Dolar rozmieniony na drobne

Za jednego amerykańskiego dolara nie kupimy już jego australijskiego odpowiednika czy szwajcarskiego franka. Wartość amerykańskiej waluty spadła poniżej parytetu.
Amerykańska waluta przez lata uważana była za symbol siły i stabilności. Obecnie tracący na wartości dolar jest wart mniej niż waluty Australii, Szwajcarii, Japonii, a za chwilę pewnie i Kanady.

Dolar systematycznie traci na wartości od wiosny tego roku. Przez cały ten okres amerykańska waluta notowała nowe rekordy słabości względem japońskiego jena, australijskiego dolara i szwajcarskiego franka. Doprowadziło to do zrównania się, a nawet spadku wartości dolara poniżej wspomnianych walut. Jednak dolar zaczął tracić swoją moc znacznie wcześniej. W 2001 roku był u szczytu sił. Wówczas za jednego amerykańskiego dolara można było otrzymać dwa australijskie albo 1,8 szwajcarskiego franka. Od tamtej pory wartość amerykańskiej waluty zaczęła spadać.

W ubiegłym tygodniu dolar australijski osiągnął parytet względem amerykańskiej waluty, co oznacza, że za jedną walutę możemy dostać dokładnie tyle samo drugiej. Tym samym australijska waluta jest najmocniejsza od 1983 roku, gdy kurs tej waluty przestał być kontrolowany przez państwo. Od czerwca aussie, potocznie nazywany tak przez Australijczyków, zyskał już 23 proc. O krok od zrównania się z dolarem jest waluta Kanady. Kurs dolara kanadyjskiego do amerykańskiego podskoczył do 99,95 centów USA i wszystko wskazuje, że przekroczy wartość jednego dolara amerykańskiego. Waluta kanadyjska osiągnęła już dwa razy parytet z amerykańską. Pierwszy raz miało to miejsce w 2007 roku, tuż przed wybuchem kryzysu na rynkach finansowych, po raz drugi w maju tego roku.

Rekordowo niskie stopy procentowe w USA grają na niekorzyść dolara, powodując, że inwestowanie na amerykańskim rynku staje się mniej opłacalne niż w krajach o wyższych stopach procentowych. Tanie pożyczki w amerykańskiej walucie zachęcają do zarabiania na takich rynkach jak Australia i Kanada, tym bardziej że obydwa kraje mają nie tylko stosunkowo wysokie stopy procentowe, ale również udało im się łagodnie przejść przez kryzys finansowy i są uznawane przez inwestorów jako bezpieczne.

- Kanada i Australia dzięki dobrym fundamentom i różnicom w stopach są atrakcyjnym miejscem dla inwestycji typu carry trade. Inwestorzy zapożyczają się w tanim dolarze i lokują swój kapitał na kontach w krajach wyżej oprocentowanych walut - wyjaśnia Joanna Pluta z TMS Brokers.

Systematycznie umacnia się względem dolara waluta Japonii, zbliżając się nieuchronnie do historycznego poziomu. Rekordowe 79,75 jenów za jednego dolara płacono 19 kwietnia 1995 roku. W tym tygodniu kurs dolara spadł poniżej 81 jenów. Jeśli za parytet przyjmiemy stosunek dolara do jena jak 1:100, to został on już przełamany w 2008 roku. Do umocnienia jena przyczyniła się polityka prowadzona przez amerykański bank centralny. Oczekiwania inwestorów związane z wpompowaniem kolejnych miliardów dolarów w amerykańską gospodarkę, co zresztą w końcu ogłosił Fed, spowodowały spadek wartości dolara do innych walut. Japońska waluta zyskała w ostatnich miesiącach względem amerykańskiej waluty blisko 15 proc.

- Za umocnieniem jena stoją inwestorzy, którzy traktują tę walutę jako bezpieczną przystań. Nie przeszkadza im to, że japońska gospodarka jest słaba bo do tego już się zdążyli przyzwyczaić. Ważniejsze dla nich jest to, że jest bardziej przewidywalna niż amerykańska, która wciąż musi być stymulowana przez dodruk dolarów, czy europejska borykająca się z problemami fiskalnymi niektórych państw - wyjaśnia Pluta.

Za bezpieczną walutę uważany jest również frank szwajcarski. W przeciwieństwie do Japonii szwajcarska gospodarka ma jeszcze atut w postaci silnych fundamentów. Frank od czerwca zyskał 23 proc. wobec amerykańskiej waluty, co doprowadziło do zrównania się z nią już we wrześniu. Obecnie za jednego franka trzeba zapłacić 1,04 dol. Od ustanowienia rekordu wszech czasów franka dzielą już tylko 2 centy. Historyczne 1,05 dol. za szwajcarską walutę płacono w połowie października.

Spadkową tendencję na dolarze mogłaby powstrzymać perspektywa podwyżek stóp w USA. Na to się jednak szybko nie zanosi. Amerykański bank centralny nie kryje się z tym, że na jakiś czas o podwyżkach trzeba zapomnieć, uzależniając je od poprawy sytuacji gospodarczej w kraju, zwłaszcza na rynku pracy. Wszelkie pozytywne sygnały napływające z gospodarki dają nadzieję, że za jakiś czas Fed zmieni zdanie i spadek wartości dolara zostanie powstrzymany.