Wniosek o odwołanie Rdesińskiego wpłynął do
KRRiT. Jak powiedziała rzeczniczka Rady Katarzyna Twardowska, nie znalazł się on w porządku wtorkowego posiedzenia, ale nie można jednak wykluczyć, że tego dnia Rada go rozpatrzy. W resorcie skarbu nie udało się uzyskać uzasadnienia wniosku o odwołanie prezesa poznańskiej rozgłośni.
Sam Rdesiński alarmuje, że jego odwołanie "może być bardzo niebezpieczne dla normalnego funkcjonowania" Radia Merkury.
- Obecnie Spółka nie posiada prokurenta, a Członek Zarządu Radia Merkury S.A. pan Ryszard Ćwirlej nie może samodzielnie podejmować decyzji w imieniu Spółki. Ponadto podjęcie decyzji o odwołaniu mnie ze stanowiska może skutkować dla Spółki dodatkowymi kosztami, wynikającymi z ewentualnych odszkodowań - napisał Rdesiński w liście otwartym do przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka, jaki opublikował na stronach Radia Merkury.
Według Rdesińskiego nie zachodzą też żadne wymienione w Ustawie o rtv przesłanki, które pozwalałyby go odwołać: nie jest skazany prawomocnym wyrokiem, nie istnieją okoliczności trwale uniemożliwiające mu sprawowanie funkcji, nie działał też - jak zapewnia - na szkodę Radia Merkury.
- Obawiam się, że decyzja Walnego Zgromadzenia mogła być decyzją o charakterze politycznym, wynikającym z faktu próby rozliczenia poprzednich władz Radia Merkury S.A. za ewentualne nadużycia i nieprawidłowości. W ostatnich dniach bowiem zebrałem dokumentację, która może na takie nadużycia i nieprawidłowości wskazywać - napisał Rdesiński.
Prezes publicznej rozgłośni na "demonstracji politycznej" W jednym z ostatnich stanowisk KRRiT wskazywała na skargę ws. Rdesińskiego, jaka napłynęła do Rady od Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Chodziło o udział prezesa publicznej rozgłośni "w demonstracji politycznej".
Jak opisywała lokalna prasa, Rdesiński brał udział w manifestacji przed konsulatem Federacji Rosyjskiej w Poznaniu przeciwko zatrzymaniu w Polsce premiera emigracyjnego rządu Czeczenii Ahmeda Zakajewa. - Demonstranci mieli ze sobą plansze z hasłami: "Wolna Czeczenia", ale też "Obalić rząd" czy "Rząd Tuska - wspólnicy morderców!" - pisał "Głos Wielkopolski".
Wniosek o odwołanie Rdesińskiego to pierwszy przypadek wnioskowania przez ministra o odwołanie prezesa publicznego medium. Takie uprawnienie dała ministrowi skarbu (działającemu jako Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy) znowelizowana Ustawa o rtv, która obowiązuje od 4 września.
Zanim nowela weszła w życie, członków zarządów w
TVP i Polskim Radiu powoływała i odwoływała rada nadzorcza. Obecnie członków zarządów powołuje Krajowa Rada na wniosek rady nadzorczej. KRRiT ma też prawo (na wniosek rady nadzorczej lub ministra skarbu) odwołania członków zarządów.