"To paranoik, żądny władzy, dręczył mi kota" - b. współpracownik o Assange'u

Wiadomości >  Archiwum
ps, AP, PAP, AFP
10.02.2011 14:38
A A A Drukuj
Julian Assange

Julian Assange (Fot. AP/MARTIAL TREZZINI)

Współtwórca WikiLeaks Daniel Domscheit-Berg w swojej najnowszej książce porównał działanie tego portalu do sekty scjentologów. Samego australijskiego założyciela WikiLeaks, Juliana Assange'a, nazwał paranoikiem i megalomanem.
Domscheit-Berg, 32-letni niemiecki informatyk, był najbliższym współpracownikiem Assange'a przez trzy lata, do jesieni ubiegłego roku. Po odejściu z WikiLeaks założył konkurencyjny portal demaskatorski o nazwie OpenLeaks.

Książka "Inside WikiLeaks. Kulisy najgroźniejszej na świecie strony internetowej", dziś ukazuje się w Niemczech, a w przyszłym tygodniu w dziesięciu innych krajach, w tym we Francji. Jej fragmenty drukuje francuski "Liberation" i amerykański "Forbes".

Assange "genialny, paranoiczny, żądny władzy"

Domscheit-Berg kreśli w swojej książce portret swojego byłego mentora - Juliana Assange'a, nie szczędząc mu ostrej krytyki. Według Niemca, twórca WikiLeaks jest co prawda "genialny, charyzmatyczny i energiczny", ale zarazem "paranoiczny, żądny władzy i cierpiący na megalomanię".

W opinii Domscheit-Berga, Assange, który domaga się od wszystkich instytucji całkowitej przejrzystości, sam ukrywa przed światem mechanizmy funkcjonowania WikiLeaks. Według autora, nie jest jasne, jakie intencje ma dziś Assange: czy chce on kontynuować swój początkowy projekt "demaskowania niesprawiedliwości na świecie" czy też zależy mu głównie na osobistej sławie.

"Mój kot zapadł przez niego na psychozę"

Domscheit-Berg nawet, że Australijczyk "dręczył jego kota", gdy mieszkali razem w Wiesebaden. "Julian cały czas walczył o dominację, nawet z moim kotem Herr Schmitt" - pisze - "Od kiedy z nami zamieszkał kot cierpiał na psychozę. Julian rozcapierzał palce i chwytał go za gardło. Dla kota to był koszmar" - opisuje.

Autor twierdzi też, że grupa inżynierów, która wraz z nim odeszła od WikiLeaks przejęła kontrolę nad systemem przyjmującym "wycieki". "Dzieci nie powinny bawić się pistoletami. Dlatego zabraliśmy Julianowi kontrolę nad systemem. Zwłaszcza jego architekt miał moralne opory przed pozostawieniem go w rękach Juliana" - pisze.

Grupa przejęła w ten sposób kontrolę nad materiałami, które przesłano do WikiLeaks. Domscheit-Berg twierdzi, że czeka, aż Assange naprawi luki w zabezpieczeniach WikiLeaks i wtedy odda mu przecieki. "Nie zrobiliśmy tego z zemsty. Zdecydowaliśmy się po prostu zabrać te niebezpieczne zabawki tak, by Julian nie mógł nikomu zrobić krzywdy" - tłumaczy.

WikiLeaks jak scjentolodzy

Niemiec przypomina, że WikiLeaks na początku działał dzięki "jednemu staremu komputerowi" i "zużytemu serwerowi", a rozrósł się w sieć, która wstrząsnęła światową dyplomacją. Międzynarodowa kariera portalu zaczęła się po ujawnieniu materiałów kompromitujących jeden z największych szwajcarskich banków Julius Baer w lutym 2008 r.

Autor opisuje też funkcjonowanie tego portalu, twierdząc, że opiera się on wyłącznie na światowej sieci "wolontariuszy", którzy nie pobierają żadnego wynagrodzenia za swoją pracę.

Wewnętrzną zasadą działania WikiLeaks stało się ukrywanie jej struktur i źródeł finansowania przed całym światem. "Chcieliśmy, aby nasza struktura pozostała w sekrecie i otaczaliśmy naszą ekipę ścisłą tajemnicą na wzór sekty scjentologów" - pisze Domscheit-Berg.

Jak współpraca z mediami zmieniła WikiLeaks

Były współpracownik portalu ubolewa, że Assange odstąpił od początkowej zasady publikowania wszystkich dokumentów, posiadających jakąś wartość. Domscheit-Berg zwraca uwagę, że w miarę jak WikiLeaks zaczęło współpracować ze światowymi mediami, to one decydują, co jest warte uwagi opinii publicznej. "Obecna strategia publikowania bardzo oddaliła się od początkowych zasad WikiLeaks. Moim zdaniem - za bardzo" - twierdzi były współpracownik Assange'a.

To właśnie - oprócz opisanego w książce konfliktu osobowości - było przyczyną rozstania się Assange'a i Domscheit-Berga. Niemiec założył właśnie własny portal OpenLeaks, który - w jego przekonaniu - ma dać informatorom większą kontrolę nad publikowanymi w internecie treściami.

Assange czeka na decyzję ws. ekstradycji

Julian Assange, zwolniony warunkowo z aresztu w Anglii, broni się obecnie przed ekstradycją do Szwecji, gdzie prokuratura oskarża go o przestępstwa seksualne. Obrońcy Australijczyka twierdzą, że Szwedzi przekazaliby go Amerykanom, a ci z kolei mogliby go skazać na śmierć pod zarzutem szpiegostwa. Odbywająca się w Wielkiej Brytanii rozprawa w sprawie ekstradycji ma być wznowiona w piątek.

Tagi:

Komentarze (81)
Zaloguj się
  • angharad

    Oceniono 24 razy 18

    Uczcijmy minutą zadumy także inne koty, które los pchnął w ręce paranoików. :(

  • Oceniono 16 razy 12

    "To paranoik, żądny władzy, dręczył mi kota"

    Myślałem, że artykuł będzie o innej osobie.

  • mlody.polski.kartofel

    Oceniono 13 razy 9

    Przyznać się, kto myślał, że chodzi o kogoś z naszej polityki ?

  • antek_policmajster

    Oceniono 14 razy 8

    po tytule myślałem, że o Jarosławie K. paranoik, koty - wszystko się zgadza

  • abdullah_abdullah

    Oceniono 12 razy 8

    ciekawe dlaczego nie napisali w tytule ze zgwalcil biednego kotka, tak jak pisali o tych laskach ze Szwecji

  • Oceniono 12 razy 8

    wczoraj widziałem Assange'a na Krakowskim Przedmieściu, dziwne że polskie media nie wpadły jeszcze na jego trop

  • minister_nic

    Oceniono 9 razy 7

    "To paranoik, żądny władzy, dręczył mi kota" Jaro?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX