Mężczyzna, który zaatakował w Łodzi. Kim jest Ryszard C.?

- To był spokojny, miły człowiek - nie dowierzają mieszkańcy Gnaszyna. Tak zapamiętali sąsiada, który w łódzkim biurze poselskim PiS zabił jedną osobę, a drugą ranił.
O Ryszardzie C. Czytaj tutaj

Cztery ostatnie dni - jak ustalili reporterzy "Gazety Wyborczej", mieszkał w łódzkim hotelu. Hotel Centrum Łódź, to hotel trzygwiazdkowy. Doba w nim kosztuje niecałe 200 zł. Ryszard C. - jak podaje łódzka policja - nie był do tej pory notowany.

Jak się dowiadują się reporterzy "Gazety Wyborczej" Ryszard C. jeszcze do lipca mieszkał w Gnaszynie, jednej z peryferyjnych dzielnic Częstochowy. Dziesięć lat temu sprowadził się pod Jasną Górę po dłuższym pobycie w Kanadzie. Z drugą żoną, pochodzącą - jak mówią sąsiedzi - "gdzieś z gór" kupił działkę przy ul. Mała Warszawka i wybudował parterowy, niewielki domek.

Jeździł białym peugeotem

Sąsiedzi kojarzą go jako pracowitego taksówkarza. - Jeździł białym puegotem - mówi Robert Zając. Zastrzega: - Rzadko go widywałem, bo całymi dniami był poza domem.

W to co się wydarzyło w Łodzi nie może uwierzyć Roman Szydłowski. To jego córka kupiła latem od Ryszarda C. działkę z domem. - Przez przypadek, bo z ogłoszenia. C. nie chodził i nie rozpytywał sąsiadów, czy ktoś chce odkupić od niego dom. Po prostu dał ogłoszenie - mówi Szydłowski. Jego zdaniem C. wyjechał po sprzedaży domu do Anglii. Na Małej Warszawce nigdy już się nie pojawił.

Sąsiedzi niewiele wiedzą o życiu C.

Kojarzą go jako uprzejmego, spokojnego, małomównego starszego pana. Nie rozprawiał o polityce, nie zdradzał też w sąsiedzkich rozmowach swoich poglądów. Dorosłe już dzieci nie były tu widywane.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, C. z drugą żoną rozwiódł się jeszcze przed sprzedażą domu. Sąsiedzi nie wiedzą, gdzie mieszkał i co robił przez ostatnie miesiące. Z Gnaszyna wymeldował się w lipcu. Od tamtej pory w ewidencji ludności Częstochowy nie figuruje osoba o takim imieniu i nazwisku.

W momencie zatrzymania był trzeźwy

Prokuratura postawiła mu zarzuty. Grozi mu dożywocie.

Policjanci zabezpieczyli zarówno nóż jak i broń palną a także ślady kryminalistyczne. Wyjaśniane są motywy działania napastnika - podała Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi.

Ryszard C. wtargnął z nożem i bronią w ręku do łódzkiego biura PiS. Zastrzelił Marka Rosiaka - asystenta europosła PiS - Janusza Wojciechowskiego. Ranił też nożem Pawła Kowalskiego, asystenta posła PiS Jarosława Jagiełły. Ranny jest teraz w szpitalu.

Według jednych doniesień, Ryszard C. przyjechał do Łodzi dziś rano, wg innych - był w Łodzi od czterech dni i mieszkał w hotelu. Świadkowie relacjonowali, że nim wszedł do biura PiS, chodził nerwowo po pobliskim parku. Gdy wszedł do biura, wznosił antypisowskie okrzyki.

Przepraszamy za błędną informację

Pierwotnie policja nieoficjalnie informowała, że Ryszard C. mieszkał na ul. Warszawskiej w Częstochowie. Stąd też niektóre media (również my) podaliśmy, że chodzi o Ryszarda C., który pochodzi z Myszkowa, a w Częstochowie na Warszawskiej prowadził kwiaciarnię. Zgadzały się inicjały mężczyzn, ich wiek oraz pewne okoliczności (rodzina mężczyzny z Myszkowa potwierdziła, że wyjechał kilka dni temu do innego miasta).

Jednak policja zweryfikowała te informacje i podała, że nie chodzi o ul. Warszawską, ale o ul. Mała Warszawka, a więc i o innego mężczyznę o tych samych inicjałach. Przepraszamy za tę pomyłkę.


Więcej o: