Mickiewicz namalowany w 3D

Maja Staniszewska
2011-01-18 , aktualizacja: 18.01.2011 21:28
A A A Drukuj
Mamy kolejny dowód na potęgę polskiej animacji - piękna, malarska "Świteź" Kamila Polaka będzie miała światową premierę na festiwalu w Berlinie
To tylko jedna z prawie 27 tys. klatek, z jakich składa się 20-minutowa animacja
To tylko jedna z prawie 27 tys. klatek, z jakich składa się 20-minutowa animacja "Świteź"
ZOBACZ TAKŻE
Przez step w promieniach zachodzącego słońca pędzi powóz, w nim samotny podróżny. Wjeżdżają do lasu, zapada zmierzch. Nagle na drodze pojawia się postać. Powóz staje wśród ciemnych drzew. Podróżny wysiada, okazuje się, że jego woźnica i konie śpią. Nagle obok niego przelatuje płonąca strzała. Podróżny ucieka, ale wpada do jeziora. Gdy się budzi, odkrywa, że trafił do miasta...

Opisany słowami początek "Świtezi" w reżyserii Kamila Polaka brzmi zwyczajnie. Obejrzany w kinie - zachwyca. Malarska animacja - w pierwszej części nawiązująca do malarstwa olejnego, w drugiej, już w zatopionym mieście - pisana jak ikony porywa kolorami, wielowymiarową strukturą, głębią. 21 minut filmu mocno działa na emocje. "Świteź" jest adaptacją romantycznej ballady Adama Mickiewicza, ale nie powstała z chęci zdyskontowania sławy narodowego wieszcza. Młody reżyser osiem lat temu szukał po prostu inspiracji do swojego filmu dyplomowego w łódzkiej Filmówce. Znalazł na półce w zbiorze poezji.

- "Świteź" mnie poruszyła - opowiada Polak. - Jest kłopot, kiedy trzeba opowiedzieć o czym jest ten film, bo nie opiera się on na puencie czy gagu, jak znaczna część krótkich filmów animowanych. "Świteź" jest otwarta. Moją główną ideą było przenieść na język filmu emocje, które towarzyszyły mi przy lekturze wiersza. By widzowie też je poczuli.

Sądząc z opinii po pierwszym pokazie dla dziennikarzy - udało się. - Z jednej strony to trochę straszne - siedem lat zamknięte w 20 minutach, ale przede wszystkim jestem szczęśliwy, że zrobiłem ten film i że jest taki, jak chciałem - opowiada Kamil Polak. - Przy produkcji były przeróżne przygody, była roczna przerwa, kiedy pracowałem przy "Piotrusiu i wilku", były momenty szukania pieniędzy. To miał być mój film dyplomowy, ale szybko jego produkcja przeniosła się do Semafora, które jest studiem animacji klasycznej. Tutaj powstała część analogowa filmu - bardzo utalentowani artyści ręcznie malowali obrazy, które potem przenosiliśmy do komputera. Większość animacji komputerowej powstała, gdy ponad dwa lata temu producentem zostało studio Human Ark specjalizujące się właśnie w animacji i komputerowych efektach specjalnych. To były bardzo intensywne dwa lata - podsumowuje Polak. Łącznie przy "Świtezi" od 2003 roku pracowało 131 osób.

Światowa premiera filmu odbędzie się 16 lutego na festiwalu w Berlinie, gdzie film startuje w konkursie filmów krótkich. Niestety szeroka publiczność na "Świteź" będzie musiała poczekać. Po Berlinale film ruszy w objazd po innych festiwalach. TVP pokaże go za rok. Kamil Polak w Human Ark będzie pracował przy animowanym serialu dla dzieci "Kacperiada", zajmie się też komputerowymi efektami do filmu Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego "Papusza".

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Podziel się