Prezes
PiS pytany, czy po roku od ujawnienia tzw. afery hazardowej uważa, że taka afera rzeczywiście była i jakie wnioski można z tej sprawy wyciągnąć powiedział, że "jeśli chodzi o aferę, to była". Dodał, że czytał zarówno zdanie odrębne, złożone przez posłów PiS do raportu z prac hazardowej komisji śledczej, "jak i inne dokumenty towarzyszące, pokazujące np. przy pomocy billingów, chociaż one nie zostały dostarczone w wystarczającej ilości i w sposób dostatecznie precyzyjny".
- Czytałem informacje wskazujące na to, że podczas zeznań przed komisją składano fałszywe zeznania, że po prostu mówiono nieprawdę i że to powinno być przedmiotem postępowania karnego. Ta afera nie tylko jest, ale można powiedzieć narasta, bo to co działo się przed komisją, to jest można powiedzieć samodzielna afera - powiedział szef PiS.
Dopytywany, kto składał fałszywe zeznania i na jakiej podstawie uważa, że tak było, Kaczyński odpowiedział: - Sądzę, że te sprawy zostaną publicznie omówione, chociaż zdaje się, że pierwsza część obrad (Sejmu) w tej sprawie będzie w jakiejś mierze utajniona. Więc tylko tyle mogę powiedzieć, ale mam nadzieję, że z czasem wszystko będzie jawne i wtedy będzie państwo mogli sami zobaczyć, na czym to polega - dodał Kaczyński.
"Afera hazardowa" wybuchła na początku października 2009 r. po publikacji "Rzeczpospolitej". Krótko po tym ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i minister sportu
Mirosław Drzewiecki, którzy - według materiałów CBA - mieli podczas prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, stracili stanowiska. W listopadzie w Sejmie powołano komisję śledczą do zbadania tzw. afery hazardowej. Jej prace zakończyły się w sierpniu 2010 r. przyjęciem raportu.
Planowano, że Sejm zajmie się raportem z prac hazardowej komisji śledczej na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu. Część obrad w tej sprawie miała być utajniona, bowiem zdanie odrębne do raportu złożone przez posłów PiS Beatę Kempę i Andrzeja Derę zawiera załączniki objęte tajemnicą śledztwa. Ostatecznie Sejm nie zajął się raportem z prac komisji hazardowej, bo marszałek
Grzegorz Schetyna ponownie zwrócił się do prokuratora generalnego o odtajnienie załączników.
Raport przygotowany został pierwotnie przez szefa komisji Mirosława Sekułę (PO) a później na posiedzeniu komisji wprowadzone zostały do niego poprawki. Wraz ze zdaniami odrębnymi liczy blisko 800 stron. Wynika z niego, że politycy PO nie brali udziału w nielegalnym lobbingu w sprawie tzw. ustawy hazardowej, choć ich zeznania były momentami mało wiarygodne.
Własne wersje przedstawili posłowie PiS, Lewicy,
PSL, a także PO. Opozycja wskazywała na nielegalny lobbing polityków PO podczas prac nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych.