Po referendum. Kalifornia przeciwna legalizacji spożycia marihuany

asz, PAP
03.11.2010 , aktualizacja: 03.11.2010 08:00
A A A Drukuj
Ed Willey i Sol Posada sprawdzają stan uprawy na legalnej plantacji marihuany w Davenport w południowej Kalifornii Fot. Marcio Jose Sanchez AP Ed Willey i Sol Posada sprawdzają stan uprawy na legalnej plantacji marihuany w Davenport w południowej Kalifornii
Projekt ustawy legalizującej "rekreacyjne spożycie" marihuany przez osoby powyżej 21. roku życia został odrzucony przez kalifornijskich wyborców - wynika z cząstkowych wyników referendum.
Poddana pod referendum tak zwana Propozycja 19, legalizująca konsumpcję, uprawę i handel konopiami indyjskimi, została odrzucona przez 56 proc. głosujących, a zaakceptowana przez 43 proc. - podała telewizja CNN po przeliczeniu 20 proc. głosów.

Zgodnie z projektem, dorośli mieszkańcy Kalifornii - jako pierwszego amerykańskiego stanu - mogliby posiadać do 1 uncji (28,35 g) marihuany, spożywać ją w miejscach niepublicznych pod warunkiem, że nie odbywałoby się to w obecności dzieci, i uprawiać na powierzchni do 2,32 m kw.

Zwolennicy projektu argumentowali, że legalizacja marihuany ograniczyłaby w Meksyku przemoc związaną z handlem narkotykami, spowodowałaby bowiem spadek cen tego narkotyku, a także spadek liczby aresztowań w USA za posiadanie marihuany. Przeciwnicy zwracali uwagę, że doprowadziłaby do wzrostu uzależnienia oraz liczby wypadków w stanie odurzenia.

W Kalifornii od 1996 r. legalna jest uprawa i sprzedaż marihuany w celach medycznych.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (81)

  • sakoveba

    Oceniono 1 raz 1

    @kovala
    Liberalizm jest jeden (nie ma "moralnego" i "ekonomicznego"), bo wolność nie daje się podzielić - albo jest albo jej nie ma.

    Jeśli społeczeństwo uznaje zasadę, że jedynym uprawnionym ograniczeniem swobody jednego człowieka może być tylko swoboda innego człowieka, to jest to wolne społeczeństwo. Jeśli jej nie uznaje - to nim nie jest. Bo odrzucenie "zasady liberalnej"jest to zawsze tyranizowaniem kogoś.

    PS, O ile mi wiadomo jesteś fanem Korwina. Mam dwa pytania.

    1. Korwin deklaruje się, że jest za legalizacją marihuany (a także wszystkich innych narkotyków). Czy jest w takim razie "liberałem moralnym"?

    2. Jak bardzo wiarygodna jest partia Korwina w kwestii legalizacji marihuany, skoro taka mentalność jak Twoja ("liberalizm ekonomiczny" - tak, "moralny" - nie) jest w niej normą, a nie wyjątkiem.

  • jedyny_leon

    0

    W całym tym zamieszaniu chodzi o to, żeby nie dopuścić do zalegalizowania miękkich narkotyków bo spowodowałoby to spadek ceny (nie przestępczości jak autor pisze) twardych narkotyków.
    Jeżeli ktoś myśli, że handlem narkotykami kierują źli dresiarze wymachujący od czasu do czasu "klamką" to jest w wielkim błędzie ( do tego potrzebny jest mózg) Dochody z narkotyków były , są i pewnie będą głównym źródłem finansowania wszelkich na wpół legalnych inicjatyw służb niejednokrotnie specjalnych;) Jest to łatwy sposób zebrania szybko dużych pieniędzy bez konieczności tłumaczenia się na co poszły i kogo z nich opłacano itp.
    Więc pozostaje nam tylko własna inicjatywa zaspokajania swoich potrzeb poprzez uprawianie tej CUDOWNEJ ROŚLINKI. Wbrew pozorom jest to bardzo łatwe i przyjemne zajęcie;)

  • te_rence

    Oceniono 2 razy 0

    "Dajmy systemowi popalić... albo nie... zostawmy dla siebie konopie!"

  • plorg

    0

    A ja jestem przeciwny spożyciu śliwek mirabelka oraz ziemniaków z odmiany berber.
    Wnoszę o referendum!

  • landryneczka75

    0

    @sakoveba

    Demokracja to z definicji ustrój w którym rządzi większość. Nie wyklucza ona możliwości poszanowania praw mniejszości, ale to poszanowanie nijak też z definicji nie wynika. Co więcej, wspomniania przez Ciebie praktyka pokazuje, że dużo łatwiej o demokrację nie szanującą praw mniejszości, niż o taką, która je szanuje.

    > Jesteś formalistą (częsty sposób myślenia u prawicy). A tymczasem prawo nie działa w próżni, lecz zawsze w jakimś konkretnym społeczeństwie. Litera prawa jest tylko jednym z wyrazów świadomości i sposobu życia, jaki osiągnęło to społeczeństwo.

    Nie wiem jak mam to rozumieć (mało konkretne sformułowanie) i nadal nie rozumiem też pojęcia "klimat sprzyjający używaniu marihuany" :).

    Ja widzę dwie możliwości: albo dorosły człowiek jest dorosły i sam za siebie decyduje (a później ponosi konsekwencje tych decyzji) i wtedy państwo się w sprawy dorosłego człowieka po prostu nie pakuje nie proszone (w tym, nie wnika w to czy człowiek ten pali marihuanę czy nie), albo dorosłego człowieka traktujemy jak małe dziecko, a państwo pełni rolę wrednej macochy, która na jedno dziecku pozwala a na coś innego już nie, przy czym każdy zakaz lub pozwolenie może w dowolnej chwili cofnąć. Oczywiście, w tym drugim przypadku nie ma mowy o jakimkolwiek poszanowaniu praw czy godności osoby, którą się w taki sposób traktuje.

    > Daj spokój laurkom. J. Kaczyński też tak o sobie twierdzi:-)

    Ja nie odnoszę się do tego co kto o sobie twierdzi, ale do głoszonych przez te osoby poglądów. Korwin na przykład nienawidzi homoseksualistów (czego zresztą bardzo u niego nie lubię), ale nigdy nie proponował niczego co miałoby tych ludzi prostować, naprawiać, zmuszać do zmiany orientacji seksualnej czy w jakikolwiek sposób gnębić.

  • i-tyle

    0

    crypolskocry,

    Trochę błędne koło:), bo nawet najlepsza Konstytucja, gwarantująca wszelkie wolności obywatelskie, Konstytucja "ideał - cudo" nic nie da, jeśli ludzie wybrani do jej strzeżenia jej nie zrozumieją i będą ustanawiać prawa z nią sprzeczne i jeśli nie będzie istniał żaden mechanizm jej obrony przed totalitarnymi zapędami polityków. Jeśli Trybunał Konstytucyjny będzie się składać z polityków a nie "idealistów", to nic z tego nie będzie.

    I dalej będziemy mieli prawo pozwalające wsadzać do więzienia ludzi szkodzących tylko sobie, przy czym Konstytucji idealnej będą nam zazdrościć nawet stare demokracje cywilizowanego świata:)

    Więc jak stworzyć taki system, gdzie Konstytucja (nawet ta obecna, umówmy się, że niedoskonała) faktycznie będzie nadrzędna wobec prawa i nie będzie istniała sobie tylko obok, jako abstrakcyjny wzorzec piękna? Oto jest pytanie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX