje o miłości przemijaniu i aktorach, którzy marzą o zagraniu ostatniej, wielkiej roli. Rola Ireny Kwiatkowskiej była mała, ale za to, jak zawsze, wyróżniająca się. Była to ostatnia kreacja zmarłej dzisiaj 98-letniej artystki.

"Jeszcze nie wieczór" to fabularny debiut reżysera Jacka Bławuta, który uhonorowany został wieloma nagrodami. Dostał m.in. Srebrne Lwy na festiwalu w Gdyni w 2008 roku.

Film nakręcono w Skolimowie, gdzie aktorka spędziła ostatnie dni życia. Udział w produkcji wzięli mieszkający tam aktorzy, z których większość gra samych siebie. Akcja zawiązuje się, gdy do domu przyjeżdża podupadły na zdrowiu gwiazdor (gra go Jan Nowicki) i proponuje starszym kolegom - weteranom wspólne wystawienie "Fausta" Goethego.

Irena Kwiatkowska na początku nie zgodziła się wystąpić w filmie. Później przełamała opór. Jego ślad pozostał jednak w fabule. Kiedy Kwiatkowska wchodzi do jadalni pełnej ludzi, pyta: "Co wy tutaj robicie? - Próbujemy Fausta. - E, to nudy straszne!" - obrusza się aktorka i wychodzi.

- Nie to, że ona nie chciała zagrać w tym filmie, ona po prostu radość czerpała już z innych rzeczy i film był już dla niej czymś odległym. (...) Ostatnie lata życia były dla niej bardzo radosne i szczęśliwe - powiedział reżyser filmu wspominając zmarłą Irenę Kwiatkowską.

"Pani Irenka była nadzieją"

- Zawsze w takich momentach wydaje nam się, że człowiek znika i go nie będzie, a to nie jest prawda. On ciągle zostaje, a my jesteśmy w jakiś sposób zaskoczeni - powiedział Jacek Bławuta. - Mój kontakt z panią Irenką w ostatnich latach i miesiącach był bardzo osobisty - dodał.

- Pani Irenka była nadzieją, że można w ciepły i pogodny sposób się żegnać - wspomina zmarłą reżyser. - Udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku. Grała cudownie, niezwykła to była rola w tych ostatnich miesiącach - podkreśla.

- Pojawiała się na planie, w momencie gdy zapalały się reflektory. Intuicyjnie nie mogła się oprzeć, żeby nie pojawić się na planie. Wtedy my wykorzystywaliśmy to i coś zawsze fajnego zagrała, a później znowu zapalaliśmy światła i czekaliśmy, aż znowu przyjdzie do nas - opowiada Bławuta o współpracy przy ostatnim filmie, w którym wystąpiła artystka.



Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

  • alieniak

    0

    Bardzo dobrze, ze jest dom, w ktorym moga sie schronic Ci, ktorym tyle zawdzieczamy, a ktorzy nie maja juz nikogo, kto moglby im to zaoferowac.

  • 1234qwerty

    0

    PANI IRENO DZIĘKUJEMY!!!!!!!

  • kitajec10

    0

    To nie moze byc prawda....

  • idioteka-narodowa

    0

    Wielka szkoda,że tak wybitna aktorka u kresu życia trafiła do Domu w Skolimowie.Rodzina powinna jej zapewnic opiekę do końca Jej dni w domu rodzinnym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX