Burmistrz Złocieńca Waldemar Włodarczyk zapewnia, że nie interweniował w Radzie Etyki Mediów w sprawie dziennikarza "Faktu". Wczoraj REM wydała oświadczenie, w którym napisano, że Rada "z oburzeniem przyjęła informację burmistrza Złocieńca pana Waldemara Włodarczyka o nieetycznym postępowaniu reportera z "Faktu", red. Kamila Pawełoszka, wobec rodzin ofiar wypadku autokaru pod Berlinem".
Dziennikarz "Faktu" miał się podszyć pod członka rodziny, by móc jednym autokarem pojechać z rodzinami ofiar na miejsce tragicznego wypadku. Tym informacjom jeszcze wczoraj popołudniu zaprzeczyła Anna Gancarz-Luboń, rzeczniczka Axel Springer Polska. Zaznaczyła, że dziennikarz "Faktu" informował, w której redakcji pracuje. Wydawnictwo domaga się teraz przeprosin i sprostowania nieprawdziwych informacji.
Piotr Antończak, wiceburmistrz Złocieńca, który w czasie poniedziałkowej podróży opiekował się rodzinami poszkodowanych, przyznaje, że w podróży brało udział trzech dziennikarzy (z "Faktu",
TVN 24 i reporter niemieckiego "Bilda"), ale nikt z rodzin nie skarżył się na ich zachowanie podczas wyjazdu.
Magdalena Bajer, przewodnicząca Rady Etyki Mediów, przyznaje, że najpewniej doszło do oszustwa. - Najpierw zadzwonił do mnie człowiek, który przedstawił się jako burmistrz Złocieńca, informując o zachowaniu dziennikarza "Faktu". Poprosiłam go o wysłanie maila z opisem tej sprawy. Tożsamość burmistrza sprawdziłam w Internecie. Następnie odesłałam na ten adres nasze oświadczenie i dostałam podziękowanie. Teraz okazuje się, że prawdopodobnie było to oszustwo - tłumaczy się Bajer.
O nieetycznym zachowaniu reportera "Faktu" napisała wczoraj "Gazeta Wyborcza" powołując się na list anonimowego członka rodziny."Gazeta" przyznaje jednak, iż popełniła błąd i w dzisiejszym wydaniu gazety pojawiło się sprostowanie w tej sprawie.
Więcej na stronie
press.pl