Rząd haitański, ONZ i społeczność międzynarodowa zawiodły - alarmują autorzy raportu, m.in. Instytut na rzecz Sprawiedliwości i Rozwoju na Haiti oraz
Uniwersytet Nowojorski.
- Najwyższy czas znaleźć skuteczną odpowiedź na przemoc seksualną wobec kobiet i dziewcząt mieszkających w obozowiskach bezdomnych - dodają. Jak wskazuje agencja dpa, w rok po kataklizmie pod namiotami w prowizorycznych miasteczkach wciąż mieszka ponad milion osób.
W minionym tygodniu na ten sam problem zwróciła uwagę Amnesty International. Organizacja podkreślała, że już w pierwszych dniach po trzęsieniu ziemi odnotowano 250 gwałtów.
W obecnym, zaktualizowanym raporcie autorzy ostrzegają, że liczba aktów przemocy wobec kobiet na Haiti stale wzrasta.
Kraj dotknięty epidemią cholery 10 miesięcy po tragicznym trzęsieniu ziemi, Haiti nawiedziła cholera. Choroba ta jest uleczalna, w Haiti zabiła jednak 3500 osób. Brakuje bowiem placówek medycznych i chorzy mają kłopoty z dotarciem do szpitali. - Czasami dotarcie do szpitala zajmuje im 6 godzin, co przy dużym odwodnieniu kończy się śmiercią - wyjaśnia Jarosław Korzybski, jeden z grupy polskich lekarzy, którzy walczą z tą chorobą na haitańskiej prowincji. Korzybski, Anna Szaciłło i Łukasz Jaworski pracują jako wolontariusze w szpitalu Alberta Schweitzera w miejscowości Deschapelles w dolinie rzeki Arbitronite. Ich zdaniem mimo malejącej liczby zachorowań, cholera będzie obecna w tym kraju przez wiele lat.
W listopadzie do szpitala Alberta Schweitzera, gdzie pracują polscy lekarze trafiało ponad 40 nowych pacjentów dziennie, teraz kilkakrotnie mniej. Anna Szaciłło zauważa jednak, że niektórzy pacjenci zaczęli symulować objawy cholery. - Trudno w to uwierzyć ale chcą jak najdłużej pozostać w szpitalu, bo mają tu dożo lepsze warunki niż w domu - mówi.
Liczba przypadków cholery na Haiti spada bo panuje tam sucha pora roku. Epidemia znów się jednak nasili, gdy zacznie padać deszcz. - Przez najbliższe lata Haitańczycy będą mieć problem z ta chorobą. Gdy przyjdzie deszczowa pora roku ścieki spłyną do rzek, a ponieważ ludzie maja problem z dostępem do wody to będą ją pić - tłumaczą lekarze. Wciąż nie wiadomo co było źródłem cholery na Haiti. Podejrzenia, że sprowadzili ja żołnierze ONZ nie zostały jak dotąd potwierdzone.