Skomentuj:
Komentarze (83)
-
miller rozpieprzył narodowy fundusz zdrowia to teraz rozpieprza ministerstwo spraw wewnetrznych i całą administrację. ile jeszcze rządów takiego nieudolnego człowieka
-
miller to tchórz który boi się putina i tuska. Strach nie pozwala żadać rzetelnego śledztwa w sprawie. nic tylko płaszczenie się przed ruskimi jak za mateczki komuny. wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd
-
7 kwietnia lotnisko miało nawigację satelitarną dodatkowo założoną którą po odlocie premierów została zdemontowana,więc przestańcie dalej brnąć w tych beznadziejnych kłamamstwach że 7 i 10 kwietnia warunki techniczne były takie same.
z poważaniem -
wuzuwela: "Może kapitan tego nie zrozumiał?".
Twoje przypuszczenie jest bardzo słuszne. Może nawet nie wiesz, jak bardzo. Nawet czlowiek dobrze znający własny język nie zna różnych terminologii. Filolog rusycysta zna ogólne znaczenia wyrazów "posadka" i "dopołnitielno", ale nad ich znaczeniem terminologicznym będzie się długo zastanawiał i, być może, daremnie. Będzie się tylko kręcił w pobliżu znaczenia, które dla rosyjskich pilotów jest oczywistą, dość zdecydowaną wskazówką: że może lądować, kiedy będą spełnione jakieś warunki, w tym wypadku raczej jasne jest, że chodzi o widzenie ziemi. Jeśli długo zastanawiałby się Polak rusycysta, to co mówić o młodym pilocie, któremu czas liczył się w sekundach? -
A jak Kwasniewski wytaczał się z samolotu to fanom gw to nie przeszkadzało.
-
Były też równie nieprzygotowane do lotu 7 kwietnia. Lądowanie JAK-40 mogło się zakończyć zupełnie inaczej, lądowanie IŁ mogło się też zakończyć tragicznym wypadkiem.
co do Jak 40 zgoda,bo debile mimo wszystko lądowali,z kolei Ił 76 mimo tego(a może właśnie dlatego?) że jego pilot służył na tym lotnisku i znał go jak własną kieszeń ,odleciał na zapasowe lotnisko.Kpt. Protasiuk wiedział o tym bo się pytali załogi Jak 40 i powinien wyciągnąć odpowiedni wniosek,skoro "miejscowy" odlatuje to coś w tym jest i obcy nie ma co tam szukać w tych warunkach,przecież Il 76 to trochę mniejszy od Tu 154M więc szanse maja lub nie, podobne.
Lotnisko przyjęło Tu-154, choć warunki były poniżej minumum
Lotnisko przyjęło ale nie dało zezwolenia na lądowanie,słowa dyspozytora ze stenogramu;'POSADKA DOPOŁNITIELNO"-oznaczxają że zgody na lądowanie nie ma a jest tylko zezwolenie na podejście do wysokości decyzji (100m) i podjecie decyzji o lądowaniu przy kontakcie wzrokowym z ziemią,ale już samodzielnie przez załogę,lub odlocie na zapasowe lotnisko czy kolejne okrążenie.Może kapitan tego nie zrozumiał?
Dziennikarze pytali ministra czy raport MAK przedstawia prawdziwy obraz katastrofy.
- Gdybyśmy uważali, że wpływ pracy lotniska w Smoleńsku nie jest istotny, to nie kierowalibyśmy naszych uwag. Mamy więc co do niektórych spraw zdanie odmienne.
istotne jest to że:
kpt Protasiuk nie miał uprawnień do lądowaniu w warunkach widoczności poziomej poniżej 1800m(realna była 200-400m) i pionowej 800m (realna była 50m!)Słysząc dane o widoczności powinien zadrzeć ogon i tyle go tam powinni widzieć!
Samolot Tu 154M nie miał prawa lądować w takich warunkach,dane techniczne dla lądowania zabraniały tego,o tym załoga też powinna wiedzieć.
No i samo lotnisko nie było przystosowane do przyjmowania samolotów w takich warunkach,załoga też powinna o tym wiedzieć.
Jednym słowem polecieli na czerwonym świetle,czy p.Miller kiedy przejedzie na czerwonym świetle,spowoduje wypadek ze skutkami śmiertelnymi to też będzie szukał winy innych?Jeżeli tak,to hmmm.po co w ogóle jakieś przepisy,zasady,obowiązki?
Rozumiem że realizowana jest zasada,jak najwięcej winy zwalić na ruskich,ale qrva dlaczego robić po drodze z nas idiotów?przeciw faktom nie da się!
O mgle Polskiej załodze trąbiono już na Białorusi,już wtedy mogli lecieć na zapasowe i opóźnienie by było minimalne ,a mieli ok 50-60 km do Smoleńska i chyba z tego punktu tyle samo do Witebska skąd drogą 90 km do Smoleńska!
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


