Polskie szkolnictwo wyższe w Europie? "Ścigamy się trabantem, gdy odjeżdża mercedes"

12.01.2011 09:30
Początek roku akademickiego na AHE

Początek roku akademickiego na AHE (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

- W czasach niżu demograficznego, może dojść do tego, że w naszych uczelniach zostaną pustki - ostrzegała w Poranku Radia TOK FM, Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego. - Nikt nie będzie chciał studiować, jeśli jakość nauczania będzie słaba, a uczelnie nie będą konkurencyjne - dodała.
W Sejmie trwa dyskusja nad zmianami w szkolnictwie wyższym, proponowanymi przez Barbarę Kudrycką. - Nie czuje pani, że trochę ścigamy pociąg, który już odjechał? - pytał Jan Wróbel. - Mało tego, ścigamy trabantem, gdy odjeżdża mercedes - odpowiadała minister nauki. I tłumaczyła: - Polskie uczelnie mają duży problem dotyczący nierzetelności naukowej, ale poważniejszy jest problem protekcjonizmu naukowego, którego doświadczamy i przy przyznawaniu grantów i przy realizacji karier akademickich, etc. Potrzebne są naprawdę poważne zmiany - podkreślała. - W roku 1990 kiedy wprowadzano zmiany na wolnym rynku, zaniechano zmian na uczelniach. W tej sytuacji, w której dzisiaj jesteśmy, nie stać nas na to, żeby dalej jechać tym trabantem - mówiła minister Kudrycka.

- Nasze uczelnie są bardzo nisko w rankingu uczelni wyższych, nauka też nie jest najwyższej jakości, nie tylko dlatego, że mamy słabych ludzi, ale przede wszystkim dlatego, że system jest stary, funkcjonujący na starych socjalistycznych zasadach - każdemu po równo, aby był spokój, bez specjalnego otwarcia na naukowców i studentów z zagranicy - ubolewała Barbara Kudrycka w TOK FM.

"Zmiany nie są szokowe"

- W dzisiejszych czasach niżu demograficznego i tego, że zagraniczne uczelnie zaczynają konkurować między sobą o studentów, może dojść do tego, że w naszych uczelniach zostaną pustki, nikt nie będzie chciał studiować, jeśli jakość nauczania będzie słaba, a uczelnie nie będą konkurencyjne - ostrzegała minister nauki i szkolnictwa wyższego. - Zmiany, które w tej chwili są dyskutowane w Sejmie nie są szokowe, ale ewolucyjnie pozwolą nam dojść do sytuacji, w której może nie przesiądziemy się z trabanta do mercedesa, ale najpierw powiedzmy do skody, a potem do coraz lepszych samochodów - mówiła Kudrycka.

- Przy obecnym niżu demograficznym zaostrza się walka o studenta między uczelniami, nie tylko niepublicznymi, ale również publicznymi jeśli chodzi o studia niestacjonarne. Niestety ta walka i masowość kształcenia, czyli przyjmowanie po 500 studentów na tok, doprowadziły do obniżenia jego jakości - mówiła minister Kudrycka. - Absolwenci przychodzą nieprzygotowani do wykonywania zawodu - ubolewała minister. I przekonywała: - Nam zależy na tym, aby także ci, którzy płacą otrzymywali najwyższej jakości edukację, bo będą woleli płacić za granicą. Jeśli już płacą, to powinni oczekiwać od instytucji edukacyjnych najwyższej jakości kształcenia - podkreślała w TOK FM Kudrycka.

- Polska jest jednym z największych krajów Europy, musi podjąć to wyzwanie, aby konkurować cywilizacyjnie z innymi - podkreślała minister nauki. - Konkurować właśnie poprzez dobrze, profesjonalnie przygotowane kadry i wysoką naukę - tłumaczyła. - Bez tego typu zmian, których zaniechaliśmy w 1990r. nie będziemy w stanie konkurować z innymi na odpowiednim poziomie i dojdzie do drenażu nie tylko najwybitniejszych naszych maturzystów, którzy wyjadą za granicę, ale też najlepszych naukowców - mówiła w Poranku TOK FM Barbara Kudrycka.



"Fenomenalny zapis"? Czyli więcej na stypendia socjalne, zamiast na naukowe

- Kierunek zmian jest dobry i bardzo mi się podoba mi to, co proponuje minister Kudrycka - komentowała poczynania i propozycje minister Kudryckiej Renata Kim z tygodnika "Wprost". - W jej propozycjach jest dużo dobrych zapisów np. większe pieniądze dla najlepszych uczelni i ocenianie ich na podstawie osiągnięć jej pracowników, większa autonomia dla uczelni, które mają samodzielnych pracowników naukowych i będą mogły otwierać nowe kierunki. Znaczenie fundamentalne ma przymus większej przejrzystości zatrudnienia. Pomoże to zlikwidować zastane układy i tych wszystkich miernych pracowników, którzy rezydują na uczelniach. Tak jak mówiła pani minister - warto promować młodych, zdolnych naukowców, a nie ułatwiać życie tym, którzy zrobili karierę naukową - mówiła.

- Aby to się stało należałoby wprowadzić zwyczaj podobny do tego obowiązującego na uczelniach amerykańskich. W USA młody pracownik naukowy po zrobieniu doktoratu musi opuścić macierzystą uczelnię i się sprawdzić - wtrąciła publicystka Mira Suchodolska. - To jest jedna z propozycji Kudryckiej - większa mobilność, większa konkurencyjność - odpowiedziała Renata Kim. - Tam jest jeszcze fenomenalny zapis, aby więcej pomagać studentom biedniejszym i ułatwiać im radzenie sobie w czasie studiów. Do tej pory mieliśmy ułomny system promowania za sukcesy naukowe. Trzeba się odciąć od krytyków broniących status quo i szukać zmian. Niekoniecznie odwoływać się do uczelni amerykańskich, bo polskie i europejskie uniwersytety są inne - kontynuowała.

- Chciałabym zwrócić uwagę, abyśmy częściej zadawali sobie pytanie po co są te studia, ponieważ cieszymy się od początku transformacji, że połowa absolwentów liceów studiuje. Zapominamy jednak o tym, że średni okres poszukiwania pierwszej pracy po studiach wynosi pół roku. Najwyraźniej te uczelnie nie kształcą ludzi, którzy są dobrym materiałem dla pracodawców i młody absolwent jest ostatni w kolejce do pracy - stwierdziła Joanna Solska z tygodnika "Polityka".

- Aktualny poziom wyższej uczelni odpowiada poziomowi przedwojennej matury - podsumowała Suchodolska.

Komentarze (20)
Zaloguj się
  • robinhoood2012

    0

    Dlaczego nie można zwolnić "profesora belwederskiego" gdy przestaje publikować?

  • tornson

    0

    Ja pie..., i takie coś jest ministrem edukacji!

    "Aktualny poziom wyższej uczelni odpowiada poziomowi przedwojennej matury - podsumowała Suchodolska."

  • tornson

    Oceniono 4 razy 4

    Co ten POrypany babsztyl chrzani! Przed 1990 rokiem polskie szkolnictwo wyższe stało na dużo wyższym poziomie niż dziś. Od tego czasu reform wprowadzono bardzo wiele, zmniejszono nakłady na naukę i edukację, unicestwiony rodzimy polski przemysł współpracujący z uczelniami, a zastąpiono go montowniami którym wystarczy pracownik po zawodówce. Mimo tego poziom kształcenia na uczelniach i tak nie jest jeszcze taki najgorszy, na pewno w dużo lepszej kondycji jest polska edukacja która kształci inżynierów nie mających problemu ze znalezieniem pracy zagranicą (o ile pokonają niezwiązane z edukację problemy jak bariera językowa, aklimatyzacja w innym środowisku, ogromne koszty związane ze zmianą miejsca zamieszkania), niż żałosna bananowa polska gospodarka która jest tak zacofana że poprostu nie jest w stanie zagospodarować specjalistów których dostarczają uczelnie.

  • pyffello114

    0

    Przeciez to są skutki polityki naukowej tak użalającej się minister Kudryckiej.
    Te skutki nie kazały długo na siebie czekać!!

  • wari

    Oceniono 4 razy 4

    Z nakładami na naukę i szkolnictwo wyższe na poziomie krajów afrykańskich na pewno zdobędziemy świat. Wiara dziennikarzy w rankingi, które mają metodykę niezgodną z jakimikolwiek zasadami przygotowywania takich dokumentów, naiwna. Do tego wszystkiego idiotyczny system parametryzacji jednostek naukowych w PL, w których miejsce wydziału zależy nie od osiągnięć naukowych pracowników, ale od struktury porównywanych wydziałów - co spowoduje "wycinanie" całych dziedzin naukowych. I masę innych głupot, które robi ekipa Kudryckiej.

  • pi.3.14

    0

    > W USA młody pracownik naukowy po zrobieniu doktoratu musi
    > opuścić macierzystą uczelnię i się sprawdzić -
    > wtrąciła publicystka Mira Suchodolska.
    Bardzo dobry zapis, tylko aby osiagnąć mobilność, trzeba odpowiednio płacić.
    Przeprowadzka do innego miasta nie jest za darmo.

    > Renata Kim z tygodnika "Wprost": W jej propozycjach jest dużo dobrych
    > zapisów np. większe pieniądze dla najlepszych uczelni i ocenianie ich
    > na podstawie osiągnięć jej pracowników...
    W komisji do oceny uczelni nie ma przedstawicieli Politechniki Warszawskiej
    ani Uniwersytetu Warszawskiego, za to są z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
    Równamy w górę!

    > Tak jak mówiła pani minister - warto promować młodych, zdolnych naukowców,
    > a nie ułatwiać życie tym, którzy zrobili karierę naukową .
    Jak młody i zdolny już zrobi karierę naukową, to można go przestać promować.
    Najlepiej być wiecznie młodym, zgadzam się z Panią Minister.

    > - Aktualny poziom wyższej uczelni odpowiada poziomowi przedwojennej matury
    > - podsumowała Suchodolska.
    Uwielbiam takie uogólnienia! A jaki jest aktualny poziom polskich dziennikarzy?

  • anfa05

    0

    problemem polskiej nauki jest kiepskie prawo (nowa ustawa wcale tego nie zmienia), słabe przygotowanie kandydatów na studia oraz niskie nakłady (zarówno jeśli chodzi o badania statutowe jak i system grantowy). a przytaczane przykłady patologii nie dowodzą, że tak jest wszędzie. na podobnej zasadzie można by twierdzić po przyłapaniu pijanego posła, że cały Sejm to alkoholicy.
    uczelnie publiczne dostają coraz mniejsze środki na badania i dydaktykę a mają gonić naukowy peleton i jednocześnie coraz lepiej kształcić.

  • janek0

    0

    Z rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 22 XII 2006 w sprawie warunków wynagrodzenia za pracę dla pracowników zatrudnionych w uczelni publicznej:

    Kwoty wynagrodzenia zasadniczego w PLN, brutto.

    Pracownicy naukowi i dydaktyczni
    profesor zwyczajny 3830-10000
    profesor nadzwyczajny 3270-8000
    docent, adiunkt, starszy wykładowca 2150-6000
    asystent, wykładowca, lektor, instruktor - 1690-3120

    Niektórzy pracownicy administracyjni
    kanclerz - 1475-5590
    kwestor - 1390-4810
    główny specjalista - 1225-3380

    Z całą pewnością po reformie p. Kudryckiej i "zwiększeniu mobilności" międzynarodowe sławy naukowe będą się ustawiać w kolejce, żeby sobie w Polsce zarobić 3830 zł brutto.

    A już na pewno menedżerowie zdolni zarządzać przedsiębiorstwem zatrudniającym kilka tysięcy ludzi połaszczą się na 1475 zł, jakie mogą wyciągnąć na stanowisku kanclerza.

    Dodam jeszcze dla niewtajemniczonych, że finansowanie projektów naukowych (tj rzeczywistej nauki) wygląda jeszcze zabawniej.

  • irysek5

    0

    A ja o stypendiach. Stypendia naukowe nazywa się systemem ułomnym promującym osiągnięcia naukowe i proponuje zwiększenie liczby stypendiów socjalnych, aby " pomóc studentom biedniejszym i ułatwić im radzenie sobie w czasie studiów." Co to znaczy student biedniejszy? Czy to ten faktycznie biedniejszy, czy ten, którego rodzice w PIT wykazują niskie dochody. Zawsze wydawało mi się, że na studiach ceniona jest pracowitość, "otwarta głowa" i chęć poznawania i tworzenia rzeczy nowych. Dzieci z rodzin biednych wiedzą po co idą na studia i jakim kosztem zdobywają wiedzę, więc na pewno na I roku potrzebują stypendium socjalne, ale potem ono powinno być niższe, a znacznie wyższe naukowe. Rzetelne studia to ciężka praca, z której w przyszłości ma mieć pożytek całe społeczeństwo. A odnosząc się do pojęcia "biedniejszy". Z mojej 1200 zł emerytury 200 zł. daję zaprzyjaźnionej studentce bez stypendium (I rok), której samotna matka nauczycielka z pensji 2700 zł (wg. kryteriów dochodowości JEST BOGATA) i żadnych dodatkowych dochodów utrzymuje jeszcze 1 córkę uczennicę LO dojeżdżającą do szkoły.(starsza studiuje 200km od domu).Tylko wykształcenie jako wypracowany przez siebie posag mogą otrzymać z domu. Czy młodsza bardzo zdolna będzie miała szanse-wątpię.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje