- Odszedł jeden z najwybitniejszych artystów, myślę, nie tylko polskich, drugiej połowy XX wieku prof. Jerzy Nowosielski. Wielka szkoda, bo był to bardzo autentyczny człowiek. To był chyba najważniejszy rys jego twórczości: to, że był prawdziwy - oceniła dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Zofia Gołubiew.
- Zdolności ma wielu, nie potrafią ich wykorzystać, nie potrafią ich utrzymać, nie potrafią z nich zrobić sztuki dla nas wszystkich. Do tego, aby zdolności zamieniły się w talent, potrzebna jest dyscyplina, potrzebna jest głębia, potrzebna jest myśl, potrzebny jest jakiś namysł i charakter. To wszystko miał prof. Jerzy Nowosielski - zaznaczyła dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.
- Oprócz zdolności, widocznych zwłaszcza w rysunkach, gdzie jedna kreska kreśli całą historię, oprócz znakomitego wyczucia koloru, prof. Nowosielski miał tę głębię, tę prawdziwość, tę autentyczność, która stanowiła o wielkości jego malarstwa, jego sztuki" - podkreśliła Gołubiew. - Był człowiekiem piszącym, piszącym świetnie. To będzie wielka wyrwa, luka w naszej sztuce, że więcej jego wspaniałych obrazów i jego tekstów nie będziemy już mogli mieć - dodała.
Wierzył, że piękno może być prawdziwe - Żywotność, jasność i harmonia to coś niezwykłego na tle tendencji współczesnej sztuki, która już dawno stara się udowodnić, że prawda równa się brzydota i że piękno nie może być prawdziwe, bo świat jest zły i paskudny. Nowosielski temu gwałtownie zaprzeczał tym, co malował, tym, co mówił i robił, tym, w co wierzył - podkreślił krytyk literacki, teatralny i plastyczny Tadeusz Nyczek.
Pionowy lot do nieba - Nowosielski pokazywał, że sztuka jest rzeczą piękną, że należy malować piękne obrazy naprzeciwko brzydocie świata i całemu złu. Chociaż bywały w jego twórczości, zwłaszcza wczesnej, epizody pokazujące okrucieństwo, maltretowane kobiety, troszkę sadomasochistyczne motywy, to właściwie. To coś, co ma uwznioślić człowieka, a nie go poniżyć - podkreślił Nyczek. - Malował to, co jest dobre i piękne, a nie to, co paskudne i godne pogardy. To w dzisiejszych czasach nie jest postawą częstą - zauważył.
Mistyk - Był klasykiem sztuki nowoczesnej - tak Agnieszka Morawińska, dyrektor Muzeum Narodowego, wspomina zmarłego malarza. - Stworzył swoją własną formułę artystyczną, inspirując się sztuką prawosławną, filozofią ikonopisania. Sztuka Nowosielskiego jest nie do pomylenia z pracami jakiegokolwiek innego artysty - tak wyrazisty był jego styl, że nawet osoby niezbyt wciągnięte w sprawy sztuki łatwo go rozpoznawały - powiedziała Morawińska.
- W obrazach Nowosielskiego ważna była atmosfera - poważna, mistyczna. Ten twórca miał do sztuki bardzo poważny stosunek, stawiał przed nią najważniejsze zadania mówienia o rzeczach najważniejszych - kondycji człowieka, jego miejscu w świecie, wierze - powiedziała Morawińska.
"Każdy jego obraz był ikoną" - Nowosielskiemu udało się połączyć sztukę Wschodu ze sztuką Zachodu. Każdy jego obraz był ikoną, niezależnie, czy była to abstrakcja, akt czy pejzaż - powiedział krakowski marchand, historyk sztuki, przyjaciel i opiekun artysty Andrzej Starmach. - Dla mnie był przyjacielem, mentorem, a od czasu, kiedy umarł mój ojciec, był drugim ojcem. To, że był wielkim malarzem wiedzą wszyscy, ale przede wszystkim był wspaniałym człowiekiem - podkreślił Starmach.
- Jemu udało się połączyć sztukę Wschodu i sztukę Zachodu. Polska jest takim specyficznym miejscem, że próbujemy łączyć Wschód z Zachodem, nie za bardzo nam wychodzi, a jemu w sztuce wyszło w sposób genialny - ocenił Starmach. - Każdy jego obraz był ikoną, bez względu na to, czy był malowany jako ikona w tym dosłownym znaczeniu i miał być przeznaczony do kultu, czy był abstrakcją, aktem czy pejzażem, zawsze był przez niego traktowany jak ikona i tak też był malowany - zauważył.
Gdy ktoś nie miał pieniędzy - Był wspaniałym człowiekiem. Jeżeli się tylko dało, każdemu pomagał. Tak samo jak Zosia (żona-red.), tak i on w dawnych czasach, kiedy nie mieli pieniędzy, jeżeli ktoś potrzebował wsparcia, "Nowosiel" zawsze dawał jakiś obraz i mówił: spróbuj to sobie sprzedać - wspominał Starmach. - Przez studentów był uwielbiany, dopóki był profesorem na Akademii. Charakterystyczną cechą było to, że w zasadzie nigdy nie odmawiał napisania wstępu do katalogu swojemu studentowi i robił to bardzo szybko - dodał przyjaciel artysty.
- Najlepszy dowód, jak ludzie go kochali, to że przez całe lata, kiedy leżał chory, wiele osób z całej Polski przyjeżdżało go odwiedzać - zaznaczył Starmach.
Jerzy Nowosielski zmarł w Krakowie. Miał 88 lat