Graff: czuję się obco wobec histerii smoleńskiej

- Jest ileś ważnych tematów, którymi polityka powinna się zajmować, a zajmujemy się wyłącznie tym, czy Rosjanie dali nam w twarz i czy Tusk powinien był trzy godziny krócej jeździć na nartach - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" Agnieszka Graff.
- Czuję się bardzo obco wobec histerii smoleńskiej. I podejrzewam, że znaczna część społeczeństwa tak się czuje -mówi "Wprost" Agnieszka Graff , pisarka, publicystka związana z ruchem feministycznym, autorka "Magmy". To, co dzieje się w mediach, które nie mówią na żaden inny temat, nazywa paraliżem smoleńskim. Tak było po śmierci papieża. Wydawało się, że media grają w grę pod tytułem "Kto pierwszy wypowie słowo na inny temat niż śmierć papieża, ten przegrał".

Jej zdaniem, większość ludzi ma to "głęboko w nosie"

Polskie społeczeństwo, zdaniem pisarki, zajmuje się spłacaniem kredytów, poszukiwaniem przedszkola. Dla iluś tysięcy Polaków dużo bardziej emocjonujące są skoki wartości franka szwajcarskiego.

Graff obawia się, że mimo iż sprawa smoleńska ekscytuje jakieś 20 proc. społeczeństwa i PiS na niej nie wygra wyborów, Smoleńsk bardzo skutecznie będzie organizował debatę publiczną przez następny rok. - I to jest dla mnie przerażające, bo widzę kilka naprawdę dużo ważniejszych tematów. Ale one nie mają szans - twierdzi publicystka.

Pisarka życzyłaby sobie, aby debata na temat rozwiązywania problemów społecznych nabrały rumieńców i aby wyzwalała podobny poziom emocji, ja te, które towarzyszą katastrofie smoleńskiej. Na poziomie symbolicznym, można by powiedzieć, że aby wygrało społeczeństwo z jego problemami do rozwiązania, trzeba "zabić" naród z jego emocjami, spiskami i stałym poczuciem zdrady i krzywdy oraz poszukiwaniem antypolskich spisków.

Więcej o: