Boni: walka z Kościołem nie ma sensu. A z dopalaczami tak

mig
11.10.2010 , aktualizacja: 11.10.2010 08:48
A A A Drukuj
Premier Donald Tusk i Michał Boni Fot. S3awomir Kaminski / Agencja Gazeta?????????????? Premier Donald Tusk i Michał Boni
Wojna z Kościołem nie ma sensu, choć granicę między nim a państwem trzeba wyznaczyć - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Michał Boni. Szef doradców premiera broni akcji przeciwko dopalaczom, odpowiada ekonomistom wieszczącym katastrofę kraju i zapowiada pracowity rok rządu.
szef doradców premiera Michał Boni
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
szef doradców premiera Michał Boni
- Ustawa o in vitro i parytet dla kobiet "niedługo staną w parlamencie - mówił Boni, komentując postulaty byłego już posła Platformy Janusza Palikota, który przedstawił je w ubiegłym tygodniu na kongresie swojego ruchu. Dodał, że funduszowi emerytalnemu dla księży "warto się przyjrzeć", przy czym podkreślił, że wypłaty na emerytury księży to " niewielka kwota". Po przypomnieniu, że fundusz kościelny ma budżet ok. 90 mln. zł, a składki za część duchownych to 40 mln. zł., odparł, że "można o tym rozmawiać".

"Państwo jest świeckie"

- Państwo jest świeckie - mówił Boni. - W wielu miejscach trzeba jasno określić pola: tu kończy wpływ Kościoła, zaczyna się domena państwa - stwierdził szef doradców premiera. Rodzice powinni mieć wpływ na to, jaki katecheta uczy w szkole ich dzieci - dodał. Bronił jednak religii w szkołach.

- Rodzicom jest wygodniej, a katecheza w szkole może poruszyć oprócz religijnych także wątki kulturowe - stwierdził szef doradców premiera. Przyznał jednak, że dzieci, które nie chodzą na religię, mają "zbyt słabą ofertę edukacyjną", a w ciągu ostatnich 20 lat państwo częściej, zamiast współpracować, ulegało i podporządkowywało się Kościołowi. Dodał jednak, że rządowi Tuska "wojna z kościołem nie jest potrzebna.

Dopalaczami w Palikota?

Pytany o nagłą intensyfikację działań rządu w walce z "dopalaczami" akurat w dzień zjazdu zwolenników Palikota Boni odparł, że "to jakaś spiskowa teoria". Przypomniał, że 8 miesięcy temu sklepów z tymi specyfikami było około 80, a w dzień akcji - ponad 800. Przyznał jednak, że rząd nie nadążał ze zmianą przepisów tak, aby skutecznie blokować nowe pomysły pracujących w laboratoriach dopalaczy chemików, bo "w Niemczech może to zrobić jednym rozporządzeniem minister zdrowia, a u nas konstytucjonaliści tego zabraniają".

Aresztowanie "króla dopalaczy" to populizm?

Na pytanie, czy zapowiedzi premiera o kastrowaniu pedofilów i przewidywanie aresztowania "króla dopalaczy" to nie populizm w stylu Putina, Boni odparł, że sugerowanie, jakoby ostatnie działania rządu były PR-em, jest "śmieszne i głupie". - Wszyscy poczuliśmy, że sprawa dojrzała do radykalnych rozwiązań - stwierdził Boni i dodał, że przeprowadzające z nim wywiad dziennikarki mają "fałszywe wyobrażenie o procesie podejmowania decyzji w rządzie".

"Mam już dość tego szybciej, szybciej!"

Boni bronił też polityki ekonomicznej rządu. Według niego dane ekonomisty i byłego wiceprezesa NBP Krzysztofa Rybińskiego, który wyliczył, że rząd Tuska sprezentował Polsce dług dwa razy taki jak Edward Gierek, "mają się nijak do rzeczywistości i budują fałszywy stereotyp". Przypomniał, że w relacji do ówczesnego PKB PRL dług na koniec rządów Gierka wynosił 42 proc., natomiast wzrost długu w latach 2008 - 2013 "może być na poziomie 10-14 proc. - To jest w ogóle nieporównywalne - skomentował Boni. - Część ekspertów mówi, że kraj, który może mieć w 2011 roku 4 proc. wzrostu i dług na niższym poziomie niż inni, jest na skraju przepaści. To absurd! - podkreślił szef doradców premiera.

2012 "niezwykle pracowity dla rządu"

Boni zadeklarował, że w najbliższym czasie do Sejmu wpłyną projekty ustaw dotyczące m.in. szkolnictwa wyższego, pakiet zdrowotny, ustawa dotycząca powodzi, zapowiedział też "modernizację" KRUS. Na uwagi dziennikarek o wolnym tempie prowadzenia prac odparł że "ma już dość tego 'szybciej, szybciej'". - Szybciej, to się uchwala buble - skomentował minister. - Ponaglenia eksperckie nie zmieniają rzeczywistości - oświadczył Boni. I poskarżył się, że jak już rząd wypracuje warunki dla podjęcia decyzji i je podejmie, to wtedy słyszy, że to "tylko PR".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (124)

  • kos.1

    Oceniono 1 raz 1

    Katolicy powinni się dobrowolnie opodatkować na rzecz Kościoła.....i nie ma problemu :)
    Kościół byłby finansowany w całości przez wiernych a nie przez państwo !!!

  • drugi-obserwator

    Oceniono 3 razy 3

    Panie Boni, Pan zatrzymał się w rozwoju, przecież nikt nie wzywa do wojny z Kościołem, tylko wiele Polaków chce uczciwego rozdziału.

  • q.piatkow

    Oceniono 3 razy 3

    Jest dokładnie na odwrót. Pełna świeckość jest fundamentem nowoczesnej demokracji. "Twarda" polityka antynarkotykowa to walka z wiatrakami, prowadząca wyłącznie do pogłębienia problemu..

  • exy

    Oceniono 4 razy 2

    TW Kapuś chciałby wyboru katechetów, tymczasem katecheta, to ktoś kto otrzymuje misje od biskupa, posłany jest przez biskupa; tu nie ma miejsca na demokrację podobnie jak w matematyce...

  • 1utek

    Oceniono 3 razy 1

    Na lekcjach religii w polskich szkołach jest mało wiedzy a sporo wychowania religijnego. Jeżeli za wychowanie głównie odpowiadają rodzice, to powinni na zajęcia z katechetami wysyłać dzieci na koszt własny. Rozwiązałoby to najprawdopodobniej jeszcze jedną patologię. Godzin przeznaczonych na religię w szkole jest bardzo dużo, 24 godziny od klasy pierwszej do maturalnej. Dla porównania z fizyki w tym okresie w klasie o profilu humanistycznym jest 7 godzin. Księża nie bardzo mają pomysł co w tym czasie robić, dzieci się nudzą i przeszkadzają a to już antywychowanie. Gdyby lekcje religii oddzielić od szkoły publicznej (czytaj kasy wypłacanej z budżetu) szybko okazałoby się, że jedna godzina w tygodniu w zupełności wystarcza do osiągnięcia zamierzonych celów. Ponadto naukę religii możnaby zakończyć np w I klasie szkoły ponadgimnazjalnej (po bierzmowaniu). Potem już dobrowolne zajęcia dla chętnych dorosłych (np. w soboty). Młodzież w szkole moglaby się skupić na przedmiotach maturalnych.

  • gp56

    Oceniono 2 razy 0

    Religia to prywatna sprawa każdego z nas.Powinna utrzymywać się z datków wiernych , tak jak partie polityczne z datków swoich członków. Nabór nowych wyznawców to przekonywanie niezdecydowanych do swoich przekonań, a nie szukanie "siłowe" przez ustawowy nabór.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX