Nawet nam nie wstyd, że nie czytamy

Edyta Błaszczak
2011-02-16 , aktualizacja: 16.02.2011 19:36
A A A Drukuj
56 proc. Polaków w zeszłym roku nie przeczytało ani nawet nie przejrzało żadnej książki. To głównie bezrobotni, niewykształceni mieszkańcy wsi. Ale wśród nie czytających są też uczniowie i studenci

Fot.Tomasz Wiech / AG
- To niezadowalający, bardzo słaby, zły wynik - komentuje zleceniodawca badania, dyrektor Biblioteki Narodowej dr Tomasz Makowski. Odsetek nie czytających co prawda spadł - w porównaniu z 2008 rokiem o 6 proc - ale jak ocenia dyrektor, to raczej efekt inaczej postawionego pytania w badaniu niż realny wzrost czytelnictwa. Badacze poprzez czytanie książek rozumieli również otwarcie albumu ze zdjęciami, sięgnięcie do książki kucharskiej, czy czytanie w internecie. W porównaniu z Czechami czy Francją wypadamy bardzo blado.

Czytanie nie jest trendy

Zdaniem autorów badania problem pojawił się już w latach 90., gdy zaczęliśmy intensywnie pracować, chcąc nadgonić ekonomiczne braki. Inny problem to niesprzyjający w Polsce klimat do czytania. Oprócz kampanii "Cała Polska czyta dzieciom" i raczkujących programów (m.in. Biblioteka +, Kultura) do tej pory ani ministerstwo kultury, ani organizacje pozarządowe czy bibliotekarskie nie wpadły choćby na pomysł zaangażowania do promocji czytania celebrytów (na wzór kampanii przeciw HIV czy rakowi szyjki macicy). Ludzie zamiast wstydzić się, że nie obcują z literaturą, coraz częściej mówią o tym otwarcie.

A jest taką samą przyjemnością jak seks...

Zdaniem dyrektora Biblioteki Narodowej w Polsce nie ma przymusu kulturowego czytania. - We Francji jak nie czytasz czy twoje dziecko nie czyta, wiesz, że będziesz gorzej zarabiał, będziesz wykluczony społecznie - mówi. Jego zdaniem w Polsce czytania nie traktuje się nawet jak przyjemności. - To nie obowiązek, każda książka jest przygodą. Jest osiem godzin między snem a pracą i coś z tymi godzinami trzeba zrobić. Jeśli nie czytamy, pozbawiamy się takiej samej przyjemności jak seks czy picie starego wina - przekonuje.

Jednocześnie nie można zapominać, że czytanie to przede wszystkim źródło wiedzy, narzędzie do rozumienia świata. "Czytanie literatury pięknej nie jest po prostu rodzajem rozrywki; zapewne lektura poezji jeszcze nikogo nie uczyniła inżynierem, ale w świecie, w którym tak ważna jest otwartość na to, co inne, rozumienie obcego nam świata zapisanego w tekście literackim to krok do zrozumienia innych ludzi" - komentują badanie specjaliści z Biblioteki Narodowej.

Nawet "wykształciuchy" nie czytają

- Szczególnie przygnębił nas stan czytelnictwa osób z wyższym wykształceniem. 20 proc. osób na kierowniczych stanowiskach, ci, którzy budują mosty, leczą nas, ci, od których zależy nasze życie, nie przeczytało w ciągu miesiąca tekstu dłuższego niż trzy strony - mówi Makowski. 25 proc. z nich po studiach nie miało żadnej styczności z książką. Co czwarty uczeń (15-19 lat) nic przeczytał prawie nic, nawet streszczeń szkolnych lektur. Są też prawnicy zupełnie nie zainteresowani nowymi ustawami czy rozporządzeniami. Tylko 12 proc. Polaków czyta w roku więcej niż siedem książek. Niestety, ta grupa się nie powiększa.

Najgorzej jest na wsi

66 proc. mieszkańców wsi nie sięgnęło w 2010 roku po żadną książkę. Zdaniem Dyrektora Biblioteki Narodowej to pierwszy krok do wykluczenia społecznego. Niestety, w niewielkich miejscowościach często po prostu nie ma dostępu do książek. Jednym źródłem kontaktu z kulturą są małe, gminne biblioteki - nie dofinansowane i nie skomputeryzowane, które nie mają szans zachęcić nikogo do czytania. Jeśli to się nie zmieni, mieszkańcy prowincji będą skazani na niskie zarobki albo bezrobocie. Na pewno nie wyrwą się ze środowiska i będą tkwić w tej samej biedzie, co ich rodzice. 68 proc bezrobotnych już dziś wcale nie czyta. Wśród rolników czyta tylko 16 proc.

Kampanią w czytelnictwo?

Jak ważne w tych regionach są biblioteki świadczy fakt, że 42 proc. badanych, jako pierwsze źródło kontaktu z książką wskazuje właśnie taką placówkę. Reszta pożycza książki od znajomych, rodziny, czyta, sięgając do domowych zbiorów. Z tych, którzy książki kupują tylko 39 procent je czyta. 72 proc. badanych w 2010 roku nie kupiło żadnej książki. Zdaniem Biblioteki Narodowej nic się nie zmieni, jeśli państwo nie będzie inwestować w księgozbiory publiczne. Ale to wiemy już od kilku lat.

- Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski obiecał powoływać na wzór innych krajów Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Tam to pomogło, czekamy na konkrety - mówi Tomasz Makowski. Jego zdaniem największy problem, który pokazało badanie, to fakt, że czytanie stało się dla Polaków nieważne. Jeśli podobną postawę wpoją swoim dzieciom, nasz kraj czeka zapaść cywilizacyjna. Ludzie, którzy nie czytają, nie myślą analitycznie, nie są kreatywni i wrażliwi, nie umieją komunikować się, nie są otwarci. Jak powtarza często pisarz Tomasz Piątek - są barbarzyńcami bez moralności



Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (4)

  • iszaki

    0

    Jeśli o mnie chodzi to czytam, ale większość ludzi nie ma na to ani chwili czasu. Ja wykorzystuję ten, który spędzam w autobusach i pociągach. Wielu ludzi na co dzień ma młyn i nie są w stanie poświęcić ani odrobiny czasu na czytanie. Ja czytam kosztem oglądania telewizji. Do Internetu zaglądam od długiego czasu tylko w pracy, kiedy jest luźno i nie ma co robić - taka praca - obsługa klienta zagranicznego przez telefon. W domu śpię, sprzątam, gotuję. Resztę czasu spędzam na nauce (studiuję zaocznie), spotkaniach z chłopakiem i pracy dodatkowej. Gdybym miała samochód czytałabym o wiele mniej niż teraz.

  • stanislas36

    0

    Dla mnie jest ważne, co się czyta! Byłbym uszczęśliwiony, gdyby te 12% przeczytało dziesięć arcydzieł literatury światowej! No dobrze, pięć! Dostojewski, Goethe, Kafka, Joyce, Beckett na przykład. Listę tych pięciu arcydzieł można dowolnie zmieniać byle nie znalazły się tam „Protokoły mędrców Syjonu” czy „Smoleńsk, 10 kwietnia 2010”. A to jest nasza czytelnicza rzeczywistość. Podczas wakacji widziałem w jednym z prawicowych czasopism ranking, w którym na pierwszym miejscu pereł literatury światowej była pozycja: „Pamięć i tożsamość”. Autor Jan Paweł II.
    Więcej na: ulotnerefleksje.blogspot.com/

  • deja.lu

    0

    W miastach są wszędzie biblioteki i można czytać za darmo. W mniejszych miejscowościach też, tylko mniejszy wybór. Mam takiego starszego, spracowanego wujka na wsi, który całą zimę, kiedy nie ma tyle pracy w gospodarstwie, czyta wieczorami książki.
    Podobno gdzieś w jakimś kraju są objazdowe biblioteki - raz w miesiącu do wsi przyjeżdża samochód dostawczy z książkami.

  • yamata

    0

    No jasne... Wina jak zwykle leży po stronie ludzi, dla których wydanie 50zł na książkę to jest poważny wydatek w budżecie. Może obniżyć ceny książek, to się czytelnictwo zwiększy?

    Zresztą są też inne media i ja na przykład czytam więcej e-booków niż papierowych książek.
    A że przyjemność mniejsza... Cóż, jakieś straty muszą być. ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX