Marsz Niepodległości zorganizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny i Młodzież Wszechpolską przeszedł przez Warszawę mimo kontrmanifestacji środowisk antyfaszystowskich skupionych w Porozumieniu 11 Listopada. Narodowcy zostali jednak zmuszeni do zmiany trasy przemarszu.
Narodowcy nie przeszli ani Krakowskim Przedmieściem, ani ul. Senatorską. Marsz Niepodległości ominął blokadę antyfaszystów na ul. Browarnej. Poszedł dalej przez Powiśle ul. Dobrą. Uczestnicy marszu krzyczeli w kierunku antyfaszystów: "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę". Policja zablokowała kontrmanifestujących antyfaszystów na ul. Browarnej.
Bójki między narodowcami a antyfaszystami Łącznie na ulicach stolicy protestowało kilka tys. osób. Przed pochodem organizatorzy marszu mówili, że ma on charakter pokojowy. - Jesteśmy tu po to, aby manifestować za wolną, niepodległą Polską - powiedział prezes MW Robert Winnicki. Doszło jednak do bójek i przepychanek z policją.
W pobliżu pl. Zamkowego, na Krakowskim Przedmieściu i na skrzyżowaniu ul. Senatorskiej i Miodowej, zebrało się wczesnym popołudniem ponad tysiąc osób, które zamierzały zablokować manifestację MW i ONR. Zebrani ustawili transparenty m.in. z napisem "Faszyzm nie przejdzie". Protest antyfaszystów w okolicach pl. Zamkowego zakończył się tuż po tym jak ogłoszono, że narodowcy zeszli na Powiśle.
"Za rok nikt nam już drogi nie zagrodzi" Na ul. Browarnej w dwóch punktach uczestnicy antyfaszystowskiej demonstracji zorganizowali blokady. Doszło do przepychanek między narodowcami a antyfaszystami; interweniowali policjanci używając pałek. Obie grupy zostały oddzielone kordonem.
Kilkudziesięciu młodych ludzi ubranych w pasiaki i krzyczących "precz z faszyzmem i nacjonalizmem" usiadło na ulicy. Policja wzywała przez megafon kontrdemonstrantów do ustąpienia, gdyż ich manifestacja na skrzyżowaniu ulic Browarnej i Oboźnej była nielegalna.
Marsz Niepodległości zakończył się przed pomnikiem Romana Dmowskiego na stołecznym pl. na Rozdrożu. Gdy narodowcy dotarli przed pomnik Dmowskiego skandowali: "Przeszliśmy". Na zakończenie Marszu prezes MW Robert Winnicki określił go mianem największej po 1989 r. demonstracji narodowej, konserwatywnej prawicy. Za rok na pewno imprezę powtórzymy i przejdziemy Traktem Królewskim. Nikt nam już drogi nie zagrodzi - zapowiedział Winnicki.
Robert Biedroń wśród zatrzymanych Rzecznik komendanta stołecznej policji Maciej Karczyński powiedział, że demonstracje zabezpieczało kilkuset policjantów. - Zatrzymaliśmy 33 osoby, tych najbardziej agresywne, które zaatakowały bądź policjantów, bądź inne osoby. Poleciały w naszą stronę m.in. kamienie. Jeden policjant został ranny - powiedział Karczyński. Wśród zatrzymanych jest również Robert Biedroń - informuje Radio
TOK FM.
17 osobom przedstawiono zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza. Grozi im za to do 10 lat więzienia. 11 osób zostało ukaranych mandatami.
Na czele Marszu Niepodległości m.in. Korwin-Mikke Na czele pochodu szli m.in. Janusz Korwin-Mikke. W komitecie poparcia "Marszu Niepodległości" znaleźli się m.in. senator Ryszard Bender (
PiS), b. europoseł
LPR Maciej Giertych, kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin Mikke, muzyk Paweł Kukiz, prof. Jerzy Robert Nowak, poseł Stanisław Pięta (PiS), publicyści Jan Pospieszalski i Rafał Ziemkiewicz, b. poseł Artur Zawisza oraz prof. Jan Żaryn z
IPN i UKSW.
Przeciwko marszowi narodowców wystąpiło Porozumienie 11 Listopada. To koalicja ponad 40 rozmaitych organizacji pozarządowych - od anarchistów po feministki i organizacje żydowskie. Kontrmanifestacja przebiegała pod hasłem "Faszyzm nie przejdzie!".