Dietetycy alarmują: Polacy tyją coraz bardziej

ps, PAP
25.01.2011 , aktualizacja: 25.01.2011 16:19
A A A Drukuj
Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Jeżeli Polacy nie zaczną dbać o swoją dietę i aktywność fizyczną, w ciągu dekady mogą dogonić pod względem otyłości Amerykanów czy Brytyjczyków. W ciągu ostatnich 30 lat otyłość wśród polskiej młodzieży wzrosła dziesięciokrotnie - alarmują dietetycy.
Jak powiedział prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, według przewidywań UE epidemia otyłości może odbić się na rozwoju cywilizacyjnym Europy. - W Wielkiej Brytanii oceniono, że jeżeli otyłość będzie narastała w takim tempie jak teraz, za 10-15 lat 60 proc. społeczeństwa będzie otyła, a oczekiwana długość życia za 30 lat skróci się o około pięć lat - mówił na konferencji prasowej.

Otyłość w Polsce rośnie szybciej niż w USA

Zaznaczył, że choć Polacy są obecnie narodem o średnim współczynniku zachorowalności na otyłość (60 proc. z nich ma nadwagę lub otyłość), to dynamika wzrostu tego wskaźnika jest bardzo duża. - W USA w ciągu ostatnich 30 lat otyłość wśród młodzieży wzrosła trzykrotnie, w Polsce w tym samym czasie - dziesięciokrotnie - powiedział. Jak podkreślił, otyłość jest chorobą, którą należy diagnozować i leczyć - Światowa Organizacja Zdrowia uznała to w 1997 r.

Co robić, by nie utyć? Ruszać się

Dietetycy z instytutu radzili, co robić, żeby nie utyć. W ocenie Agnieszki Jarosz, Polacy powinni zadbać o swoją dietę, ale też o aktywność fizyczną. - Sama dieta wiele nie pomoże. Nie możemy jednego dnia pójść na siłownię, a potem przez miesiąc nie robić nic. Zamiast tego lepiej wchodzić na trzecie piętro, ale powinniśmy to robić codziennie - powiedziała.

Jak dodała, jeść można wszystko, ale w odpowiedniej ilości i odpowiednio przygotowane. - Przede wszystkim musimy uważać na tłuszcz. Bez względu na to, czy jest on pochodzenia roślinnego, czy zwierzęcego, jest tak samo kaloryczny. Jeśli będziemy zalewać warzywa dużą ilością oleju, będą one bardzo kaloryczne. Musimy starać się jeść produkty stosunkowo chude i mało słodkie, choć to nie oznacza, że od czasu do czasu nie możemy pozwolić sobie na coś słodszego i tłustszego - powiedziała.

Do picia najlepsza woda i soki

Lucyna Pachocka zwróciła uwagę, że ważne jest nie tylko to, co spożywamy, ale też to, co pijemy. - Najlepsze są napoje izotoniczne, przede wszystkim woda. Trzeba jednak pamiętać, że wody mineralne są różne. Te wysokozmineralizowane mogą zawierać też dużo sodu, który powoduje wzrost ciśnienia - powiedziała. Inne zalecane napoje to słabe napary herbat; mocne zawierają dużo alkaloidów i garbników, które - tak jak kawa - działają odwadniająco.

Zalecane są też naturalne soki, przede wszystkim warzywne, które nie zawierają cukrów prostych. Jak podkreśliła Pachocka, soki owocowe, nawet te naturalne, mogą powodować przyrost masy ciała; litr soku owocowego to około 500 kcal.

Eksperci chwalą dietę śródziemnomorską

Od wielu lat za najlepszy sposób odżywiania dietetycy uważają dietę śródziemnomorską. Aleksandra Cichocka zwróciła uwagę, że naszą dietę możemy do niej upodobnić, komponując posiłki z polskich produktów. - Powinniśmy jeść pełnoziarniste produkty zbożowe, dużo i różnorodnych warzyw, dużo ryb, zwłaszcza tłustych ryb morskich, które zawierają kwasy Omega 3. Możemy spożywać dużo ziół, przypraw ziołowych, dużo surówek doprawianych octem winnym i sokiem z cytryny. Produkty mleczne powinniśmy wybierać tylko chude, a mięso jeść z umiarem. Unikać powinniśmy natomiast słodyczy - powiedziała.

Z kolei Magdalena Białkowska oceniła, że w odchudzaniu mogą być przydatne suplementy diety, ale powinny być one wybrane przez lekarza bądź dietetyka. - Przyjmowane w sposób niekontrolowany mogą wchodzić w interakcje z żywnością i lekami, a niektóre ze składników mogą być przedawkowane - podkreśliła.

- Bardzo przydatne w odchudzaniu mogą być te, które zawierają błonnik, witaminy i składniki mineralne, ponieważ wiele diet odchudzających ma tych składników zbyt mało. Inne, np. te zawierające gorzką pomarańczę, w nadmiernej ilości mogą być przyczyną wzrostu ciśnienia krwi a nawet zaburzeń akcji serca - powiedziała.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (89)

  • vasilij_konopkin

    Oceniono 1 raz 1

    O rany, jestem skazany na tycie!!! Nie mam trzeciego pietra!!!

    A poza tym, krotsze zycie to chyba dobra wiadomosc dla ZUSu i OFE!

  • ichi51e

    Oceniono 2 razy 2

    zajebisty artykul
    "Najlepsze są napoje izotoniczne, przede wszystkim woda."
    Czysta woda - slynny izotonik.
    "naturalne soki, przede wszystkim warzywne, które nie zawierają cukrów prostych"
    ha ha a co zawieraja? czysty blonnik?

  • prezio2

    Oceniono 2 razy -2

    Przestańcie w tej gazecie takie bzdety pisać bo przez to wielu dało się wpędzić w stosowanie diet niskokalorycznych i jakichś podejrzanych środków odchudzających zawierających np słodzik typu ASPARTAM stosowany w napojach light zamiast cukru - radzę obejrzeć ten dokument :
    www.youtube.com/watch?v=hh0h9rCZiSw
    A także żarcie modyfikowane genetycznie GMO zachwalane przez producenta Mon-santo (pisane bez myślnika bo komunistyczna cenzura michnika nie przepuszcza co też daje do myślenia ) które często zawiera toksyny zatajane przez celowo źle prowadzone badania.
    www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M&feature=related
    Taką kampanię informacyjną trzeba prowadzić a nie jakieś stwierdzenie że Polacy tyją.

  • jovani

    0

    wszytslo zalezy nie od diety ale od tego co jemy, masowe produkcje drobiu itd faszerowane hormonami zwierzeta abny rosly w miare szybko iduze to rzeczywostosc korporacujnej zywnosci kapitalizmu

  • weishaupt

    Oceniono 2 razy 2

    Ech, dziennikarze... Powtarzają te same informacje, które były popularne w latach 70. w USA i po części przyczyniły się do wzrostu otylości. Jasne, trzeba uważać na wszystko, co się je, ale najbardziej warto zwracać uwage na cukry, zwłaszcza fruktozę (która jest traktowana prawie jak toksyna). Jak już słusznie zauważyli inni, najgorsze co można zrobić to jeść cukry łącząc je z tłuszczami a nie wzbogacając diety w błonnik.

    Swoją drogą, bieda nie jest szczególnie dobrą wymówką - prędzej chroniczny brak czasu (co jest akurat wątpliwe, o ile ktoś nie pracuje 16 godzin na dobę) lub raczej nieumiejętność jego zagospodarowania (zamiast siedzieć 30-45 minut przed telewizorem można w tym zasie przyrządzić obiad, nawet dla paru osób). Tak się składa, że najzdrowsze produkty, czyli świeże warzywa, fasola, groch, sfermentowane produkty mleczne (dla tych, którzy trafią laktozę i kazeinę) zaliczają się do najtańszych towarów spożywczych. Produkty nieprzetworzone, do samodzielnego przygotowania również są dużo tańsze od przetworzonych. Wystarczy trochę pomyśleć.

    A propos McDonaldów i innych fast foodów. Wbrew potocznej opinii, _jedzenie_ w nich sprzedawane nie jest aż tak tuczące, jak... napoje. Znacie anegdotkę o człowieku, który zamawia Big Maca, podwójne frytki i dietetyczną colę? No to wiedzcie, że jest to bardzo racjonalna decyzja (pomijając fakt, że "dietetyczna" cola jest słodzona aspartamem i acesulfamem potasu, które też mają swoje wady). Litr popularnego słodzonego napoju to ponad 100-120 g cukru przy braku jakichkolwiek innych składników odżywczych (frytki i hamburgery mają przynajmniej błonnik). Stąd amerykańscy dietetycy i lekarze dochodzą ostatnio do wniosku, że zapoczątkowana w latach 70. akcja "zwalczania" tłuszczów sprawiła, że ludzie zapomnieli o cukrach. Robert Lustig, amerykański pediatra i endokrynolog twiedzi, że już samo wyeliminowanie z diety słodzonych napojów gazowanych (oranżady, cole, sprite'y etc.) mogłoby znacząco pohamować "epidemię otyłości".

    "Dieta śródziemnorska" (czysto hipotetyczna, bo np.; kuchnia włoska, grecka i hiszpańska to trzy różne swiaty) jest niezła, ale dobrze też przyjrzeć się kuchni azjatyckiej, chociaż to właśnie w Japonii i Korei Południowej wskaźniki otyłości jest kilka razy niższa niż w Europie. W sumie dieta staropolska jest równie dobra - brak przetworzonych cukrów, za bardzo dużo błonnika i białka (warzywa strączkowe!) oraz nienasyconych tłuszczy (ryby). Do tego inne warzywa i owoce, zwłaszcza po sprowadzeniu włoszczyzny.

    Aktywność fizyczna nie jest aż tak istotna dla samej otylości (tzn. jest, ale mniej niż sama dieta), bo trzeba by było ćwiczyć wyczynowo, aby zużywać istotne ilości energii, ale jest za to niezbędna do regulowania metabolizmu i, w pierwszej kolejności, zapobiegania cukrzycy.

  • pankiewicz.pawel

    Oceniono 3 razy -1

    Skoro vat wzrósł żarcie droższe to mniej jedzą Polacy a tu odwrotnie... POlska POlszewicka

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX