Skomentuj:
Komentarze (59)
-
Polacy zawsze szukali winnych a to w żydach, cyklistach czy ruskich. Upadło powstanie jedno czy drugie, insurekcja, zawsze winniu byli "ono". Niewielki korpus wojsk carskich wałdał prawie całym narodem bo naród(czytaj szlachta) był do kitu. Rozbiory - tez winni oni, nie nasi, którzy nie uchwalali podatków na wojsko i zrywali sejmy. Piłsudski chaiał sojuszu z Ukraina co wzmocniłoby państwo, narodowcy (dzisiaj to banda Kaczyńskiego) postawili na państwo narodowościowe, upadło w 1939. I tak dalej, i tak dalej, Zawsze winni są "oni"
-
PIS tylko i wyłącznie mówi {raczej wrzeszczy} o śmierci prezydenta i swoich posłów, jakby tylko
ich śmierć była najważniejsza. A w tej katastrofie było 96 ofiar, z czego 3/4 spoza PIS-u !
Czy ból po utracie bliskich, tych spoza PIS-u, jest mniejszy,inny ? Czy tylko Gosiewska,Kaczynski,Wasserman, Kurtyka mają prawo do rozpaczy , a przy tym do kłamstw i pomówień ??? Dlaczego rodziny ofiar ,spoza PIS-u, nie krzyczą o zamachach ,o nienawiści do Tuska,Rosji, itd...itp ? -
szary-polak;
"To nie Rosjanie zmusili załogę Tu-154 do wielokrotnego złamania podstawowych zasad bezpieczeństwa - począwszy od próby lądowania. Dowódca załogi miał uprawnienia do lądowania na takim lotnisku przy widoczności poziomej 1,8 tys. m i pionowej 120 m. Każde przekroczenie jednej z tych wartości powinno zakończyć się konsekwencjami służbowymi, jeśli nie prokuratorskimi. A warunki w Smoleńsku były znacznie gorsze - co raportowała na bieżąco także załoga Jaka-40, który wylądował tam wcześniej - widoczność wynosiła zaledwie 200 i 50 m!
W trakcie podejścia do lądowania załoga popełniła kolejne poważne błędy - jak nagłe przestawienie wartości ciśnienia w wysokościomierzu barycznym, przez co podawał on pułap o 160 m wyższy niż wysokość, na jakiej faktycznie leciał tupolew. No i kluczowe pytanie - dlaczego załoga po swej decyzji "odchodzimy" przerwała zniżanie maszyny ze sporym opóźnieniem."
Nad tymi faktami nie można się prześlizgnąć, pokazując jednocześnie błędy kontrolerów.
Więcej... wyborcza.pl/1,75968,8969252,Tragiczna_ukladanka.html#ixzz1BSuuwwlU -
@ representation1
Wypowiedź Acera jest po prostu emocjonalna, ale nie jest ani antypolska ani prorosyjska.
Ten "radar" w Soleńsku to urządzenie " w przybliżeniu pokazujące gdzie jest samolot,
położenie samolotu dla kontrolera mieściło się na ekranie to dla niego samolot był i kursie
i na ścieżce. Czy ktoś wreszcie powie że to nie był radar precyzyjnego podejścia?
Radar w Soleńsku był urządzeniem pomocniczym a lądować tam można tylko przy
dobrej widoczności, w żadnym razie podczas mgły. To że wylądował Jak40, że nie
rozwalił się Ił86 wyczerpało limit szczęścia (do trzech razy sztuka), Tupolew nie miał
już szans -
Nic nie przekona piszących tu zwolenników PiS-u, że czarne jet czarne itp,
nikt też nie nie przekona tych co za PO ze było inaczej jak piszą.
A król po prostu jest nagi, prawda zresztą też!!!
Po tym co ujawnił Miller (dlaczego dopiero teraz????) wszystkie teorie o "naciskach"
"presjach" i to zarówno w samolocie jak i w baraku na lotnisku (wieża, buhaha)
teorie o zamachach, sztucznych mgłach itp, teorie o samobójcach pilotach, czy
o złych kontrolerach, można spokojnie "w buty włożyć".
Wiadomo, że :
- lot nie powinien w ogóle się odbyć,
- samolot nie powinien wystartować z Warszawy
- załoga miała informację o mgle na lotnisku, na tyle wcześnie, ze
powinna zawrócić albo lecieć do Moskwy i tam uzupełnić paliwo
i poczekać aż mgła się podniesie, a mszę w Katyniu można było
zacząć z dwu czy trzy godzinnym opóźnieniem,
- w Moskwie powinni byli pomyśleć, a nie panicznie obawiać się skandalu
i kazać Krsnokutskiemu sprowadzać samolot na "Siewiernyj"
- wszyscy znają "techiczne wyposażenie" poradzieckich lotnisk wojskowych,
Protasiuk też je znał,
- czepianie się kontrolera, że podaje "na kursie i ścieżce" jest chłostaniem oceanu za
zatopienie okrętu. "pseudoradar" jakim dysponował podaje wysokość +,- 100m i
położenie względem pasa też +,- 100m dlatego dla niego samolot był i na kursie
i na ścieżce.
- Protasiuk wcale nie zamierzał lądować ani nie lądował, sytuacja go przerosła, zresztą nie
wiem czy inny nawet bardzo doświadczony pilot poradziłby sobie w tej sytuacji
Nie wiemy natomiast dlaczego :
- przestawiono wysokościomierz na standard zamiast pozostawić go na ciśnienie lotniska
- pilot nie reagował na TAWS
- pomimo zwiększenia ciągu i ściągnięcia wolantu maszyna się nie podniosła, może była
już po prostu zbyt mała szybkość i samolot przekroczył próg z którego mógł się podnieść,
jak widać z informacji o rosyjskim Ile 86, to on był kilka metrów nad pasem, ale zdołał się
podnieść, bo pewnie miał odpowiednią prędkość
Katastrofa była zbiegiem okoliczności, na jej przebieg wpływ i Kaczyńskiego
i ludzi z Moskwy, jest tak nie istotny że można go pominąć. Oczywiście, na jej
przyczynę pierwotną czyli rozpoczęcie lotu i próbne podejście wpływ ten jest decydujący.
Raport MAK jest do dupy bo za wszelką cenę zwala winę na pilotów i wybiela udział
strony rosyjskiej, z kolei zwalanie winy wyłącznie na kontrolerów przez polską stronę
też jest bez sensu bo oni zrobili to co umieli i niczego więcej nie byli w tanie.
Protasiuk jest winien jednego, jako pilot państwowego lotu z prezydentem na
pokładzie nie miał prawa schodzić nawet na 500 m przy takich warunkach jakie panowały
w Smoleńsku, on powinien kategorycznie odmówić nawet jeśli był naciskany.
Krsnokutski i spółka w baraku są z kolei winni tego, że posłuchali kogoś z Moskwy
(pewnie polityka albo wojskowego nie związanego z lotnictwem) i po prostu nie
przegonili Protasiuka do Moskwy.
Cała reszta to medialna i partyjna wrzawa i nabijanie sobie punktów. Można zrozumieć
Jarosława Kaczyńskiego, że szuka winnych, bo on stracił brata, ale trudno zrozumieć
tych co mu różne rzeczy do ust wkładają. -
@acer59
Ty jesteś gorszy drań niż Rosjanie.
---------------------------------------------------------------------------------------------
"Jako Rosjaninowi jest mi wstyd za braki w raporcie MAK - wyznaje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Aleksander Koronczik, pracownik lotniska Siewiernyj w Smoleńsku, były pilot wojskowych myśliwców.
Według Koronczika, dobrze, że polska komisja badająca katastrofę ogłosiła swoją wersję ostatnich sekund lotu Tu-154. I bardzo dobrze, że zwróciła uwagę na to, iż wieża w Smoleńsku do ostatniej chwili potwierdzała, że samolot jest na kursie i na ścieżce, choć na niej nie był. Odchylenia sięgały kilkudziesięciu metrów. - Kontrolerzy powinni bezwzględnie ostrzec o tym załogę. To, że tego nie zrobili, to największe uchybienie obsługi lotniska w Smoleńsku - uważa były rosyjski pilot.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8969362.html
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX



