"Policjant bił w radiowozie" - szokujące oskarżenie Roberta Biedronia
12.11.2010
, aktualizacja: 12.11.2010 20:15
Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez policjantów. Twierdzi, że podczas czwartkowych manifestacji w Warszawie został pobity przez funkcjonariuszy - m.in. w radiowozie, gdy był skuty kajdankami. - To poważne oskarżenie - przyznaje rzecznik stołecznej policji. Ale zastanawia się: - Co tam robił pan Robert B.?
Po południu Bierdoń zwołał konferencję prasową w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Najgorsza rzecz niestety wydarzyła się w radiowozie. Jeden z policjantów, który uczestniczył w akcji zabezpieczenia demonstracji, wszedł do radiowozu i niestety mnie tam pobił. Na tyle dotkliwe, że znalazłem się w szpitalu wczoraj wieczorem. To dla mnie szokujące. Duże zaskoczenie. W swojej działalności tego bym nigdy się nie spodziewał - mówił łamiącym się głosem Biedroń. To właśnie przeciwko temu funkcjonariuszowi złożył zawiadomienie w śródmiejskiej prokuraturze rejonowej.
Zatrzymany za... pobicie policjanta
Robert Biedroń został wczoraj zatrzymany podczas demonstracji, które przeszły ulicami Warszawy w dniu Święta Niepodległości. W piątek postawiono mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to do trzech lat więzienia.
Biedroń na piątkowej konferencji prasowej nazwał ten zarzut "kuriozalnym". Jego zdaniem to on został trzykrotnie pobity przez funkcjonariuszy. Mec. Jacek Dubois, adwokat Biedronia, poinformował też, że złożył wniosek o umorzenie postępowania przeciw swojemu klientowi. Biedroń podkreślał, że policja nie pozwoliła mu się skontaktować z najbliższymi. Mówił też, że protokół zatrzymania przedstawiono mu dopiero w piątek, co jest naruszeniem procedur.
Policja: Pan Robert B.
Rzecznik komendanta stołecznego policji, zapowiada wyjaśnienie zarzutów przez policyjny wydział kontroli. - Robert B. został zatrzymany pod zarzutem naruszenia nietykalności policjantów. (...) Ten mężczyzna w pewnym momencie próbował wyrwać pałkę policjantowi a następnie prawdopodobnie go uderzył. Mówię prawdopodobnie, ponieważ trwa postępowanie - tłumaczył w TVN24 Maciej Karczyński.
- Należy też odpowiedzieć sobie na pytanie: co robił pan Robert B. w miejscu, gdzie przechodził ten marsz, gdzie była grupa osób, która zaatakowała między innymi kordon policji ochraniający marsz? - zastanawiał się Karczyński.
Niedowierzanie
Zatrzymanie Biedronia - do tej pory nie kojarzonego z używaniem przemocy - wywołało już wcześniej lawinę komentarzy. Marek Balicki, poseł SLD był zaskoczony, że wśród zatrzymanych jest działacz Kampanii Przeciw Homofobii. - Znamy wszyscy Roberta Biedronia. Wiemy, że jest człowiekiem pokojowym, niezdolnym do zachowań agresywnych - stwierdził poseł SLD. Sojusz chce wyjaśnić sprawę "zatrzymań i przetrzymywania" uczestników protestu przeciwko marszowi narodowców. Jak poinformował rzecznik partii Tomasz Kalita, poseł Sojuszu i przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz zdecydował się wystąpić o wyjaśnienia do komendanta stołecznego policji.
Z kolei posłanka Stanisława Prządka (również SLD) we wtorek ma wystąpić o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, której jest wiceprzewodniczącą. Na tym posiedzeniu przedstawiciele policji mieliby - wyjaśnić m.in., jak doszło do zajść w czwartek i jak traktowano uczestników manifestacji. - W szczególności zwracamy uwagę na pana Robert Biedronia (...). Na pewno tego nie odpuścimy - zapowiedział Kalita.
-Nie widziałam policjanta, który jakoby padł ofiarą Biedronia. Widziałam natomiast pobitego Biedronia - napisała w komentarzu "Gazety Wyborczej" Ewa Siedlecka.
Marsz i antymarsz
Czwartkowy "Marsz Niepodległości" zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską przeszedł przez Warszawę, mimo kontrmanifestacji środowisk antyfaszystowskich skupionych w Porozumieniu 11 Listopada. Narodowcy zostali zmuszeni do zmiany trasy przemarszu. Łącznie na ulicach stolicy protestowało kilka tysięcy osób; doszło do bójek i przepychanek. Zatrzymano 33 osoby, 12 z nich ma dostać lub już dostało zarzuty naruszenia nietykalności lub czynnej napaści na policjantów.
Zatrzymany za... pobicie policjanta
Robert Biedroń został wczoraj zatrzymany podczas demonstracji, które przeszły ulicami Warszawy w dniu Święta Niepodległości. W piątek postawiono mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to do trzech lat więzienia.
Biedroń na piątkowej konferencji prasowej nazwał ten zarzut "kuriozalnym". Jego zdaniem to on został trzykrotnie pobity przez funkcjonariuszy. Mec. Jacek Dubois, adwokat Biedronia, poinformował też, że złożył wniosek o umorzenie postępowania przeciw swojemu klientowi. Biedroń podkreślał, że policja nie pozwoliła mu się skontaktować z najbliższymi. Mówił też, że protokół zatrzymania przedstawiono mu dopiero w piątek, co jest naruszeniem procedur.
Policja: Pan Robert B.
Rzecznik komendanta stołecznego policji, zapowiada wyjaśnienie zarzutów przez policyjny wydział kontroli. - Robert B. został zatrzymany pod zarzutem naruszenia nietykalności policjantów. (...) Ten mężczyzna w pewnym momencie próbował wyrwać pałkę policjantowi a następnie prawdopodobnie go uderzył. Mówię prawdopodobnie, ponieważ trwa postępowanie - tłumaczył w TVN24 Maciej Karczyński.
- Należy też odpowiedzieć sobie na pytanie: co robił pan Robert B. w miejscu, gdzie przechodził ten marsz, gdzie była grupa osób, która zaatakowała między innymi kordon policji ochraniający marsz? - zastanawiał się Karczyński.
Niedowierzanie
Zatrzymanie Biedronia - do tej pory nie kojarzonego z używaniem przemocy - wywołało już wcześniej lawinę komentarzy. Marek Balicki, poseł SLD był zaskoczony, że wśród zatrzymanych jest działacz Kampanii Przeciw Homofobii. - Znamy wszyscy Roberta Biedronia. Wiemy, że jest człowiekiem pokojowym, niezdolnym do zachowań agresywnych - stwierdził poseł SLD. Sojusz chce wyjaśnić sprawę "zatrzymań i przetrzymywania" uczestników protestu przeciwko marszowi narodowców. Jak poinformował rzecznik partii Tomasz Kalita, poseł Sojuszu i przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz zdecydował się wystąpić o wyjaśnienia do komendanta stołecznego policji.
Z kolei posłanka Stanisława Prządka (również SLD) we wtorek ma wystąpić o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, której jest wiceprzewodniczącą. Na tym posiedzeniu przedstawiciele policji mieliby - wyjaśnić m.in., jak doszło do zajść w czwartek i jak traktowano uczestników manifestacji. - W szczególności zwracamy uwagę na pana Robert Biedronia (...). Na pewno tego nie odpuścimy - zapowiedział Kalita.
-Nie widziałam policjanta, który jakoby padł ofiarą Biedronia. Widziałam natomiast pobitego Biedronia - napisała w komentarzu "Gazety Wyborczej" Ewa Siedlecka.
Marsz i antymarsz
Czwartkowy "Marsz Niepodległości" zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską przeszedł przez Warszawę, mimo kontrmanifestacji środowisk antyfaszystowskich skupionych w Porozumieniu 11 Listopada. Narodowcy zostali zmuszeni do zmiany trasy przemarszu. Łącznie na ulicach stolicy protestowało kilka tysięcy osób; doszło do bójek i przepychanek. Zatrzymano 33 osoby, 12 z nich ma dostać lub już dostało zarzuty naruszenia nietykalności lub czynnej napaści na policjantów.
Najczęściej czytane
- 1.Polskie dworce jak lotniska. Co zobaczą kibice na Euro 2012 [ZDJĘCIA]
- 2.Jacek Bochenek nie żyje. Dziennikarz TVP miał 48 lat
- 3.Będzie trudniej wziąć ślub kościelny. Specjalne ankiety, dłuższy kurs
- 4.Komorowski u Lisa: Choćby mnie pan pokroił, nie wyrzeknę się przyjaźni z Niesiołowskim
- 5.Euro 2012: 13 tys. za... 3 dni w Gdańsku. Władze: Hotelarze, opamiętajcie się
- 6.Dzielny student uratował kobietę tonącą w Wiśle
- 7."Euro to przekleństwo. Czuję się jak w Korei Północnej"





