Wyborcy mówią "nie" Sarze May i bliźniaczkom Napieralskiego

ps
22.11.2010 , aktualizacja: 23.11.2010 13:05
A A A Drukuj
Aniołki Napieralskiego, czyli Anita i Edyta Zaboroś, oraz Sara May na plakacie wyborczym

Aniołki Napieralskiego, czyli Anita i Edyta Zaboroś, oraz Sara May na plakacie wyborczym (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta / CKM / Gazeta.pl)

Pozująca w bikini na plakacie wyborczym Katarzyna Szczołek nie zasiądzie w Radzie warszawskiej Dzielnicy Bemowo, głosowało na nią bowiem tylko 25 osób. W stołecznych wyborach nie poszczęściło się też Anicie i Edycie Zaboroś, czyli śpiewającym bliźniaczkom Napieralskiego.
PKW podało wyniki po przeliczeniu ok. 53 proc. głosów z komisji. Według nich na Katarzynę Szczołek, śpiewającą pod pseudonimem Sara May, głosowało 25 osób. Aniołki Napieralskiego w sumie poparło 20 osób - dwanaście Edytę, a osiem Anitę.

Wszystkie trzy postawiły na dość oryginalny sposób zdobycia uwagi wyborców. Szczołek, startująca z bezpartyjnej listy do Rady Dzielnicy Bemowo, na plakacie wyborczym pozowała w bikini. Reklamowała się hasłem "piękna, niezależna, kompetentna". Jej wyborcze zdjęcia przedrukowywały media niemal na całym świecie.



Anita i Edyta Zaboroś uwagę Polaków przykuły już w trakcie kampanii prezydenckiej. Wówczas piosenką "Są nas miliony" zachęcały do głosowania na Grzegorza Napieralskiego. Potem pozowały w rozbieranej sesji dla CKM. Podczas wyborów samorządowych startowały do Rady Warszawy z listy Polski Patriotycznej, a wyborcom prezentowały się przebrane w habity zakonnic.



Komentarze (10)

  • volf-ram

    Oceniono 1 raz 1

    @lajosz3
    lajosz lajosz, nieodrodny synu pisu.... parytet mówi o liczbie startujących nie o liczbie wybranych. rozumiesz już różnicę ?

  • elucha-0

    Oceniono 1 raz 1

    Chciałabym wyjaśnić, że parytet nie oznacza obowiązku wprowadzenia kobiet do Sejmu. Parytet dotyczyć ma jedynie obligatoryjnego umieszczenia na liście wyborczej określonej ilości kobiet (tak, jak zresztą sytuacja wyglądała na wielu listach w tegorocznych wyborach samorządowych). Reszta, czyli wybór osoby, pozostaje w rękach wyborcy i od niego zależy, kto zdobędzie mandat: kobieta czy mężczyna, ładny czy brzydki, kompetentny czy produkt socjotechniki itp.
    Pamiętajcie, że parytet nie oznacza OBLIGU wprowadzania pań, tylko umieszczania ich na listach wyborczych!

  • elko21

    Oceniono 1 raz 1

    Same ciałka -okazało się- za mało :-)))

  • 111palant

    0

    Szkoda ,ze ich dobrodziej Napieralski nie startował w tych wyborach razem ze swymi maskotkami. Dostałby tyle głosów ile one razem wziete czyli 45 głosów ( słownie czterdziesci pięć)

  • politol59

    0

    Zawsze w demokracji istniał, istnieje i będzie istniał swoisty folklor polityczny.

  • lajosz3

    0

    @elucha-0 O ile wiem, to ani ordynacja wyborcza, ani konstytucja nie zabraniają startować kobietom w wyborach.

    Czy Ty w ogóle rozumiesz o czym tu mowa ?
    A te zwody podałem jako przykład i myślałem że zrozumiesz, że jeśli kobieta ma mieć gwarantowane miejsce na liście wyborczej tylko dlatego że jest kobietą, to dlaczego taki np. fizyk nuklearny miałby nie mieć takiegoż zagwarantowanego ?

    Zrozum, że parytet (jakikolwiek) , to niczym nieuzasadniony przywilej.
    Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację, że na liście wyborczej są same kobiety.
    połowa z nich zajmuje się polityką i w ogóle wiedzą po co kandydują, a druga połowa to właśnie parytet, czyli kompletna łapanka nie mająca nic wspólnego z jakąkolwiek polityką i praca dla społeczeństwa w ogóle.
    A teraz wyobraź sobie, że wszystkie te panie zostały wybrane do np. rady gminy.
    Przecież obrady tej (sorry za rym) rady, to byłby cyrk że głowa mała.

  • ukos

    0

    @elucha-0
    Jak ktoś chce mieć gwarantowane miejsce na liście, to niech wystawi swoją. Nikt nie zabrania.

  • elucha-0

    0

    Oj, lajosz, mówimy o parytecie płci, a nie zawodów...
    A kobiecie nie należy się cokolwiek, tylko gwarantowane miejsce na liście wyborczej ze względu na RÓWNOUPRAWNIENIE

  • lajosz3

    Oceniono 1 raz -1

    elucha-0 , a co z cyklistami, mechanikami precyzyjnymi, fizykami nuklearnymi i psimi fryzjerami ?

    Czy im nie należy się (obligatoryjnie) miejsce na liście wyborczej ?
    Reszta, czyli wybór osoby, pozostaje w rękach wyborcy i od niego zależy, kto zdobędzie mandat:
    Cyklista czy np. psi fryzjer.

    No i takie pytanie na koniec.
    A dlaczego kobiecie należy się cokolwiek tylko dlatego że jest kobietą ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane