Łódzcy naukowcy w walce ze stwardnieniem rozsianym

Wiadomości >  Archiwum
ps, PAP
15.10.2010 13:24
A A A Drukuj
Obraz mózgu osoby dotkniętej stwardnieniem rozsianym

Obraz mózgu osoby dotkniętej stwardnieniem rozsianym

Nową metodę leczenia stwardnienia rozsianego (SM) przez skórę testują polscy naukowcy pod kierunkiem prof. Krzysztofa Selmaja z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Ma ona powstrzymać autoagresję układu odporności wobec tkanki nerwowej.
Wstępne wyniki badań w małej grupie chorych naukowcy zaprezentowali podczas 26. Kongresu Europejskiego Komitetu ds. Leczenia i Badań nad Stwardnieniem Rozsianym (ECTRIMS), który trwa w Goeteborgu. Wskazują one, że nowa metoda hamuje zmiany chorobowe w mózgu, zmniejsza liczbę nawrotów (tzw. rzutów) SM i prowadzi do poprawy stanu zdrowia pacjentów. Podczas rocznych badań naukowcy nie zaobserwowali żadnych działań niepożądanych terapii.

- To bardzo zachęcające wyniki, ale żeby upewnić się co do skuteczności naszej metody musimy prowadzić badania co najmniej przez kolejny rok - zastrzegł prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Choroba stopniowo prowadzi do inwalidztwa

Stwardnienie rozsiane jest przewlekłą chorobą centralnego układu nerwowego - mózgu i rdzenia. Przyczyny jej rozwoju nie są dokładnie znane. Według najlepiej potwierdzonej teorii, wywołuje ją autoagresja komórek odporności, które nauczyły się błędnie rozpoznawać białka własnej tkanki nerwowej jako obce. Dokładnie rzecz ujmując, chodzi o białka mieliny, czyli struktury tworzącej na włóknach nerwowych rodzaj izolatora usprawniającego przewodzenie bodźców.

Źle wyszkolone komórki odporności z grupy tzw. limfocytów T przedostają się do mózgu, gdzie rozpoznają mielinę jako wroga, a następnie atakują ją i niszczą. Powoduje to zaburzenia w przewodzeniu nerwowym tak silne, że u pacjenta pojawiają się różne objawy neurologiczne - problemy z widzeniem, zaburzenia równowagi, drętwienie i sztywność mięśni, trudności z chodzeniem, przewlekłe zmęczenie. Chorobie towarzyszą stany zapalne tkanki nerwowej i obumieranie neuronów.

Na SM cierpi 2,5 mln ludzi na świecie, a w Polsce 50-60 tys. Choroba stopniowo prowadzi do niepełnosprawności i inwalidztwa.

Leki na SM powodują spadek odporności

Choć na razie nie ma możliwości wyleczenia choroby, to ostatnio pojawiło się kilka leków, które mogą znacznie poprawić efekty jej terapii. - Problem w tym, że te nowe leki nie są zbyt precyzyjne, dlatego mają działania niepożądane m.in. w postaci spadku odporności - wyjaśnił prof. Selmaj.

Naukowcy cały czas dążą do opracowania terapii, która działałaby wyłącznie na mechanizmy immunologiczne odpowiadające za rozwój SM. Chodzi o takie leki, które hamowałyby jedynie agresywną reakcję limfocytów przeciwko białkom mieliny - zaznaczył neurolog.

Dotychczas próbowano to uzyskiwać różnymi metodami, np. podając konkretne białka (tzw. antygeny) doustnie lub wstrzykując podskórnie. Polscy naukowcy zdecydowali się je aplikować na skórę pacjentów z SM.

Metoda polskich naukowców złagodziła reakcje autoagresywne u chorych

Badania przeprowadzono w grupie 30 pacjentów, z czego 20 naklejano na skórę plasterek z trzema białkami mieliny, a pozostałym plasterek z placebo. Początkowo plasterki wymieniano raz na tydzień, później raz na miesiąc.

Okazało się, że antygeny mieliny stymulują powstawanie regulatorowych komórek odporności skóry (tzw. komórki dendrytyczne). Te, z kolei, przemieszczają się do węzłów chłonnych, gdzie na nowo uczą autoagresywne limfocyty rozpoznawania białek mielinowych jako "swoich". - Można powiedzieć, że komórki dendrytyczne uczą limfocyty prawidłowych zachowań, co łagodzi reakcje autoagresywne u chorych na SM- wyjaśnił prof. Selmaj. Przy pomocy biopsji, naukowcy potwierdzili obecność w węzłach chłonnych komórek odporności tolerujących białka mieliny.

Mózgi pacjentów reagowały na plasterki

Badania z użyciem rezonansu magnetycznego (MRI) wykazały, że w mózgach pacjentów, którym naklejano plasterki z białkami mielinowymi doszło po roku do zmniejszenia liczby chorobowych zmian. Zmniejszyła się też częstość zaostrzeń SM i poprawił stan kliniczny chorych. Dotychczas nie zaobserwowano żadnych działań ubocznych tej terapii.

W badaniach finansowanych z grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego brali też udział naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Tagi:

Komentarze (30)

Zaloguj się
  • Oceniono 4 razy 4

    Trzymam mocno kciuki, żeby udało się znaleść coś na to cholerstwo.

  • wyksztalciuch.jeden

    Oceniono 3 razy 3

    Ale załączone obrazy akurat są niezbyt charakterystyczne, w dodatku tylko są to tylko skany z kontrastem.
    Ciekawe, czy metoda okaże się skuteczna. Powodzenia!

  • spluwa-orginal

    Oceniono 3 razy 3

    I co z tego,jak NFZ za to leczenie, tradycyjnie , i tak nie zaplaci.

  • Oceniono 2 razy 2

    tomashec pisze, że marihuana jest lekiem na SM. Otóż - wiedz, że łagodzi bóle, ale niestety nie leczy tej strasznej choroby.

  • Oceniono 4 razy 2

    " Przyczyny jej rozwoju (SM) nie są dokładnie znane. Według najlepiej potwierdzonej teorii, wywołuje ją autoagresja komórek odporności, które nauczyły się błędnie rozpoznawać białka własnej tkanki nerwowej jako obce."

    To nie jest przyczyna, lecz teoria mechanizmu działania choroby. Przyczyną takiego stanu rzeczy mogłyby być np. skażone szczepionki lub pasożyty.

  • Oceniono 2 razy 2

    ben-oni
    racja, Jankiesi napewno juz ich pilnie obserwuja, nastepnie przyjada do Lodzi z dodrukowanymi dolarami i ich kupia, przykleja szyld jako wlasciciele, a swiat sie dowie ze znowu Ameryka cos wspanialego zrobila. i Nobel tez pojedzie do Ameryki.

  • Oceniono 1 raz 1

    Podczepiam się do kciuków mundaki - i mam nadzieję, że polskim naukowcom nie tylko uda się opatentować, ale wdrożyć produkcję w POLSCE. Bo zwykle jest tak, że jeśli coś odkrywamy, to zmuszeni jesteśmy do sprzedania odkrycia zagranicę - bo u nas nikt nie jest zainteresowany, a naukowcy są za biedni, by inwestować w nowy biznes

  • Oceniono 1 raz 1

    lop_0 2 godziny temu

    Ponoc w Polsce stworzono metode operacyjnego leczenia SM, jej podstawa jest wskazanie, ze SM to wcale nie jest problem neuro, tylko jakis problem droznosci zyly szyjnej lub glowy zle odprowadzajace prod. przemiany materii mozgu.

    Zapewne tę metodę opracowali ci sami specjaliści, którzy propagują "naprotechnologię". Nie wypisuj tu bzdur, bo chorzy w desperacji mogą pójść na wszystko, i jedynie nabijać kabzę szarlatanom.

  • Oceniono 1 raz 1

    Ponoc w Polsce stworzono metode operacyjnego leczenia SM, jej podstawa jest wskazanie, ze SM to wcale nie jest problem neuro, tylko jakis problem droznosci zyly szyjnej lub glowy zle odprowadzajace prod. przemiany materii mozgu.

    Ponoc ludzie tu w Polsce po takich operacjach udroznienia tych zyl od razu po operacji mieli wielka poprawe.

    To info wyczytane z netu, nic wiecej nie wiem, kto dokladnie to w Polsce leczyl operacyjnie.

    Byc moze jest to metoda przynoszaca pozadane skutki, ale dzialania uboczne sa niebezpieczne i czesto lub zawsze prowadza do komplikacji: wkladane do zyl w ok. szyi stenty ( wPolsce) i balony ( w Italii) wedruja w ukl. krwionosnym powodujac wylewy etc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX