14 lat po wielkim debiucie owcy Dolly: po niej długo, długo nic

Joanna Mąkosa
21.02.2011 , aktualizacja: 22.02.2011 07:30
A A A Drukuj
Dolly, słynna sklonowana owca, w wieku siedmiu miesięcy Fot. PAUL CLEMENTS ASSOCIATED PRESS Dolly, słynna sklonowana owca, w wieku siedmiu miesięcy
Została poczęta 15 lat temu. Świat zobaczył owcę 22 lutego 1997 roku. Całe krótkie, bo pięcioletnie życie, spędziła w szkockim Instytucie Roślin pod Edynburgiem, pod czujnym okiem naukowców, etyków i całego świata. Jak duży postęp zrobiła nauka od sklonowania owcy Dolly? - doktora Zbigniewa Polańskiego z Zakładu Genetyki i Ewolucjonizmu Uniwersytetu Jagiellońskiego pytała reporterka TOK FM.


Joanna Mąkosa: Minęło piętnaście lat, ale z tego okresu pamiętamy tylko Dolly. Dużo zmieniło się w dziedzinie klonowania od tego czasu?

dr Zbigniew Polański: I tak, i nie. Zmieniło się, bo Dolly nie jest już jedyna, sklonowano już kilkanaście gatunków ssaków, ale niestety klonowanie nadal jest mało wydajne - oznacza to, że tylko kilka procent sklonowanych zarodków rozwija się do momentu narodzin. Ale można też powiedzieć, że zmieniło się niewiele, bo nadal nie sklonowaliśmy człowieka.

J.M.: A kiedy sklonujemy człowieka?

Z.P.: Nie wiem, czy kiedykolwiek człowiek zostanie sklonowany. Jeśli chodzi o możliwości techniczne to mogłoby stać się już teraz, ale jeśli chodzi o wymiar etyczny, to może nie nastąpić nigdy.

J.M.: Czyli klonowanie nadal budzi takie same emocje, jak piętnaście lat temu?

Z.P.: Opinia publiczna trochę oswoiła się tym tematem, ale kwestia klonowania człowieka nadal budzi ogromne emocje i zastrzeżenia natury etycznej. I słusznie. Jestem przeciwny klonowaniu na przykład w celach reprodukcyjnych.

J.M.: Oficjalnie prób sklonowania człowieka nie było, ale były już próby klonowania narządów z komórek macierzystych. To nie to samo?

Z.P.: To jest osobna kwestia. Klonowanie dzieli się na reprodukcyjne, czyli wytworzenie z jądra pojedynczej komórki całego osobnika, który będzie klonem tego, od którego pobrano komórkę. Drugi rodzaj klonowania to klonowanie terapeutyczne. Różni się tym, że w bardzo wczesnym stadium rozwoju zarodka pobiera się z niego komórki, z których następnie, w hodowli, wyprowadza się embrionalne komórki macierzyste. Z nich mogą potem powstawać wszystkie typy komórek budujących ciało człowieka, jak na przykład wątroby, płuc, skóry.

J.M.: To przyszłość transplantologii? Będziemy mogli niedługo sklonować np. wątrobę czy serce?

Z.P.: Na to wygląda. Badania są poważne, jesteśmy już na etapie przeprowadzania takich zabiegów na zwierzętach. W Polsce mamy kilka ośrodków zajmujących się klonowaniem i technicznie i jesteśmy na to przygotowani zarówno pod względem sprzętu, jak i personelu. Już teraz wiemy, że można sklonować zarodek myszy, a potem jej komórek macierzystych użyć do odtworzenia chorych organów zwierzęcia. U ludzi tego typu eksperymenty nie były dotąd przeprowadzane.

J.M.: Są chętni do takich eksperymentów, kiedy możemy się spodziewać pierwszych?

Z.P.: Od strony technicznej taka szansa już jest, nie ma fundamentalnych przeszkód, żeby uważać, że to, co jest do zrobienia u myszy, nie jest możliwe u ludzi. Barierę tworzą głównie względy etyczne. Na dobrą sprawę nie wiemy też do końca, czy od strony biologicznej takie zabiegi nie pociągnęłyby za sobą jakichś komplikacji. Myślę, że to kwestia raczej kilkudziesięciu niż kilku lat. Poza tym wiele państw wprowadziło obostrzenia związane z badaniem takich technik na ludziach. I nie chodzi tylko o efekt klonowania, ale chociażby o kobiety , które miałyby być dawcami oocytów (komórka dająca początek komórce jajowej - przyp. red.) do zabiegu klonowania. Problemów jest bardzo wiele

J.M.: Jak Pan sobie wyobraża przyszłość tej dziedziny jeśli nie wiadomo, czy kiedykolwiek ktoś posunie się do sklonowania człowieka?

Z.P.: Najbliższa przyszłość to badania nad indukowanymi komórkami pluripotentnymi. Brzmi skomplikowanie, ale w skrócie to alternatywa dla klonowania terapeutycznego. Chodzi i banki komórek genetycznie pasujących do dawcy, które mogłyby być wykorzystywane do leczenia jego organów. Ten proces nie wymaga klonowania, czyli etycznie jest dużo mniej kontrowersyjny. Z tym duże nadzieje wiąże dzisiejsza transplantologia.

J.M.: To znaczy, że każdy z nas będzie miał konto ze swoimi komórkami, tak na wszelki wypadek?

Z.P.: Mogłoby tak to wyglądać. Każdy z nas mógłby zdeponować tam fragment jakiejś swojej tkanki i w dowolnym momencie komórki mogłyby być przeprogramowane, a potem użyte do naprawy chorych narządów. To byłby naprawdę ogromy krok naprzód dzisiejszej medycyny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • janblog

    0

    Aby sklonować człowieka potrzebna jest technologia rodem z 5 gęstości .. Jak poszperacie dobrze w internecie to się dowiecie ,że nie klonowanie ale tworzenie hologramów ludzi /kopii/ to coś normalnego .. i między nami wielu się przechadza...niektórzy są politykami . są to znani ludzie ... Z tym klonowaniem to tak jak z lotami na księżyc i z poszukiwaniem innych cywilizacji we wszechświecie .NAJCIEMNIEJ JEST POD LATARNIĄ..

  • eeeee1

    0

    no to ZUS zbankrutuje

  • woledrzwiobrotowe

    Oceniono 1 raz 1

    Jak pomyślę sobie, że mieliby i polityków klonować, to mnie ciarki przechodzą.

  • janblog

    Oceniono 2 razy 2

    Jak to nic ? A KLONY BUSCHA?

  • hittheroadjack

    0

    Pluripotentnymi, uff....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX