W Gniewczynie 68 lat temu Polacy torturowali, gwałcili, a w końcu wydali Żydów Niemcom

Wstrząsający reportaż w najnowszym tygodniu ''Polityka'' o zbrodni sprzed 68 lat

Wstrząsający reportaż w najnowszym tygodniu ''Polityka'' o zbrodni sprzed 68 lat (Fot. www.polityka.pl)

W tej podkarpackiej wsi 68 lat temu Polacy torturowali, gwałcili, a w końcu wydali Niemcom 18 miejscowych Żydów. Los Trinczerów, Semków, Majerów, Jankielów, Kielmonów, Fajbów, Lejzorów, Lejbów i Majerków ocalił od zapomnienia Tadeusz Markiel, naoczny świadek tamtych wydarzeń. Teraz ich tragedię opisał tygodnik "Polityka". IPN zapowiada, że przyjrzy się sprawie.
Tadeusz Markiel, urodzony w 1929 r. w Gniewczynie, absolwent Wojskowej Akademii Technicznej, inżynier, emerytowany podpułkownik WP, czekał kilkadziesiąt lat, by opowiedzieć to, co wydarzyło się w maju 1942 r. Swoją historię z czasów wojny w Gniewczynie spisał na 125 stronach. Dwa lata temu fragment wspomnień Markiela opublikował katolicki miesięcznik "Znak". Dziś tygodnik "Polityka" w najnowszym numerze, w reportażu "Letnisko w domu śmierci" dokładnie opisuję tamte wydarzenia.

Miejscowa elita, jak nazywa ich autor wspomnień, czyli szef Ochotniczej Straży Pożarnej, aktywiści straży, sołtysi i ich pomocnicy, zwani pachołkami, z obu części wsi - Łańcuckiej i Trynieckiej - oraz bezideowe skrzydło ruchu oporu urządzili obławę na miejscowe rodziny żydowskie, wyłapując większość dorosłych i dzieci. Najmłodsze miały rok.

Zapadł wyrok na 18 Żydów

Osiemnaście osób wsadzono na wozy i przewieziono do domu Lejby i Szangli Trinczerów, w samym środku wsi.

"Wszyscy zostali uwięzieni w ciemnej komorze, bez okna, tylko z lufcikiem wentylacyjnym. Pozbawienie ich wolności wróżyło najgorsze. Podobnie jak esesmani w Oświęcimiu, strażnicy zastosowali kamuflaż, łudzili więźniów, że pozostawią ich przy życiu, jeśli ci oddadzą pieniądze, złoto i powierzone zaufanym ludziom ubrania, buty i inne rzeczy i jeśli dzieci nie będą płakać, a dorośli nie będą stawiać oporu. To sprawiło, że nieszczęśliwcy przeszli od szoku po obławie i uwięzieniu do nadziei, że Wszechmogący odmieni ich los. Nie wiedzieli, że wyrok na nich już zapadł, że po gwałtach i torturach będą patrzeć na śmierć swoich dzieci" - napisał we wspomnieniu tamtych wydarzeń Tadeusz Markiel.

Gdy Żydzi oddali wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, Polacy wezwali niemieckich żandarmów, którzy rozstrzelali uwięzionych.

Rozstrzelani na środku wioski

"Kiedy po domach poszła wieść, że miejscowi uwięzili żydowskie rodziny w domu Lejby Trinczera, natychmiast tam pobiegłem. Z ciekawości i ze współczucia. Miałem dwanaście lat."

Markiel zapamiętał sąsiadów, którzy wypychali przed dom Lejby, jego żonę Szanglę i trójkę ich dzieci. Lejba Trinczer próbował własną piersią zasłonić je przed lufami żandarmów wezwanych przez strażaków z Jarosławia. Wtedy Niemiec najpierw wskazał na niego, by ten położył się twarzą do ziemi, lecz po chwili zmienił zdanie. Tym razem wskazał na syna Trinczera. Chłopiec wykonał polecenie. Po chwili słychać było stłumiony wystrzał. W ten sam sposób rozstrzelano pozostałe dzieci Lejby oraz resztę uwięzionych Żydów - czytamy w reportażu "Polityki".

Ofiary spoczęły w anonimowym grobie, wykopanym przez oprawców nieopodal miejsca zbrodni.

Nikt za ten mord nie odpowiedział, mieszkańcy wsi nie chcieli mówić o tym, co się stało. Wyjątkiem był tylko Tadeusz Markiel.

Gniewczyna jak Jedwabne

Z wyjątkiem liczby ofiar, wydarzenia z maja 1942 r. niewiele różnią się od tych, które niespełna rok wcześniej miały miejsce w Jedwabnem, gdzie z rąk polskich i niemieckich oprawców zginęło kilkuset żydowskich mieszkańców miasteczka.

Sprawa mordu w Gniewczynie wyszła na jaw przy okazji politycznych procesów, które wytaczano po wojnie członkom ruchu oporu z Podkarpacia. "Polityka" przypomina, że zarzuty współpracy z okupantem usłyszało wtedy tylko dwóch strażaków - oprawców.

Zapis potwierdzający słowa Tadeusza Markiela znalazł się w "Rejestrze miejsc i faktów zbrodni dokonanych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945" wydanym przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Odnotowano tutaj, iż w Gniewczynie Trynieckiej w 1942 roku żandarmi z Jarosławia zamordowali w domu Lejba Trinczera 16, a nie 18, jak twierdził Markiel, Żydów.

IPN: Prokurator przygląda się sprawie

Andrzej Arseniuk, rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z portalem Gazeta.pl powiedział, że prokurator z Rzeszowa przygląda się sprawie opisanej przez tygodnik "Polityka". - Najwcześniej za miesiąc można spodziewać się jakiś decyzji - wyjaśnił rzecznik.

Tadeusz Markiel zmarł 19 listopada tego roku.

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje