Raport MAK. Jerzy Miller: Obie strony były równie nieprzygotowane

wg
12.01.2011 , aktualizacja: 12.01.2011 19:47
A A A Drukuj
Szef MSWiA Jerzy Miller Gazeta.pl Szef MSWiA Jerzy Miller
Obie strony były równie nieprzygotowane do lotu - zarówno 7, jak i 10 kwietnia - mówił minister Jerzy Miller podczas konferencji kilka godzin po ogłoszeniu przez MAK raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej
Polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej, której przewodniczy Miller otrzymała raport MAK w godzinach porannych. - Rozpoczęła prace nad nim około godz. 9 - powiedział Miller.

- Komisja prawdopodobnie będzie pracowała do rana. Analizuje wszystkie zmiany w stosunku do raportu, który dostaliśmy w październiku ubiegłego roku. Po tych kilkunastu godzinach wydamy komunikat - zapewnił minister Jerzy Miller.

Nie polemizujemy z zarzutami MAK. Też je postawiliśmy

Szef MSWiA przyznał, że strona polska może czuć pewien niedosyt. - W związku z klasyfikacja uwag polskich, które podzielono na dwie kategorie: techniczne i inne jako pozostające poza treścią raportu.

Miller zaznaczył jednocześnie, że żadna z polskich uwag nie została odrzucona, co jego zdaniem oznacza, że wszystkie "uznano za zasadne".

- Nasze uwagi nie podważają żadnej przyczyny ujętej w raporcie końcowym. Polski raport będzie bardziej surowy dla strony polskiej niż raport rosyjski - dodał.

Miller zgadza się z MAK co do błędów, które popełniła strona polska. - My nie polemizujemy z zarzutami MAK postawionymi polskiej stronie. My też je postawiliśmy. Obie strony nie były w pełni przygotowane do bezpiecznego wykonania tego lotu. Były też równie nieprzygotowane do lotu 7 kwietnia. Lądowanie JAK-40 mogło się zakończyć zupełnie inaczej, lądowanie IŁ mogło się też zakończyć tragicznym wypadkiem.

Lotnisko przyjęło Tu-154, choć warunki były poniżej minumum

Dziennikarze pytali ministra czy raport MAK przedstawia prawdziwy obraz katastrofy.

- Gdybyśmy uważali, że wpływ pracy lotniska w Smoleńsku nie jest istotny, to nie kierowalibyśmy naszych uwag. Mamy więc co do niektórych spraw zdanie odmienne.

W raporcie podano że był to lot "międzynarodowy, nieregularny (jednorazowy) z celem przewozu pasażerów". W ocenie MAK, lotnisko przygotowane jest do przyjmowania takich samolotów jak Tu-154 przy określonym minimum pogodowym. A 10 kwietnia warunki meteorologiczne na lotnisku były poniżej minimum. Ze względu na charakter lotu decyzja, czy lądować, należała więc do załogi.

Zdaniem Millera, taka argumentacja jest jednak trudna do wytłumaczenia, biorąc próbę lądowania rosyjskiego Iła-76, zakończoną niepowodzeniem. - Nie obowiązywała go procedura, na którą powołuje się MAK. Był to rosyjski samolot, wojskowy samolot, lądujący na rosyjskim, wojskowym lotnisku. W związku z tym, gdyby zamykanie lotniska było niemożliwe tylko dlatego, że ląduje samolot obcy, niewykonujący lotu wojskowego, to dlaczego nie zamknięto go dla Iljuszyna, gdy parametry pogodowe były poniżej krytycznych? - pytał minister

Na polski raport jeszcze poczekamy

Jerzy Miller powiedział, że na razie nie jest w stanie określić konkretnej daty zakończenia prac polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej. Dodał, że kilka tygodni potrwają jeszcze badania laboratoryjne zapisów czarnych skrzynek.

- Dzisiaj podpisałem dwa pisma, aby Rosjanie przekazali kolejne dokumenty.

Minister przyznał, że Rosja nie przekazała danych o pracy kontrolerów na lotnisku w Smoleńsku oraz szczegółów technicznych dotyczących samego lotniska, w tym schematu rozmieszczenia środków elektro-świetlnych oraz radiolokacyjnych i radionawigacyjnych.

- Nie otrzymaliśmy wszystkich zapisów od osób od których powinniśmy je dostać - mówi Miller.

Minister zapowiedział, że praca polskiej komisji też zakończy się komunikatem. Podobnym w formie do raportu MAK sporządzonego w konwencji chicagowskiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (83)

  • dziadek030265

    0

    miller rozpieprzył narodowy fundusz zdrowia to teraz rozpieprza ministerstwo spraw wewnetrznych i całą administrację. ile jeszcze rządów takiego nieudolnego człowieka

  • dziadek030265

    0

    miller to tchórz który boi się putina i tuska. Strach nie pozwala żadać rzetelnego śledztwa w sprawie. nic tylko płaszczenie się przed ruskimi jak za mateczki komuny. wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd

  • michu-najlepszy

    0

    7 kwietnia lotnisko miało nawigację satelitarną dodatkowo założoną którą po odlocie premierów została zdemontowana,więc przestańcie dalej brnąć w tych beznadziejnych kłamamstwach że 7 i 10 kwietnia warunki techniczne były takie same.
    z poważaniem

  • zgryz3

    0

    wuzuwela: "Może kapitan tego nie zrozumiał?".
    Twoje przypuszczenie jest bardzo słuszne. Może nawet nie wiesz, jak bardzo. Nawet czlowiek dobrze znający własny język nie zna różnych terminologii. Filolog rusycysta zna ogólne znaczenia wyrazów "posadka" i "dopołnitielno", ale nad ich znaczeniem terminologicznym będzie się długo zastanawiał i, być może, daremnie. Będzie się tylko kręcił w pobliżu znaczenia, które dla rosyjskich pilotów jest oczywistą, dość zdecydowaną wskazówką: że może lądować, kiedy będą spełnione jakieś warunki, w tym wypadku raczej jasne jest, że chodzi o widzenie ziemi. Jeśli długo zastanawiałby się Polak rusycysta, to co mówić o młodym pilocie, któremu czas liczył się w sekundach?

  • giuseppe53

    Oceniono 2 razy -2

    A jak Kwasniewski wytaczał się z samolotu to fanom gw to nie przeszkadzało.

  • wuzuwela

    Oceniono 2 razy 2

    Były też równie nieprzygotowane do lotu 7 kwietnia. Lądowanie JAK-40 mogło się zakończyć zupełnie inaczej, lądowanie IŁ mogło się też zakończyć tragicznym wypadkiem.

    co do Jak 40 zgoda,bo debile mimo wszystko lądowali,z kolei Ił 76 mimo tego(a może właśnie dlatego?) że jego pilot służył na tym lotnisku i znał go jak własną kieszeń ,odleciał na zapasowe lotnisko.Kpt. Protasiuk wiedział o tym bo się pytali załogi Jak 40 i powinien wyciągnąć odpowiedni wniosek,skoro "miejscowy" odlatuje to coś w tym jest i obcy nie ma co tam szukać w tych warunkach,przecież Il 76 to trochę mniejszy od Tu 154M więc szanse maja lub nie, podobne.

    Lotnisko przyjęło Tu-154, choć warunki były poniżej minumum

    Lotnisko przyjęło ale nie dało zezwolenia na lądowanie,słowa dyspozytora ze stenogramu;'POSADKA DOPOŁNITIELNO"-oznaczxają że zgody na lądowanie nie ma a jest tylko zezwolenie na podejście do wysokości decyzji (100m) i podjecie decyzji o lądowaniu przy kontakcie wzrokowym z ziemią,ale już samodzielnie przez załogę,lub odlocie na zapasowe lotnisko czy kolejne okrążenie.Może kapitan tego nie zrozumiał?

    Dziennikarze pytali ministra czy raport MAK przedstawia prawdziwy obraz katastrofy.

    - Gdybyśmy uważali, że wpływ pracy lotniska w Smoleńsku nie jest istotny, to nie kierowalibyśmy naszych uwag. Mamy więc co do niektórych spraw zdanie odmienne.

    istotne jest to że:
    kpt Protasiuk nie miał uprawnień do lądowaniu w warunkach widoczności poziomej poniżej 1800m(realna była 200-400m) i pionowej 800m (realna była 50m!)Słysząc dane o widoczności powinien zadrzeć ogon i tyle go tam powinni widzieć!
    Samolot Tu 154M nie miał prawa lądować w takich warunkach,dane techniczne dla lądowania zabraniały tego,o tym załoga też powinna wiedzieć.
    No i samo lotnisko nie było przystosowane do przyjmowania samolotów w takich warunkach,załoga też powinna o tym wiedzieć.
    Jednym słowem polecieli na czerwonym świetle,czy p.Miller kiedy przejedzie na czerwonym świetle,spowoduje wypadek ze skutkami śmiertelnymi to też będzie szukał winy innych?Jeżeli tak,to hmmm.po co w ogóle jakieś przepisy,zasady,obowiązki?
    Rozumiem że realizowana jest zasada,jak najwięcej winy zwalić na ruskich,ale qrva dlaczego robić po drodze z nas idiotów?przeciw faktom nie da się!
    O mgle Polskiej załodze trąbiono już na Białorusi,już wtedy mogli lecieć na zapasowe i opóźnienie by było minimalne ,a mieli ok 50-60 km do Smoleńska i chyba z tego punktu tyle samo do Witebska skąd drogą 90 km do Smoleńska!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX