Żaglowiec "Fryderyk Chopin" stracił maszty i dryfuje

jagor, mig, rik, PAP, lum
29.10.2010 , aktualizacja: 29.10.2010 20:04
A A A Drukuj
Żaglowiec Fot. Dariusz GORAJSKI / AG Żaglowiec "Fryderyk Chopin" przed wypadkiem
Polski żaglowiec "Fryderyk Chopin" stracił oba maszty podczas złej pogody i dryfuje w odległości ok. 160 km na południowy zachód od brytyjskich wysp Scilly. Konsulat RP w Londynie poinformował, że nie ucierpiał nikt z 47 osób na pokładzie. Żaglowiec zostanie najpewniej odholowany do portu Plymouth
Żaglowiec
Fot. Dariusz GORAJSKI / AG
Żaglowiec "Fryderyk Chopin"
To on dowodzi "Fryderkiem Chopinem" - kapitan Ziemowit Barański

- Uszkodzony polski żaglowiec "Fryderyk Chopin", który przy sztormowej pogodzie stracił w piątek oba maszty, zostanie odholowany prawdopodobnie do portu w Falmouth - powiedział wieczorem rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

"Fryderyk Chopin" to polski żaglowiec szkoleniowy. Według straży przybrzeżnej, na pokładzie znajduje się 47 osób. Jak poinformował na konferencji prasowej po gospodarczym szczycie UE w Brukseli premier Donald Tusk, nie było potrzeby ewakuacji statku. Według premiera żaglowiec stracił oba maszty. Takie same informacje otrzymali polscy konsulowie w Wielkiej Brytanii. Żaglowiec zostanie odholowany do któregoś z portów w Kornwalii lub w Devon - powiedziała rzeczniczka brytyjskiej straży ochrony wybrzeża w Falmouth, Fiona Warren.

W miejsce, gdzie dryfuje polska jednostka, około 160 km na południowy zachód od brytyjskich wysp Scilly, znajduje się statek handlowy "Nova Spiro", który weźmie "Fryderyka Chopina" na hol. - Zamiarem jest odholowanie uszkodzonego żaglowca do któregoś z portów brytyjskich - zaznaczyła Warren. Wskazała zarazem, iż wiele będzie zależeć od pogody, która rano była sztormowa, przy sile wiatru dochodzącej do 9 stopni w skali Beauforta. Obecnie jest lepiej, ale w ciągu najbliższych 12 godzin spodziewane jest pogorszenie pogody.

"Narissa" na pomoc

Według BBC kapitan nie chce uruchamiać silnika w obawie, że złamane maszty i fragmenty olinowania mogą uszkodzić śrubę. Do miejsca, w którym znajduje się żaglowiec podpłynęły dwie jednostki: kontenerowiec Narissa i duży statek rybacki. Oba zapewniają mu osłonę od wiatru. Brytyjczycy prewencyjnie zmobilizowali też helikopter wysłany z bazy marynarki wojennej Culdrose na wyspach Scilly, a łączność z żaglowcem zapewnia samolot rozpoznania morskiego.

- W związku z pogodą i wysoką falą kapitan zdecydował, że odczekają jeszcze kilka godzin do podjęcia holu. Asystę statek już ma - poinformował Dominik Pietrowski z Biura Armatorskiego "Fryderyk Chopin", które administruje żaglowcem.

Według straży przybrzeżnej "Fryderyk Chopin" wezwał pomoc po utracie pierwszego masztu o godz. 8 czasu lokalnego (godz. 9 czasu polskiego). Drugi maszt polski żaglowiec stracił kilka godzin później.

W związku z uszkodzeniem "Fryderyka Chopina" polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło infolinię dla rodzin załogi przebywającej na pokładzie statku: 22 523 94 48

"Fryderyk Chopin" wysłał S.O.S.

Jak doniósł na Alert24 portal elondyn.co.uk , polski żaglowiec wysłał sygnał SOS do wszystkich jednostek w pobliżu swojej pozycji. Trzy statki odpowiedziały na sygnał. Szef straży przybrzeżnej Rod Johnson powiedział BBC, że nie zgłoszono rannych na pokładzie. Johnson dodał, że wydaje się, iż statek będzie trzeba po prostu odholować do portu. Na wszelki wypadek w stan gotowości postawiono załogi śmigłowców ratowniczych.

"Dobrze, że to się stało blisko brzegu"

- Dobrze, że to się stało teraz, niedaleko od brzegu, i w niezbyt trudnych - jak na żaglowiec - warunkach atmosferycznych, mówi portalowi Gazeta.pl zastępczyni kapitana, Małgorzata Czarnomska, która od wielu lat pływa na "Fryderyku Chopinie". Dodaje, że najprawdopodobniej załodze dopisało szczęście i w momencie wypadku nikt z załogi nie znajdował się na rejach żaglowca, kilkadziesiąt metrów nad pokładem i powierzchnią morza.

- Gdyby wtedy ludzie byli na masztach, to z pewnością mówilibyśmy teraz o rannych - mówi portalowi Czarnomska.

Kapitan "Chopina": mogła zawinić wysoka fala

- Mogę się tylko domyślać, dlaczego statek stracił oba maszty - mówił w TVN współtwórca i jeden z kapitanów "Chopina", znany polski żeglarz Krzysztof Baranowski. Według niego można raczej wykluczyć winę człowieka w wypadku. - Była bardzo wysoka fala, a to właśnie fale najmocniej trzęsą statkiem. Ponadto, według słów Baranowskiego, wypadek wydarzył się na granicy szelfu kontynentalnego, gdzie fala potrafi być jeszcze mocniejsza. Jak relacjonował, żaglowcowi asystują już dwie jednostki. Wprawdzie morze jest wciąż rozfalowane, a wiatr wieje z siłą około 6-7 stopni w skali Beauforta, to w najbliższych godzinach jego siła ma się zmniejszyć. Jednak pozbawiony masztów Chopin może się mocno kołysać.

Żaglowiec dotrze do portu za ok. 2 dni

Statkiem dowodzi doświadczony kapitan Ziemowit Barański. Pierwszym oficerem jest inny doświadczony żeglarz Mateusz Potempski. Na pokładzie jest 47 osób. Jednak, ponieważ STS "Fryderyk Chopin", płynie obecnie w ramach "Szkoły pod żaglami", większość załogi stanowią uczniowie drugiej klasy gimnazjów z całej Polski.

"To są ekstremalne przeżycia"

- To są ekstremalne przeżycia, ale ja byłem z tą załogą 3 tygodnie, i wiem, że dobrze się czuła. To 36 uczniów, którzy mają niewielkie doświadczenie, ale przez pierwsze trzy tygodnie rejsu w sztormowej pogodzie na Bałtyku i Morzu Północnym przeszli już miesięczną zaprawę - powiedział Baranowski. - Kapitan Ziemowit Barański i cała kadra to są doświadczeni żeglarze - zaznaczył. Dodał, że "takie wypadki się zdarzają".

- Trzymamy kciuki, żeby szczęśliwie dotarli do brzegu - powiedział Baranowski.

Gdzie odholują "Chopina?"

"Fryderyk Chopin" to znany ze swojej szybkości dwumasztowy bryg zwodowany w 1990 roku. W świecie żaglowców to wiek dość młody - po morzach pływają jednostki często dwukrotnie starsze, i są uznawane za bezpieczne i sprawne. Jednak, jak mówi nam Małgorzata Czarnomska, "mimo regularnych przeglądów takielunku załoga nie jest w stanie wykryć wszystkich usterek, które mogą wyniknąć na takiej jednostce. Czarnomska podkreśla też, że statek od ponad miesiąca był już na morzu, a uszkodzenie decydujące o awarii może powstać w każdej chwili, szczególnie podczas sztormowej pogody.

"Fryderyk Chopin" niedawno przechodził generalny remont. Jak dodał kapitan Baranowski, żaglowiec zostanie najprawdopodobniej odholowany do brytyjskiego portu Plymouth, gdzie znajduje się stocznia, w której będzie można przeprowadzić remont. Jednak trudno na razie określić koszty i czas naprawy.

Statek dryfuje, ale sytuacja nie jest groźna, życiu ani zdrowiu żadnego z pasażerów nie zagraża niebezpieczeństwo - mówił na krótkim briefingu rzecznik MSZ -u Marcin Bosacki. - Jeśli statek zostanie odholowanym w nocy lub nad ranem to do portu w Plymouth dotrze jutro wieczorem - dodaje rzecznik. Od brytyjskich służb wiemy, że z powodu wysokiej fali, nie udały się próby wzięcia na hol żaglowca przez statki handlowe, które były w pobliżu.

Bosacki: Jeśli będzie potrzeba - będą psychologowie

Wydział konsularny brytyjskiej ambasady w Plymouth zapewnił już hotel dla ewentualnych członków załogi w tym 36 nastolatków, będących na pokładzie żaglowca. Jeśli zajdzie potrzeba przyjedzie tam, razem z naszymi konsulami, dwójka psychologów. MSZ zabezpieczył także ewentualny transport autokarem do Polski - chociaż niewykluczone, że zniszczenia na statku okażą się tak małe, iż załoga zdecyduje się płynąć dalej na Karaiby.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (104)

  • jasio1231

    0

    Admitko, czekam na bardziej rzeczowa odpowiedz na moj post. Kiedy ostatni raz przeprowadzono rzetelna inspekcje tej jednoatki i kto ja prowadzil?

  • bruno.555

    0

    jujulka, no to git, jak ty widziales dziury w masztach kilka lat temu to jestes najlepszym swiadkiem przeciwko kapitanowi w izbie morskiej bo kapitan ma chyba cos zle z oczami skoro tych dziur nie widzial i wzial sie za prowadzenie frycka. pozdro i nara.

  • adamtko

    0

    jasio1231, na razie trafiłeś w 9tkę, ale zaraz ci dołożę do równego rachunku

  • jasio1231

    Oceniono 1 raz -1

    Jasio1231 napisal:
    "Oceniono 9 razy -9 + - zgłoś do moderacji
    Zamykam oczy i szukam najbardziej prawdopodobnych przyczyn, W zaleznosci od konstrukcji albo zgnilo drewno, albo korozja cos zzarla. Kiedy ostatni raz zrobiono inspekcje tej jednostki i kto to robil?"

    Tyle ocen negatywnych?! Wyglada na to ze mam racje i trafilem w dziesiatke.

  • jujulka

    Oceniono 1 raz 1

    Jak czytam te komentarze to mnie krew zalewa. Banda szuwarowo-bagiennych żeglarzy zastanawia się dlaczego poleciały maszty.
    Jako "dość" doświadczony zawodowy żeglarz (również na dechach "Frydrysia") mogę tylko powiedzieć:
    1primo - Maszty są bardzo proporcjonalne a poleciały nie przez szkwały i nie przez niewiedzę kapitana a jedynie przez wieloletnie zaniedbania armatorów i opiekunów żaglowca (nie jachtu). Ktoś kto pisze że powinno się zdjąć po jednej reji z masztu nie wie co mówi.
    2primo - Chopin wymaga remontu całkowitego a jest łatany prowizorycznymi remoncikami zakrywającymi jego prawdziwe oblicze. W maszcie znalazłem kilka dziur już kilka lat temu i z tego co jest mi wiadome nic nie było przy tym zrobione.
    Co poradzić. Jest powiedzenie:
    Masz statki - Masz wydatki - ale niestety armator tego nie rozumie.
    B.

  • bruno.555

    0

    kolec,

    jak wycieralem poklad po rzadami tego starucha oraz polerowalem idiotyczne mosiadze to ciebie jeszcze nie bylo w projekcie. Nie chrzan o wiedzy kapitanow bo cala ich praca sprowadza sie do zarcia wedzonego lososia podczas gdy zaloga je kit ryzowy lekko nadpalony. Poszukaj sobie ile bylo katastrof zaglowcow od 1945. Zyjesz mitami i marzeniami, rzeczywistosc zeglarska jest zupelnie inna, pomine opisy z uwagi na innych. Postudiuj o klanach kapitanskich, cale rodziny trzymaly za ryj kilka statkow kreujac sie na bogow morza i dzieki takim jak ty wlasnie doszlo do tej katastrofy. Pechocy> Nie, nieuki. nieuk wzial sie za kierowanie statkiem a powinien byc w domu spokojnej starosci na lawce, w najlepszym razie. Jak chce sobie robic takie ferontofilne eksperymenty to prosze bardzo: za wlasne albo takich jak ty pieniadze, a nie za moje. Sprzedac te trumne za grosze jakiemus innemu, posprawdzac projekty i listy remontow we WSZYSTKICH zaglowcach. Juz nie wspomne o chorobach na tych jachtach , zlodziejstwie zaopatrzeniowcow, lenistwie mechanikow (Silnik!) oraz kretynizmie bosmanow. O kapitanie juz pisalem.Pozdro i nara.

    PS mozecie mnie obrazac, mnie to wisi kalafiorem i jedyny komu odpowiedzialem to poduszkowiec. Acha, zebym nie zapomnial pozdro i nara ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX