Przed premierą "Złotych żniw". "Żyd, który pojawiał się we wsi, był tragarzem strachu"

Jan Tomasz Gross i jego najnowsza książka

Jan Tomasz Gross i jego najnowsza książka "Złote żniwa" (Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta)

- Spośród Żydów, którzy szukali pomocy na polskiej wsi, dużo większa część zginęła, niż uzyskała pomoc - mówiła w TOK FM Barbara Engelking-Boni z Centrum Badań nad Zagładą Żydów, kilka minut przed konferencją w wydawnictwie Znak poprzedzającą wydanie kontrowersyjnej książki Jana Tomasza Grossa "Złote żniwa".
Na początku marca nakładem wydawnictwa Znak (które w Krakowie zwołało konferencję prasową w tej sprawie) ukaże się esej Jana Tomasz Grossa i Ireny Grudzińskiej-Gross "Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów". Książka porusza drażliwe tematy w historii Polski podczas II Wojny Światowej, m.in. przejmowania żydowskiego mienia przez Polaków, współudziału w tym procederze polskich środowisk prawniczych czy udziale Polaków w trzeciej fazie Holocaustu.

- To nie jest nowy temat wśród badaczy Holocaustu - ocenia w rozmowie z TOK FM Barbara Engelking-Boni, szefowa Centrum Badań nad Zagładą Żydów. - Należę do tych, którzy o większości faktów, o których pisze Gross, wiedzieli wcześniej.



"Grossowie szacują, że po 1942 r. kilkadziesiąt tysięcy Żydów zostało zamordowanych przez Polaków. Wiemy na pewno i jest to udokumentowane, że zabili oni co najmniej tysiąc Żydów, kilka tysięcy wydali Niemcom. Środowisko polskich historyków Holocaustu podziela przekonanie, że te liczby to jedynie wierzchołek góry lodowej. Badania trwają. Wiemy, że około 200-250 tysiącom Żydów udało się zbiec z gett i wagonów jadących do obozów zagłady. Przeżyło około 40-60 tysięcy. Co zatem stało się z resztą?" - pyta w swojej recenzji "Złotych żniw" Marcin Zaremba

"Żyd we wsi był tragarzem strachu"

Engelking-Boni przyznaje, że obraz Żydów - którzy próbują przeżyć po likwidacji gett i masowych deportacjach do obozów zagłady, pukają od drzwi do drzwi, a drzwi są im przed nosem zamykane - ma w głowie od czasu, kiedy rozpoczęła badania na ten temat.

- Mam wrażenie, że taki tragiczny obraz ma szansę zaistnieć w świadomości Polaków. To doświadczenie, które wymyka się zrozumieniu, opisowi - mówiła w TOK FM. - To doświadczenie pełne cierpienia, pełne trudu i rozpaczy. Ogromne osamotnienie, beznadzieja, upokorzenie. Ciężko w końcu zrozumieć sytuację ludzi, którzy stracili wszystkich i wszystko, a przez ojczyznę zostali porzuceni i jakimś cudem jeszcze żyją. Ukryli się w momencie wysiedlenia i potem tułali się po Polsce w nadziei, że ktoś otworzy im drzwi i da coś do jedzenia.

Szefowa Centrum Badań nad Zagładą Żydów podkreśliła, że tematyka wsi jest poruszana teraz, ponieważ o miastach już stosunkowo dużo wiemy. Pierwsze prace dotyczyły sytuacji Żydów w dużych miastach, potem badania dotyczyły mniejszych miejscowości. - To naturalny proces, że doszliśmy do wsi w swoich zainteresowaniach. Wieś jest dosyć zmitologizowana: każdy w szkole uczył się o batalionach chłopskich. Że wszyscy pomagali, a w wolnym czasie walczyli. Trochę to jednak inaczej wyglądało.

- Spośród Żydów, którzy szukali pomocy na wsi, dużo większa część zginęła niż uzyskała pomoc - mówiła Engelking-Boni. I doprecyzowała: - Zginęli, czyli zostali przez chłopów złapani i doprowadzeni do Niemców. Po drodze byli bici, wiązani, upokorzeni. Drugi scenariusz jest po prostu taki, że zostali pozabijani przez samych chłopów. W okrutny, bezwzględny sposób: sztachetami od płotów, siekierami.

- Żyd, który pojawiał się we wsi był tragarzem strachu. Za nim wędrował strach, bo wszyscy bali się o konsekwencje jego przybycia - opowiadała szefowa Centrum. - Taka przecież była polityka Niemców. Na pewno też w grę wchodziła chciwość i przez to pokusa wydania Żyda - można w końcu było dostać za to kilo cukru, papierosy, wódkę. No i było wolno. Po prostu.

- Nie umiem odpowiedzieć skąd się bierze zło - podsumowała Engelking-Boni.

"Polacy to nie są wyłącznie orły, ale są też sępy, kanalie i szakale" - dyskusja o nowej książce Grossa >>>

- Już w tej chwili widać zainteresowanie tą tematyką - mówiła Engelking-Boni. -Dwie książki , które są publikowane przez nasze Centrum i ukażą się w przyszłym tygodniu, już teraz cieszą się sporym zainteresowaniem. Mówię o książce prof. Jana Grabowskiego "JUDENJAGD. Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu" i o mojej książce "Jest taki piękny słoneczny dzień. Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945", gdzie też zajmuję się tematem wydawania, mordowania i szukania ratunku. Jest pewne zainteresowanie naszymi publikacjami - przyznała.

Książki Grossa mają pozytywny efekt: rozmawiamy

Zdaniem szefowej Centrum Badań nad Zagładą Żydów z rozpoczętej obecnie dyskusji o książce Grossa wynika przede wszystkim pytanie o nasz stosunek do samego autora. - Przy tej dyskusji rozkład zdań jest normalny - część ludzi wszystko co Gross powie uważa za złe, część uważa za dobre, a większość czeka po prostu na książkę, żeby sobie wyrobić własne zdanie - mówiła. - To ostatnie podejście wydaje mnie się najzdrowsze. Po prostu poczekajmy. Lada chwila każdy z nas będzie mógł się zapoznać z tym, co Gross napisał, a nie tylko korzystać z zapożyczonej wiedzy. Dopóki książka się nie ukaże na papierze, to autor może wszystko w niej zmienić - podkreśliła.

W opinii Engelking-Boni dzięki książkom Grossa rozmawiamy o nowych kwestiach naszej historii, tak też było w przypadku opisanej przez Grossa historii Jedwabnego. - Po 10 latach przyniosło to dobroczynne skutki - podkreśliła Engelking-Boni. - To proces, który się toczy - kontynuowała. - Pojawia się jakiś fakt w przestrzeni publicznej, który jakoś trzeba zasymilować i pogodzić z naszym wyobrażeniem o nas samych. I to jest trudne. Może to w pierwszej chwili budzić opór. Ale ten proces ma swoją dynamikę. Pomału uczymy się to nasze poczucie tożsamości konstruować.

- Jan Tomasz Gross pisze to jako polski historyk. To, co robi, dobrze służy rozmowom Polaków. Do tej pory wszystkie jego książki przysłużyły się i mam nadzieję, że ta też się przysłuży temu, że zaczniemy poważnie rozmawiać - mówiła szefowa Centrum Badań nad Zagładą Żydów. - Zresztą to już się dzieje. Trzeba przyznać, że tym razem ta rozmowa przedwczesna ma zupełnie inny charakter niż rozmowa o Jedwabnem. Co zresztą jest też zasługą dziennikarzy. Jestem dla nich pełna podziwu, że z rozmaitych historycznych faktów potrafią wyciągnąć pewne rzeczy i pójść ich tropem - podsumowała Barbara Engelking-Boni.

"Nowa książka Grossa dotknie Polaków. Nie powinniśmy za nic przepraszać". Tomasz Nałęcz o książce Grossa >>>

Zobacz także
  • Jan Tomasz Gross i ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski Ks. Isakowicz-Zaleski publikuje fragmenty nowej książki Grossa
  • Jan Tomasz Gross i jego najnowsza książka "Złote żniwa" IPN bada "Złote żniwa" Jana Tomasza Grossa

Najnowsze informacje