Komentarze (20)
-
Zgadzam się z panią minister poza jednym wyjątkiem:
system ten nie jest pozostałością po PRL.
żal o tym mówić, ale szkolnictwo wyższe było ( nawet w porównaniu z uczelniami Zachodu) na wyższym poziomie niż jest teraz.
-uczelnie same broniły swojej elitarności ( egzaminy wstępne (sic!) i dyplom zrobiony na SGPIS, UJ, WAM, UAM etc. to było coś!)
-nie było chorego systemu dotacji, który nagradza uczelnie nie za poziom nauczania, tylko za ilość studentów/dyplomantów (z czego wynika, że każdy jakoś tam dyplom dostaje, jest przepychany, bo ci sami ludzie, którzy uczą - także egzaminują swoich uczniów. Nie dochodzi do żadnego niezależnego "sprawdzianu")
-kadra naukowa nie podlega "kontroli jakościowej" - koleżeńskim ocenom, kolaudacjom, etc. (solidarnie broni swoich apanaży)
-sam system nauczania nie polegał na powtarzaniu wykutej wiedzy, tylko na nauczaniu do samodzielnego myślenia, podczas gdy teraz nagradzane jest odtwarzanie "formułek", a na rynek wypuszczana jest rok za rokiem generacja "skopiuj/wklej" - bezmyślnych głąbów.
To tylko część argumentów, ale dotyczy także uczelni średnich. Kiedyś (nawet w czasach PRL matura, dyplom - to miało wagę, było pewnym odsiewem, wyłonieniem najlepszych, teraz dyplom dostaje każdy, a jak nie, to sobie go kupuje, bo najważniejszy stał się kawałek papierka, który jest potrzebny w cv, a nie zgłębiona własnym myśleniem wiedza.
Niestety to nie wymysł "socjalizmu", tylko wszystkie reformy uczelniane po 1990 roku. -
Co ten POrypany babsztyl chrzani! Przed 1990 rokiem polskie szkolnictwo wyższe stało na dużo wyższym poziomie niż dziś. Od tego czasu reform wprowadzono bardzo wiele, zmniejszono nakłady na naukę i edukację, unicestwiony rodzimy polski przemysł współpracujący z uczelniami, a zastąpiono go montowniami którym wystarczy pracownik po zawodówce. Mimo tego poziom kształcenia na uczelniach i tak nie jest jeszcze taki najgorszy, na pewno w dużo lepszej kondycji jest polska edukacja która kształci inżynierów nie mających problemu ze znalezieniem pracy zagranicą (o ile pokonają niezwiązane z edukację problemy jak bariera językowa, aklimatyzacja w innym środowisku, ogromne koszty związane ze zmianą miejsca zamieszkania), niż żałosna bananowa polska gospodarka która jest tak zacofana że poprostu nie jest w stanie zagospodarować specjalistów których dostarczają uczelnie.
-
Z nakładami na naukę i szkolnictwo wyższe na poziomie krajów afrykańskich na pewno zdobędziemy świat. Wiara dziennikarzy w rankingi, które mają metodykę niezgodną z jakimikolwiek zasadami przygotowywania takich dokumentów, naiwna. Do tego wszystkiego idiotyczny system parametryzacji jednostek naukowych w PL, w których miejsce wydziału zależy nie od osiągnięć naukowych pracowników, ale od struktury porównywanych wydziałów - co spowoduje "wycinanie" całych dziedzin naukowych. I masę innych głupot, które robi ekipa Kudryckiej.
-
Po co Polsce prawie 500 "wyzszych uczelni",z ktorych najwyzej 50 jest na jako takim poziomie?Po co Polsce dwa miliony "studentow",z ktorych polowa nie ma szans na zadna prace?po co w Polsce zgoda na "studia" jeden dzien w tygodniu przez cztery godziny?Jaka jest wartosc takiego "dyplomu" po tysiacu najwyzej godzinach "nauki"?Zgodzilismy sie na pokazowy upadek statusu osob z wyzszym wyksztalceniem.Zly pieniadz wyparl lepszy.Juz jest wstyd sie przyznac,ze sie kiedys studiowalo...Dresy intelektualne przejely wladze.The end Polski wyksztalconej.Rzadzi Polska z kursow za czesne.Debil zostaje" magistrem",pojawilo sie dziesiatki tysiecy "doktorow" bez zadnej wiedzy.Co drugi "doktor" przedstawia sie jako "profesor".Katastrofa juz tuz,tuz.Zaraz zaczna rzadzic analfabeci...
-
-
Pani Minister, jesli na kazdym rogu ulicy stoi fabryka umyslowych trabantow, to gdzie produkuja intelektualne mercedesy? w Polsce w ostatnich latach moda na nauczanie przez PROFESOROW PKP - jak Ich ktos trafnie okreslil - "dla groscha", a nie z mysla o kadrach "na jutro" musi sie skonczyc, rozumiem wolny rynek / niestety, podupadajacy!!!!/, ale nie rozumiem dlaczego glowa tez ma byc wolna od przyslowiowego oleju /rozumu?/
-
feurig59 napisał:
"To tylko część argumentów, ale dotyczy także uczelni średnich. Kiedyś (nawet w czasach PRL matura, dyplom - to miało wagę, było pewnym odsiewem, wyłonieniem najlepszych, teraz dyplom dostaje każdy, a jak nie, to sobie go kupuje, bo najważniejszy stał się kawałek papierka, który jest potrzebny w cv, a nie zgłębiona własnym myśleniem wiedza."
Racja, a ja dodam jeszcze od siebie, że ten uzyskany po studiach dyplom czy zdana matura - po za tym, że nie pochodziły z miernot typu "kup_se_wykształcenie" - i w istotnie większym, niż obecnie stopniu były świadectwem posiadanej wiedzy, znaczyły też co innego na rynku pracy.
Uczelnie powinny się przede wszystkim zastanowić nad faktem, co począć dalej ze swymi absolwentami. Bo nie jest sztuką "wyprodukować" ileś dyplomów. Prawdziwa sztuka polega na tym, by były one honorowane na rynku pracy. I nie przez głupich pracodawców, którzy "honorują" wyłącznie rodzinkę i tępych znajomych, lecz przez NORMALNY rynek pracy, poszukujący pracowników, a nie figurantów, specjalistów, a nie patałachów. -
-
Niestety, ale [b]reforme Kudryckiej robia ludzie co prawda mlodzi, ale wyraznie uksztaltowani przez POkolenie naukowcow wychowanych i uksztaltowanych w PRlu, a wiec stojacy za habilitacja, dozywotnia belwederska profesura i szczegolnie za dalszym nieuznawaniem w POlsce doktoratow z czolowych uniwerytetow swiata (tzw. nostryfikacja). [/b]Stad tez te niczym nie POparte twierdzenia o sukcesach POlskiej nauki oraz [b]wyrazny strach przed otwarciem na swiat POlskiej nauki i POlskiego szkolnictwa wyzszego[/b]...
Co wiec mozna zrobic, aby uratowac POlska nauke i POlskie szkolnictwo wyzsze przed zupelnym upadkiem?
Przede wszystkim wiec[b] nalezy POzbyc sie z POlski mafii profesorskiej [/b](w tym tez tych roznych dalatatow i adeptow z forum DOKTORAT-NAUKA-UCZELNIA 'Gazety Wyborczej'), ktorzy to 'profesorowie' z doktoratami i habilitacjami na ogol z czasow PRLu oPANowali POlska nauke i na reke jest im jej zacofanie i izolacja od swiata, gdyz dzieki tej izolacji i mafijnym ukladom ('reka reke myje') moga oni dorabiac na studiach wieczorowych i na prywatnych pseudouczelniach, jednakze z wielka szkoda dla nauki i swych studentow.
[b]NALEZY WIEC:[/b]
1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
5. Wprowadzić w Polsce jako prawo [i]Europejska Kartę Naukowca[/i] oraz [i]Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych[/i]
6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
[i]lech.keller@gmail.com [/i]
PS: jestem zywym przykladem do czego prowadzi zamkniecie polskiej nauki na swiat, gdyz mam australijski doktorat nie uznawany w Polsce, ale uznawany wszedzie na zachod od Odry i Nysy Luzyckiej. Martwi mnie wiec przyszlosc polskiej nauki, gdyz ci mlodzi naukowcy z w/w artykulu tez sa wyraznie za zamknieciem sie polskiej nauki przed swiatem zewnetrznym, co musi doprowadzic do dalszego chowu wsobnego polskiej kadry naukowej, a wiec tez i jej dalszej degenracji...
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX




