Łódzcy naukowcy w walce ze stwardnieniem rozsianym

ps, PAP
15.10.2010 , aktualizacja: 15.10.2010 14:09
A A A Drukuj
Obraz mózgu osoby dotkniętej stwardnieniem rozsianym Obraz mózgu osoby dotkniętej stwardnieniem rozsianym
Nową metodę leczenia stwardnienia rozsianego (SM) przez skórę testują polscy naukowcy pod kierunkiem prof. Krzysztofa Selmaja z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Ma ona powstrzymać autoagresję układu odporności wobec tkanki nerwowej.
Wstępne wyniki badań w małej grupie chorych naukowcy zaprezentowali podczas 26. Kongresu Europejskiego Komitetu ds. Leczenia i Badań nad Stwardnieniem Rozsianym (ECTRIMS), który trwa w Goeteborgu. Wskazują one, że nowa metoda hamuje zmiany chorobowe w mózgu, zmniejsza liczbę nawrotów (tzw. rzutów) SM i prowadzi do poprawy stanu zdrowia pacjentów. Podczas rocznych badań naukowcy nie zaobserwowali żadnych działań niepożądanych terapii.

- To bardzo zachęcające wyniki, ale żeby upewnić się co do skuteczności naszej metody musimy prowadzić badania co najmniej przez kolejny rok - zastrzegł prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Choroba stopniowo prowadzi do inwalidztwa

Stwardnienie rozsiane jest przewlekłą chorobą centralnego układu nerwowego - mózgu i rdzenia. Przyczyny jej rozwoju nie są dokładnie znane. Według najlepiej potwierdzonej teorii, wywołuje ją autoagresja komórek odporności, które nauczyły się błędnie rozpoznawać białka własnej tkanki nerwowej jako obce. Dokładnie rzecz ujmując, chodzi o białka mieliny, czyli struktury tworzącej na włóknach nerwowych rodzaj izolatora usprawniającego przewodzenie bodźców.

Źle wyszkolone komórki odporności z grupy tzw. limfocytów T przedostają się do mózgu, gdzie rozpoznają mielinę jako wroga, a następnie atakują ją i niszczą. Powoduje to zaburzenia w przewodzeniu nerwowym tak silne, że u pacjenta pojawiają się różne objawy neurologiczne - problemy z widzeniem, zaburzenia równowagi, drętwienie i sztywność mięśni, trudności z chodzeniem, przewlekłe zmęczenie. Chorobie towarzyszą stany zapalne tkanki nerwowej i obumieranie neuronów.

Na SM cierpi 2,5 mln ludzi na świecie, a w Polsce 50-60 tys. Choroba stopniowo prowadzi do niepełnosprawności i inwalidztwa.

Leki na SM powodują spadek odporności

Choć na razie nie ma możliwości wyleczenia choroby, to ostatnio pojawiło się kilka leków, które mogą znacznie poprawić efekty jej terapii. - Problem w tym, że te nowe leki nie są zbyt precyzyjne, dlatego mają działania niepożądane m.in. w postaci spadku odporności - wyjaśnił prof. Selmaj.

Naukowcy cały czas dążą do opracowania terapii, która działałaby wyłącznie na mechanizmy immunologiczne odpowiadające za rozwój SM. Chodzi o takie leki, które hamowałyby jedynie agresywną reakcję limfocytów przeciwko białkom mieliny - zaznaczył neurolog.

Dotychczas próbowano to uzyskiwać różnymi metodami, np. podając konkretne białka (tzw. antygeny) doustnie lub wstrzykując podskórnie. Polscy naukowcy zdecydowali się je aplikować na skórę pacjentów z SM.

Metoda polskich naukowców złagodziła reakcje autoagresywne u chorych

Badania przeprowadzono w grupie 30 pacjentów, z czego 20 naklejano na skórę plasterek z trzema białkami mieliny, a pozostałym plasterek z placebo. Początkowo plasterki wymieniano raz na tydzień, później raz na miesiąc.

Okazało się, że antygeny mieliny stymulują powstawanie regulatorowych komórek odporności skóry (tzw. komórki dendrytyczne). Te, z kolei, przemieszczają się do węzłów chłonnych, gdzie na nowo uczą autoagresywne limfocyty rozpoznawania białek mielinowych jako "swoich". - Można powiedzieć, że komórki dendrytyczne uczą limfocyty prawidłowych zachowań, co łagodzi reakcje autoagresywne u chorych na SM- wyjaśnił prof. Selmaj. Przy pomocy biopsji, naukowcy potwierdzili obecność w węzłach chłonnych komórek odporności tolerujących białka mieliny.

Mózgi pacjentów reagowały na plasterki

Badania z użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) wykazały, że w mózgach pacjentów, którym naklejano plasterki z białkami mielinowymi doszło po roku do zmniejszenia liczby chorobowych zmian. Zmniejszyła się też częstość zaostrzeń SM i poprawił stan kliniczny chorych. Dotychczas nie zaobserwowano żadnych działań ubocznych tej terapii.

W badaniach finansowanych z grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego brali też udział naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (30)

  • wiktor_iilwicki

    0

    "Przyczyny jej rozwoju (SM) nie są dokładnie znane. Według najlepiej potwierdzonej teorii, wywołuje ją autoagresja komórek odporności..."
    Podobnie jak mal49 uważam, że to nie jest przyczyna, lecz element mechanizmu przebiegu choroby. W 1950r J.Christian (A.Ville, Biologia, PWRiL, Warszawa, 1987, s.851) opisując, jak może dojść do zakłócenia pracy nadnerczy i przysadki mózgowej, co prowadzi do uszkodzenia układu nerwowego, opisał początek SM...

  • radekpol127

    0

    To pieknie co robia naukowcy, ale wciaz boja sie lub naprawde niewiedza (w co watpie) ze glowna przyczyna oslabienia systemu immunologicznego jest szczepienie oraz konsumpcja genetycznie modyfikowanej zywnosci oraz niestety wdychanie takich pierwiastkow jak aluminium , bar ,etc , ktore sa systematycznie rozpylane nad naszym niebem, tzw chemtrails. Jesli ktos zakwestionuje powyzsze przyczyny, to chetnie podyskutuje, szczegolnie o szczepionkach , gdyz to jest goracy temat teraz na jesien. Tak czy inaczej gratulacje dla naszych naukowcow za postep z leczeniem skutkow. Lecz niestety recepta jest unikanie wprowadzania chemii do organizmu. A juz szczegolnie szczepionki ktora kompletnie dezinformuje nasz uklad o tym co jest choroba a co obym materialem do wyrzucenia z organizmu. Teoria o powstawaniu antycial ma prawie 80 lat i obena nauka o immunologii jej nie potwierdza, i tu jest dramat przemyslu farmaceutycznego. Chetnie podyskutuje. Bye

  • jedyny.lewel

    0

    życzmy sobie każdego dnia ,by wszystkie te choroby tego świata znikły.

  • drojb

    Oceniono 1 raz 1

    Podczepiam się do kciuków mundaki - i mam nadzieję, że polskim naukowcom nie tylko uda się opatentować, ale wdrożyć produkcję w POLSCE. Bo zwykle jest tak, że jeśli coś odkrywamy, to zmuszeni jesteśmy do sprzedania odkrycia zagranicę - bo u nas nikt nie jest zainteresowany, a naukowcy są za biedni, by inwestować w nowy biznes

  • smforum

    0

    Profesor Selmaj bada stwardnienie rozsiane już od wielu lat. Pamiętam, że było o nim głośno już w latach 90-tych, jako jeden z pierwszych w Polsce zajął się poważnie problemem leczenia chorych na SM. Wszystkich zainteresowanych tematem stwardnienia rozsianego zapraszam na forum www.stwardnienie-rozsiane.org

  • mundaka

    Oceniono 4 razy 4

    Trzymam mocno kciuki, żeby udało się znaleść coś na to cholerstwo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX