Miller o publikacji stenogramów przez MAK: nie obawiam się

ga PAP
18.01.2011 , aktualizacja: 18.01.2011 23:31
A A A Drukuj
- Nie obawiam się publikacji stenogramów wszystkich rozmów kontrolerów lotów na lotnisku w Smoleńsku, bo nie przerzucamy się z Rosjanami odpowiedzialnością - powiedział późnym wieczorem szef MSWiA, przewodniczący polskiej komisji badającej katastrofę Tu-154M Jerzy Miller.
Jerzy Miller (z lewej)) w Sejmie
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Jerzy Miller (z lewej)) w Sejmie
We wtorek komisja pod przewodnictwem Millera opublikowała część nagrań rozmów kontrolerów, którzy 10 kwietnia pracowali na lotnisku w Smoleńsku. Kilka godzin po tej konferencji prasowej, na stronie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) pojawiły się zapisy wszystkich rozmów kontrolerów. Wcześniej m.in. anonimowy przedstawiciel Rosjan oświadczył, że strona polska w swojej wideorekonstrukcji katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem wypacza istotę wydarzeń.

Miller: Ujawnienie to dobra informacja

Późnym wieczorem w Sejmie Miller był pytany przez dziennikarzy, czy nie obawia się "pokerowej zagrywki Rosjan". - Nie obawiam się dlatego, że my naprawdę nie przerzucamy się wzajemnie argumentami przeciwko drugiej stronie. Nas naprawdę nie interesuje, aby ukazać w czarnych barwach Rosjan, a w białych barwach Polaków. To nie o to chodzi - podkreślił Miller. Powtórzył, że kierowana przez niego komisja ma jeden cel, by tego typu wypadek nie powtórzył się w przyszłości.

Samo ujawnienie stenogramów Miller nazwał "dobrą informacją". - Prosiliśmy o to, żebyśmy mogli dostać lepszą kopię (nagrania z wieży w Smoleńsku) niż posiadamy, czyli zgraną nie w takich warunkach polowych, jak to w Smoleńsku było, tylko w warunkach laboratoryjnych, kiedy ta słyszalność jest o wiele lepsza, a w związku z tym precyzja odczytu tak samo lepsza - powiedział szef MSWiA. Dodał, że jeżeli przez kilka miesięcy Polacy bezskutecznie starali się o te nagrania, a teraz mamy możliwość zapoznania się z tymi stenogramami odczytanymi przez Rosjan, "to chyba jest to dla obu stron rozwiązanie lepsze, bo bliżej jest prawdy".

Rosjanie wiedzieli o naszym stanowisku

Miller mówił też, że na konferencji prasowej w Warszawie nie zaprezentowano wszystkich wypowiedzi z lotu, bo prezentacji nie można było wydłużać w czasie. Dodał, że to, co we wtorek opublikowano w Warszawie, było znane Rosjanom. - Myśmy przedstawili obszerne uwagi do projektu raportu przedstawionego przez MAK. Myśmy dzisiaj niczego nowego nie pokazali. Myśmy Rosjanom to wszystko wytłumaczyli wręczając 17 grudnia nasze uwagi do projektu raportu. W związku z tym dla Rosjan to nie jest żadne zaskoczenie i znakomicie wiedzą, że my się po prostu nie zgadzamy z tym, aby potraktować nasze uwagi dot. pracy grupy kontroli lotów jako nieistotne dla przebiegu zdarzeń 10 kwietnia - podkreślił Miller.

Klich: Precyzyjna konferencja

Ujawnienie przez MAK zapisów rozmów kontrolerów z wieży w Smoleńsku skomentował też szef MON Bogdan Klich. Jego zdaniem minister Jerzy Miller był "bardzo precyzyjny podczas swojej konferencji prasowej". - Nałożenie tych trzech równoległych wątków, czyli konwersacji, która się odbywa w stacji kontroli lotów z przebiegiem trajektorii lotu samolotu oraz przebiegiem konwersacji między pilotami wewnątrz kokpitu oraz pilotami i stacją kontroli lotów mówi sama za siebie - zaznaczył Klich.

- Informacja, którą dziś przekazał minister Miller, jest przekonująca, jest informacją wartościową, jest informacją taką, którą można się posłużyć dla udowodnienia tezy, że raport MAK był niepełny. O to chodziło stronie polskiej, aby wypełnić go treścią tam, gdzie miał swoje braki - ocenił szef MON.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (59)

  • india.wr

    0

    Polacy zawsze szukali winnych a to w żydach, cyklistach czy ruskich. Upadło powstanie jedno czy drugie, insurekcja, zawsze winniu byli "ono". Niewielki korpus wojsk carskich wałdał prawie całym narodem bo naród(czytaj szlachta) był do kitu. Rozbiory - tez winni oni, nie nasi, którzy nie uchwalali podatków na wojsko i zrywali sejmy. Piłsudski chaiał sojuszu z Ukraina co wzmocniłoby państwo, narodowcy (dzisiaj to banda Kaczyńskiego) postawili na państwo narodowościowe, upadło w 1939. I tak dalej, i tak dalej, Zawsze winni są "oni"

  • mg.2005

    Oceniono 1 raz 1

    PIS tylko i wyłącznie mówi {raczej wrzeszczy} o śmierci prezydenta i swoich posłów, jakby tylko
    ich śmierć była najważniejsza. A w tej katastrofie było 96 ofiar, z czego 3/4 spoza PIS-u !
    Czy ból po utracie bliskich, tych spoza PIS-u, jest mniejszy,inny ? Czy tylko Gosiewska,Kaczynski,Wasserman, Kurtyka mają prawo do rozpaczy , a przy tym do kłamstw i pomówień ??? Dlaczego rodziny ofiar ,spoza PIS-u, nie krzyczą o zamachach ,o nienawiści do Tuska,Rosji, itd...itp ?

  • mg.2005

    Oceniono 1 raz 1

    szary-polak;

    "To nie Rosjanie zmusili załogę Tu-154 do wielokrotnego złamania podstawowych zasad bezpieczeństwa - począwszy od próby lądowania. Dowódca załogi miał uprawnienia do lądowania na takim lotnisku przy widoczności poziomej 1,8 tys. m i pionowej 120 m. Każde przekroczenie jednej z tych wartości powinno zakończyć się konsekwencjami służbowymi, jeśli nie prokuratorskimi. A warunki w Smoleńsku były znacznie gorsze - co raportowała na bieżąco także załoga Jaka-40, który wylądował tam wcześniej - widoczność wynosiła zaledwie 200 i 50 m!

    W trakcie podejścia do lądowania załoga popełniła kolejne poważne błędy - jak nagłe przestawienie wartości ciśnienia w wysokościomierzu barycznym, przez co podawał on pułap o 160 m wyższy niż wysokość, na jakiej faktycznie leciał tupolew. No i kluczowe pytanie - dlaczego załoga po swej decyzji "odchodzimy" przerwała zniżanie maszyny ze sporym opóźnieniem."

    Nad tymi faktami nie można się prześlizgnąć, pokazując jednocześnie błędy kontrolerów.

    Więcej... wyborcza.pl/1,75968,8969252,Tragiczna_ukladanka.html#ixzz1BSuuwwlU

  • sceptyk49

    0

    @ representation1

    Wypowiedź Acera jest po prostu emocjonalna, ale nie jest ani antypolska ani prorosyjska.
    Ten "radar" w Soleńsku to urządzenie " w przybliżeniu pokazujące gdzie jest samolot,
    położenie samolotu dla kontrolera mieściło się na ekranie to dla niego samolot był i kursie
    i na ścieżce. Czy ktoś wreszcie powie że to nie był radar precyzyjnego podejścia?
    Radar w Soleńsku był urządzeniem pomocniczym a lądować tam można tylko przy
    dobrej widoczności, w żadnym razie podczas mgły. To że wylądował Jak40, że nie
    rozwalił się Ił86 wyczerpało limit szczęścia (do trzech razy sztuka), Tupolew nie miał
    już szans

  • sceptyk49

    0

    Nic nie przekona piszących tu zwolenników PiS-u, że czarne jet czarne itp,
    nikt też nie nie przekona tych co za PO ze było inaczej jak piszą.
    A król po prostu jest nagi, prawda zresztą też!!!
    Po tym co ujawnił Miller (dlaczego dopiero teraz????) wszystkie teorie o "naciskach"
    "presjach" i to zarówno w samolocie jak i w baraku na lotnisku (wieża, buhaha)
    teorie o zamachach, sztucznych mgłach itp, teorie o samobójcach pilotach, czy
    o złych kontrolerach, można spokojnie "w buty włożyć".
    Wiadomo, że :
    - lot nie powinien w ogóle się odbyć,
    - samolot nie powinien wystartować z Warszawy
    - załoga miała informację o mgle na lotnisku, na tyle wcześnie, ze
    powinna zawrócić albo lecieć do Moskwy i tam uzupełnić paliwo
    i poczekać aż mgła się podniesie, a mszę w Katyniu można było
    zacząć z dwu czy trzy godzinnym opóźnieniem,
    - w Moskwie powinni byli pomyśleć, a nie panicznie obawiać się skandalu
    i kazać Krsnokutskiemu sprowadzać samolot na "Siewiernyj"
    - wszyscy znają "techiczne wyposażenie" poradzieckich lotnisk wojskowych,
    Protasiuk też je znał,
    - czepianie się kontrolera, że podaje "na kursie i ścieżce" jest chłostaniem oceanu za
    zatopienie okrętu. "pseudoradar" jakim dysponował podaje wysokość +,- 100m i
    położenie względem pasa też +,- 100m dlatego dla niego samolot był i na kursie
    i na ścieżce.
    - Protasiuk wcale nie zamierzał lądować ani nie lądował, sytuacja go przerosła, zresztą nie
    wiem czy inny nawet bardzo doświadczony pilot poradziłby sobie w tej sytuacji
    Nie wiemy natomiast dlaczego :
    - przestawiono wysokościomierz na standard zamiast pozostawić go na ciśnienie lotniska
    - pilot nie reagował na TAWS
    - pomimo zwiększenia ciągu i ściągnięcia wolantu maszyna się nie podniosła, może była
    już po prostu zbyt mała szybkość i samolot przekroczył próg z którego mógł się podnieść,
    jak widać z informacji o rosyjskim Ile 86, to on był kilka metrów nad pasem, ale zdołał się
    podnieść, bo pewnie miał odpowiednią prędkość
    Katastrofa była zbiegiem okoliczności, na jej przebieg wpływ i Kaczyńskiego
    i ludzi z Moskwy, jest tak nie istotny że można go pominąć. Oczywiście, na jej
    przyczynę pierwotną czyli rozpoczęcie lotu i próbne podejście wpływ ten jest decydujący.
    Raport MAK jest do dupy bo za wszelką cenę zwala winę na pilotów i wybiela udział
    strony rosyjskiej, z kolei zwalanie winy wyłącznie na kontrolerów przez polską stronę
    też jest bez sensu bo oni zrobili to co umieli i niczego więcej nie byli w tanie.
    Protasiuk jest winien jednego, jako pilot państwowego lotu z prezydentem na
    pokładzie nie miał prawa schodzić nawet na 500 m przy takich warunkach jakie panowały
    w Smoleńsku, on powinien kategorycznie odmówić nawet jeśli był naciskany.
    Krsnokutski i spółka w baraku są z kolei winni tego, że posłuchali kogoś z Moskwy
    (pewnie polityka albo wojskowego nie związanego z lotnictwem) i po prostu nie
    przegonili Protasiuka do Moskwy.
    Cała reszta to medialna i partyjna wrzawa i nabijanie sobie punktów. Można zrozumieć
    Jarosława Kaczyńskiego, że szuka winnych, bo on stracił brata, ale trudno zrozumieć
    tych co mu różne rzeczy do ust wkładają.

  • representation1

    Oceniono 1 raz -1

    @acer59

    Ty jesteś gorszy drań niż Rosjanie.

    ---------------------------------------------------------------------------------------------
    "Jako Rosjaninowi jest mi wstyd za braki w raporcie MAK - wyznaje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Aleksander Koronczik, pracownik lotniska Siewiernyj w Smoleńsku, były pilot wojskowych myśliwców.

    Według Koronczika, dobrze, że polska komisja badająca katastrofę ogłosiła swoją wersję ostatnich sekund lotu Tu-154. I bardzo dobrze, że zwróciła uwagę na to, iż wieża w Smoleńsku do ostatniej chwili potwierdzała, że samolot jest na kursie i na ścieżce, choć na niej nie był. Odchylenia sięgały kilkudziesięciu metrów. - Kontrolerzy powinni bezwzględnie ostrzec o tym załogę. To, że tego nie zrobili, to największe uchybienie obsługi lotniska w Smoleńsku - uważa były rosyjski pilot.

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8969362.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX