Wiadomości >  Archiwum

Sprawa "Olina" mogła być prowokacją rosyjskich służb.

zsz, PAP, as
28.09.2010 07:31
A A A Drukuj
- Wszystko wskazuje na to, że sprawa "Olina" sprzed 15 lat była prowokacją rosyjskich służb specjalnych, by skompromitować Polskę na Zachodzie - mówi "Gazecie Wyborczej" Andriej Sołdatow, współautor książki o rosyjskich służbach specjalnych "Nowa arystokracja". Zdaniem Pawła Wrońskiego do ujawnionych informacji trzeba podchodzić ostrożnie. - Mamy do czynienia ze świadectwem ludzi, którzy notorycznie kłamią - mówi dziennikarz "GW".
W połowie 1995 r. oficer polskiego wywiadu Marian Zacharski zwerbował rosyjskiego dyplomatę pracującego w Warszawie. Był nim Grigorij Jakimiszyn. Rosjanin zdradził wówczas, że jest oficerem prowadzącym najważniejszego rosyjskiego agenta w Polsce - stojącego wtedy na czele rządu Józefa Oleksego.

Spowodowało to w konsekwencji wybuch wielkiej afery pod koniec 1995 r., która mogła zdyskredytować Polskę jako przyszłego członka NATO. Destabilizacja polskiego rządu była wówczas na rękę Moskwie, przeciwnej staraniom Polski o wstąpienie do NATO.

Sam Jakimiszyn wkrótce po wybuchu najgłośniejszej afery szpiegowskiej III RP wyjechał do Moskwy i ślad po nim zaginął. Polscy oficerowie wywiadu spekulowali, że Jakimiszyn za zdradzenie nazwiska Oleksego (który miał być agentem o pseudonimie "Olin") mógł zapłacić głową lub wieloletnim więzieniem, bo tak Rosjanie karali zdrajców. Polska prokuratura z powodu braku dowodów ostatecznie umorzyła śledztwo w sprawie "Olina".

Zdradził, ale nadal pracował dla służb?

W 2004 r. Andriej Sołdatow i Irina Borogan, autorzy książki "Nowa arystokracja" (książka ukazała się właśnie w USA i Wielkiej Brytanii), przez przypadek odnaleźli Jakimiszyna, który - jak się okazało - ma się doskonale i jeszcze kilka lat temu pracował dla rosyjskich służb. Ten fakt ma być poważną poszlaką wskazującą, że Jakimiszyn nikogo Polakom nie zdradził.

Dzisiaj wygląda na to, że sprawa "Olina" była zręczną prowokacją rosyjskich służb, czemu nie zaprzecza, aczkolwiek też nie potwierdza sam Jakimiszyn. - Nie mam stuprocentowych dowodów, ale to brzmi logicznie, że Jakimiszyn chciał wprowadzić w błąd polski wywiad - mówi "Gazecie Wyborczej" Sołdatow.

Cały artykuł w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Według dziennikarza "GW" - Pawła Wrońskiego - do ujawnionych w książce sensacji trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. - Mamy do czynienia ze świadectwami ludzi którzy notorycznie kłamią i co więcej swoje kłamstwo przedstawiają jako sukces w grze operacyjnej. Miałem parokrotnie do czynienia z tymi ludźmi i uważam, że kiedy mówią dzień dobry to już dwa razy skłamali - powiedział w TOK FM. - To że pan Sołdatow wydał książek i budowanie na tym teorii jest troszkę infantylne - ocenił.

"Mętna woda w której pluskały się różne ryby"

Informacjami ujawnionymi przez Sołdatowa nie emocjonuje się też Piotr Semka. - Na rynku rosyjskim pojawia się bardzo dużo takich sensacji. Nie widzę powodu, żeby tę traktować znacznie bardziej serio niż inne - stwierdził publicysta "Rzeczpospolitej". Ale Semka nie zrezygnował z wrzucenia kamyczka do ogródka Lecha Wałęsy. Jak mówił okres prezydentury Wałęsy był "okresem, w którym Kancelaria Prezydenta stwarzała mętna wodę, w której mogły pluskać różne ryby". - To kolejny sygnał, który wskazuje, że ta atmosfera głębokiej nieufności wobec tego co działo się wtedy w kancelarii Lecha Wałęsy może mieć jakąś rację - komentował w Poranku Radia TOK FM doniesienia "Gazety Wyborczej".

Tagi:

Komentarze (54)
Zaloguj się
  • jarek_hipis

    Oceniono 5 razy 5

    Wydymali skądinąd uczciwego ministra Milczanowskiego. Ale naiwnego, jak sie okazuje.

  • three-gun-max

    Oceniono 7 razy 5

    Hehe, Oleksy zawsze może odnaleźć obrońców w redakcji GW. Ciekawe tylko kto przyjmował wódę i żarcie od Ałganowa, same się wzięły?

  • Oceniono 3 razy 3

    Wiadomo, że "nawet paranoicy mają prawdziwych wrogów". Ale też nikt inny, jak tylko paranoicy najchętniej dają posłuch swoim wrogom.
    Ponieważ wszędzie wietrzą fałsz i spiski, w końcu fałszywki i intrygi stają się dla nich prawdą objawioną.

  • the_rest

    Oceniono 5 razy 3

    no.to.mamy.problem masz rację - do śledzenia twoich komentarzy ruscy powołali specjalny departament w ramach FSB, To wszystko co się ostatnio działo (np. 10 kwietnia ) to akcja dezinformacyjna, żeby odwrócić uwagę od twoich postów. Tylko skąd ty się o tym dowiedziałeś szczwany lisie ?

  • Oceniono 2 razy 2

    Do no.to.mamy.problem:

    Sugerujesz, że Pawlak to agent. Ja nie sądzę. Na agentów wybiera się ludzi nie rzucających się w oczy, spokojnych i uprzejmych a do tego zrównoważonych i nie dbających o korzyści osobiste.
    Od agenta profesjonalnego lub płatnego należy odróżnić pożytecznego idiotę, który bezwiednie działa na czyjąś korzyść.

  • red.kris

    Oceniono 2 razy 2

    dla mnie sprawa końca roku 1995 była od początku farsą w wykonaniu prawicy, heh, by nie napisać, jej kompromitacja, no ale poszło, jak poszło ...

  • Oceniono 2 razy 2

    Zapomniałem jeszcze dodać o generale Zacharskim.Również wężyki w nagrodę.

  • Oceniono 4 razy 2

    Bujda na resorach. Sprawa Olina to dziecko prawicowych idiotów. Wałęsy i Milczanowskiego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX