Wikileaks: Rosjanie byli na tropie zabójców Litwinienki

ps, PAP
12.12.2010 , aktualizacja: 12.12.2010 19:52
A A A Drukuj
Pracownicy rosyjskiej ambasady w Londynie namierzyli późniejszych zabójców byłego funkcjonariusza FSB Aleksandra Litwinienki, ale brytyjski kontrwywiad powiedział, że sam się zajmie tą sprawą - pisze tygodnik "Observer" za portalem Wikileaks. Według gazety tuż po śmierci Litwinienki doszło do tajnego spotkania asów wywiadu z CIA i KGB.
Aleksander Litwinienko niedługo przed śmiercią
Fot. AP
Aleksander Litwinienko niedługo przed śmiercią
Według przecieku Wikileaks, 7 grudnia 2006 roku (dwa tygodnie po otruciu Litwinienki izotopem polonu w herbacie) w Paryżu spotkali się były szef placówki CIA w Afganistanie Henry Crumpton ze specjalnym przedstawicielem prezydenta Rosji Anatolijem Safonowem, byłym pułkownikiem KGB, typowanym za prezydentury Borysa Jelcyna na szefa rosyjskich służb wywiadowczych.

Brytyjczycy sami mieli wyjaśnić śmierć agenta

Crumpton w charakterze ambasadora ds. specjalnych poruczeń (walki z międzynarodowym terroryzmem) chciał omówić z Safonowem sposoby współpracy w zwalczaniu terroryzmu.

Według sprawozdania sporządzonego z tego spotkania przez amerykański personel dyplomatyczny w Paryżu, wypowiedź Safonowa sugerowała, iż "Rosja nie miała udziału w zabójstwie, choć Safonow nie rozwinął tego wątku".

Safonow miał twierdzić, że "rosyjskie władze w Londynie znały i inwigilowały osoby przenoszące radioaktywne substancje w brytyjskiej metropolii, zanim doszło do otrucia Litwinienki, ale Brytyjczycy powiedzieli im, że sami się tym zajmują i panują nad sytuacją".

Kreml maczał palce w zabójstwie Litwinienki?

Rosja utrzymuje, że nie miała niczego wspólnego z zabójstwem Litwinienki, który był w Londynie znanym krytykiem Władimira Putina i współpracownikiem Borysa Bieriezowskiego, ale eksperci od wywiadu są przekonani, że nie można by go było dokonać bez poparcia na Kremlu.

Twierdzenia Safonowa przyjmowane są w brytyjskich służbach wywiadowczych sceptycznie - zaznacza tygodnik.

Rosjanie odmawiają wydania Brytyjczykom podejrzewanego o zabójstwo Andrieja Ługowoja - byłego kolegi Litwinienki z czasów wspólnej służby w rosyjskich służbach. Brytyjskie władze prokuratorskie chcą formalnie oskarżyć Ługowoja przed sądem.

- Twierdzenie, że władze brytyjskie monitorowały ruchy zabójców w Londynie, może być podstawą do pytań, czy Litwinienko został ostrzeżony (przez Brytyjczyków) o tym, że jego życiu może zagrażać niebezpieczeństwo - napisał "Observer". Mogą też skomplikować i tak trudne stosunki brytyjsko-rosyjskie. Litwinienko był naturalizowanym Brytyjczykiem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (46)

  • voiceinthedesert1

    0

    "Wikileaks: Rosjanie byli na tropie zabójców Litwinienki". Bez wątpienia. Byli ongiś na tropie Wehrmachtu na Woli Warszawskiej! Ci którzy od dekad obserwują "duszę Rosji," wiedzą, że Rosja była wmieszana w to zabójstwo. W rosyjskim mniemaniu, zabójca nie musi być bezpośrednio wmieszany, ale przez "stanie na boku, gdy zbrodnia się dzieje". Wiemy, jak klasycznie była ta "cecha" rosyjska zobrazowana w Warszawie, gdy Armia Czerwona stacjonowała na Woli. Rosjanie mieli tajne instrukcje od tamtejszego wodza kremlu, "żeby się nie mieszali". W prawdzie, jednak wiedzieli, że ich "nie mieszanie się" oznacza śmierć 218 tysięcy polskich powstańców! Rosjanie wiedzieli też, że o zbrodnię nikt ich nie posądzi, bo przecież "ich pułki pancerne były skrajnie zmęczone, co według historyków nie było prawdą". Później, "dusza rosyjska" objawiła się ponownie w Smoleńsku. Rosjanie, z pewnością ktoś wysoko postawiony, nie lubił rządu polskiego. A więc, rozkaz do konrolerów padł, "nie mieszajmy się, stójmy na uboczu, jak ongiś na Woli". Wiedzieli i tu, że nikt ich o zbrodnię nie posądzi, bo stać na uboczu to nie zbrodnia. "jak w Powstaniu Warszawskim, niech zuchy pokażą, co umieją". Kotrolerzy, przecież, "nie mieli nowoczesnych instrumentów, a pogoda była paskudna, "a pułkownika K., ktory dużo wie, nie wydamy". Zamknąć lotniska "też nie mogli, bo to lotnisko wojskowe". Teraz Litwinienko. Dlaczego nie wydadzą Andrieja Ł.? Dokładnie z tej samej przyczyny, co płk. K. w Smoleńsku. On za dużo wie, "a my nie możemy być oskarżeni o tą zbrodnię". Dusza rosyjska ujawniła się też w Katyniu. Znamy jak zwalali winę na swych wrogów, Niemców. Dokładnie jak zwalili winę na "nieznanych sprawców" w przypadku Litwinienki i TU-154! Z Rosją trzeba uważać właśnie z powodu tej rzekomo"politycznej choroby duchowej" ich rządzących.

  • chlopiecdobicia

    Oceniono 1 raz -1

    "Rosyjskie służby były na tropie zabójców Litwinienki-jak można być na własnym tropie??? "
    Jakbyś umiał czytać, to byś wiedział, że Wikileaks pokazał, co Rosja twierdziła na ten temat.

    @zonzonel
    "Powinno być "Wikileaks: przedstawiciel prezydenta Rosji twierdzi że Rosja nie była zamieszana w zabójstwo Litwinienki""
    Dokładnie. Jednak nie tylko pismacy mają dysmózgowie, jak widać po co poniektórych komentarzach tutaj.

  • walbut8

    Oceniono 2 razy 2

    to nasz największy przyjaciel współpracuje z KGB???

  • werykator

    Oceniono 5 razy -1

    No to teraz wiadomo przez kogo jest "zatrudniony/inspirowany portal " Wikileaks. Rosyjskie służby były na tropie zabójców Litwinienki-jak można być na własnym tropie???

  • stary.gniewny

    Oceniono 4 razy 0

    Pies podjął trop od lotniska, ciągnął przez calą Moskwę i zgubił się dopiero na Placu Czerwonym

  • cehaem

    0

    @ oglaszam

    "Te dokumenty, które miały pochodzić głównie z ambasady Izraela w Tel Awiwie i Bejrucie, usunął i być może zniszczył sam Assange, który jest jedyną osobą, która zna hasło otwierające te dokumenty."

    rotfl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX