Ministerstwo: W 2009 r. 538 oficjalnych aborcji. A tak naprawdę?

29.12.2010 14:07
Koszulka z napisem

Koszulka z napisem "Miałam aborcję" (Fot. Marcin Klaban / AG)

W 2009 r. zarejestrowano 538 aborcji: 510 zabiegów przeprowadzono z powodu upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu, 27 - w związku z zagrożeniem życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jeden - ze względu na to, że ciąża była wynikiem czynu zabronionego - wynika z rządowego sprawozdania. Organizacje kobiece mówią, że w tym samym czasie nielegalnych zabiegów usunięcia ciąży wykonano aż 100 tysięcy.
Ministerstwo Zdrowia przekazało do Sejmu sprawozdanie z realizacji w 2009 r. ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Zdaniem szefowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wandy Nowickiej rzeczywista liczba aborcji wykonywanych przez Polki każdego roku wynosi co najmniej 100 tys.

W Polsce zgodnie z prawem przerwanie ciąży jest możliwe tylko w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety; jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (np. gwałtu lub stosunku seksualnego z osobą poniżej 15 roku życia).

W Polsce mały wzrost zabiegów. Kobiety wyjeżdżają

Jak wynika ze sprawozdania, z roku na rok obserwuje się w Polsce wzrost liczby zabiegów przerywania ciąży: w 2009 r. zarejestrowano 538 aborcji, czyli o 39 zabiegów więcej niż w 2008 r. i o 379 więcej niż w 2002 r.

Autorzy sprawozdania podkreślają, że niektóre Polki wykonują zabiegi przerywania ciąży za granicą - przede wszystkim w innych krajach Unii Europejskiej, również w sytuacjach, w których przerwanie ciąży nie jest możliwe zgodnie z polskim prawem, a jest dopuszczalne w świetle prawa kraju, w którym do zabiegu dochodzi. "Organizacje pozarządowe wskazują, że Polki korzystają z takich zabiegów przede wszystkim w Niemczech, Austrii i Wielkiej Brytanii. Liczba przeprowadzanych w ten sposób aborcji nie jest znana" - czytamy w sprawozdaniu.

W 2009 r. wszczęto 108 postępowań dotyczących przerwania ciąży za zgodą kobiety i 14 postępowań dotyczących aborcji bez zgody kobiety.

Jedna aborcja po gwałcie? Niemożliwe

- Mówienie, że liczba aborcji rośnie jest przesadą. Od zeszłego roku odnotowano wzrost o 39 zabiegów, a pamiętajmy, że w Polsce mieszka 10 mln kobiet - te liczby mają się do siebie nijak. Trudno w ogóle mówić o jakichś tendencjach na podstawie tych danych, które mają się nijak do rzeczywistości i do potrzeb - powiedziała Nowicka.

Przypomniała, że w Polsce większość aborcji ma miejsce w podziemiu; wyraziła zadowolenie z faktu, że autorzy sprawozdania dostrzegli wreszcie turystykę aborcyjną.

Nowicka szacuje, że co roku za granicą ciążę przerywa tysiące Polek.

- Zatrważające jest to, że zarejestrowano tylko jeden przypadek aborcji, gdy ciąża była wynikiem czynu zabronionego, a szacuje się, że w Polsce dochodzi do ok. 20 tys. gwałtów rocznie - podkreśliła Nowicka.

Zwróciła także uwagę, że niewielka liczba kobiet dokonała aborcji ze względu na stan zdrowia. Jej zdaniem świadczy to o tym, że w takich przypadkach Polki wciąż mają problem z wyegzekwowaniem prawa do legalnego zabiegu.

Zobacz także
  • Marek Balicki Przerywanie ciąży do 12 tygodnia. SLD chce debaty aborcyjnej
  • W sądzie Ginekolog skazany za dwie aborcje
Komentarze (130)
Ministerstwo: W 2009 r. 538 oficjalnych aborcji. A tak naprawdę?
Zaloguj się
  • synecek

    Oceniono 18 razy 14

    Politycy OBŁUDNICY ! Podziemie aborcyjne ,było ,jest i bedzie tylko do zakłamanych politykow na smyczy KLERU to nie dociera!

  • ercu

    Oceniono 17 razy 13

    500 oficjalnie, nieoficjalnie 100tyś nawet jesli jest to liczba zawyzona, to czas przestać udawać, ze podziemie aborcyjne w polsce istnieje.

    Przerazajaca jest dwulicowość lekarzy, z jednej strony mówia że nie mozna bo religia, bo etyka, z drugiej strony szepczą pacjentce ze zrobia to w gabinecie prywatnym, za gruba forsę. Choćby dlatego aborcja powinna być legalna i wykonywana na podstawie JASNYCH przesłanek. Jesli zas lekarz nie chce sie podjac z jakichś przyczyn to ma wskazac kogoś kto dokona aborcji. I KROPKA. Bez kombinacji i przeciagania.

  • ww-77

    Oceniono 12 razy 12

    Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego żaden z "bojowników o życie poczęte" nie ma adoptowanych dzieci, tylko płodzi własne, często w dużych ilościach. Przecież ci ludzie są odpowiedzialni za los istot narodzonych i niechcianych tak samo, jak Ceausescu odpowiadał za męczarnie setek tysięcy porzuconych rumuńskich dzieci, które latami dogorywaly w sierocińcach z powodu głodu i chorób (dla tych, którzy nie wiedzą: rumuński dyktator ustawowo zmuszał kobiety do regularnych badań ginekologicznych, aby żadne "życie poczęte" się nie zmarnowało) .

    Jeśli ktoś w ogóle ma moralne prawo, aby zmuszać kobiety do produkcji sierot społecznych, to tylko tacy ludzie, jak pani Henryka Krzywonos, która poświęciła życie porzuconym dzieciom, i to tym trudnym, których nikt nie chciał. Nie przypominam sobie jednak, żeby kiedykolwiek wypowiadała się na ten temat.

  • j_p_salomonczyk

    Oceniono 14 razy 12

    Liczba oficjalnie przeprowadzonych aborcji świadczy o zakłamaniu obowiązującym w naszym ustroju prawnym. Jest też dowodem na słabość totalitaryzmu światopoglądowego znajdującego odbicie w obowiązującym prawie. Prawie dla Katolandu a nie Polski. Prawie sprowadzającego kobietę do roli macicy. Prawie będącym projekcją fobii, strachu, konformizmu tzw. polityków.
    W sytuacji otwartych granic ludzie mają "z tyłu" ten cały światopoglądowy smród unoszący się nad Polską. A jak "mają z tyłu" to nie głosują: "bo po co i na kogo?". Następnym ich krokiem jest i będzie nasilająca się emigracja. Zostaną tylko "moherowe berety". Pozostaniemy rezerwatem!

  • 2berber

    Oceniono 11 razy 11

    Niech kler odczepi się od dzieci poczętych w wieku do 15 lat .
    Przypominam że kiedyś kościół katolicki w naszym kraju
    sprzeciwiał się badaniom prenatalnym - dzisiaj uznaje się
    że taki sprzeciw to zbrodnia. Należy wierzyć że przyjdzie czas
    gdy wtrącanie się księży katolickich do prokreacji i dbania
    o płód będzie uznawane za przestępstwo.

  • szats69

    Oceniono 11 razy 11

    Taka jest mentalność obrońców życia. Ich tylko interesuje aby oficjalnie nikt nie mógł dokonać aborcji - daje im to poczucie triumfu i dominacji w kraju - oni traktują to jedynie jako wojnę światopoglądową, którą trzeba wygrać. A ile aborcji się przeprowadza w podziemiu to ich nie interesuje - wojna wygrana. A każdego rozsądnego człowieka motywem powinno być ograniczenie przeprowadzanych aborcji, nie ważne czy w majestacie prawa czy nie, po prostu ograniczenie. Niestety katolikom taki cel nie przyświeca - oni chcą tylko pokazać, że w Polsce rządzą "wartości katolickie". Ile mamy rzeczywiście skrobanek ich nie interesuje.

  • brudno

    Oceniono 10 razy 10

    Zakaz prezerwatyw, zakaz edukacji seksualnej, zakaz aborcji, nawet zakaz in vitro - gdy ludzie chcą mieć dzieci...
    Ja byłem zawsze przeciw aborcji - zdecydowaliśmy się, gdy córka miała 2 lata a od drugiej ciąży żona mogła umrzeć. Potem po córce urodziła syna, bardzo staraliśmy się, bardzo jej zdrowie chroniłem.
    Mamy być za to razem z dziećmi na stosie spaleni?
    Nie rozmawiajmy o niepokalanym poczęciu - lecz o życiu, chorobach, gwałtach, kazirodztwie.
    Dla mnie nie jest wzorem rodzina z 10 dzieci, w 1/3 z wadami wrodzonymi, gdzie ojciec przygłup mówi że on ten sport lubi - a poza tym nie musi pracować, bo zasiłków wystarczy, także by wypić. A najstarsza córka już się nadaje...
    Kobietom w wieku przed- lub po- "poborowym" łatwo protestować. Gdy już albo jeszcze nie mogą.
    Księżom też łatwo - ostatecznie alimenty Fundusz Kościelny zapłaci...
    Nie wiem, czy jest sto tysięcy aborcji. Na pewno więcej niż pół tysiąca.
    W jakimś amerykańskim filmie lekarz dr House informował nieletnią, iż w holu szpitala prezerwatywy może bezpłatnie dostać. Lepsze to niż zakłamanie

  • bogpan

    Oceniono 16 razy 10

    100 tysięcy to liczba dzieci uratowanych przed patologią. Księżom to nie na rękę, bo to o 100 tysięcy dzieci mniej do gwałcenia i dawania na tacę. Bo tylko o to im chodzi.

  • koloratura1

    Oceniono 11 razy 9

    Mało która kobieta, jeżeli jest - choćby - tylko jako-tako sytuowana, nawet jeśli ma prawo do aborcji (ciąża z gwałtu, ciężka choroba matki lub płodu) zdecyduje się na oficjalną aborcję i zechce przechodzić całą tę "drogę przez mękę", aby w końcu okazało się, że już na zabieg za późno. Raczej podda się nielegalnej - płatnej, ale pewnej - aborcji, w kraju lub za granicą.
    I to też zaburza statystykę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje