Hardinga wydalono za publikowanie w "Guardianie" materiałów opartych na informacjach z demaskatorskiego portalu internetowego
Wikileaks - pisze amerykański "New York Times". Serwis Wikileaks ujawnił w ubiegłym roku m.in. poufne depesze dyplomacji amerykańskiej, w tym o Rosji, jej władzach i głównych graczach polityki i biznesu. Publikowaniem sensacji dotyczących Rosji zajmował się właśnie Harding - korespondent "Guardiana" w Moskwie.
Jak pisze "NYT", według relacjonowanych przez Hardinga depesz
Rosja to "skorumpowana, autokratyczna kleptokracja skoncentrowana wokół Władimira Putina". W tekstach Hardinga pojawiały się też sformułowania z depesz o Rosji jako "państwie mafijnym".
Zatrzymany, zamknięty, wydalony. Bez wyjaśnień Kiedy w weekend brytyjski dziennikarz wracał do Moskwy po dwóch miesiącach pracy w macierzystej redakcji w Londynie, odmówiono mu prawa wjazdu podczas kontroli paszportowej na moskiewskim lotnisku, anulowano ważną do końca maja wizę i odesłano do Wielkiej Brytanii
odmówiono mu prawa wjazdu podczas kontroli paszportowej na moskiewskim lotnisku, anulowano ważną do końca maja wizę i odesłano do Wielkiej Brytanii. - Zostałem wydalony z Moskwy. Zatrzymano mnie na punkcie kontrolnym, zamknięto, a potem deportowano. Wyjaśnień nie było - napisał na Twitterze Harding. Rosyjskie media powołując się na źródło w strukturach bezpieczeństwa, piszą, że znalazł się on na liście osób niepożądanych.
"Na Kremlu boją się mnie bardziej niż ja ich" - Sposób traktowania przez Rosję dziennikarzy, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, jest powodem wielkiego zaniepokojenia - oświadczył redaktor naczelny "Guardiana", Alan Rusbridger. Sam Harding na swoim profilu na Twitterze napisał, że jego wydalenie "wciąż jest tajemnicą". - Wygląda na to, że ludzie na Kremlu bardziej boją się mnie, niż ja ich - stwierdził dziennikarz.
Rosja: Harding będzie mógł wrócić, jeśli... Harding został wydalony z powodu "naruszenia zasad pracy zagranicznego dziennikarza" - oświadczyło rosyjskie MSZ. "Dopuścił się on szeregu naruszeń zasad pracy zagranicznych korespondentów, zatwierdzonych przez rosyjskie władze w 1994 roku i dobrze znanych wszystkim dziennikarzom" - napisało MSZ. Kreml twierdzi, że Harding "zwrócił się do MSZ i uzyskał przedłużenie akredytacji w końcu listopada ubiegłego roku. Wyjechał z Moskwy do Londynu na dwa miesiące i nie odebrał wystawionej mu akredytacji przez departament informacji i prasy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej". Rosyjski komunikat głosi, że jeśli Harding chce wrócić do Rosji, w czasie ważności swej wizy, "powinien uregulować kwestie związane z akredytacją. W przypadku dostosowania się do reguł obowiązujących wszystkich korespondentów zagranicznych, nie będzie żadnych problemów z powrotem pana Hardinga do Rosji".