Sprawa "Olina" mogła być prowokacją rosyjskich służb.

28.09.2010 07:31
Sejm, 21 grudnia 1995 r. Minister MIlczanowski (u dołu) oskarżył właśnie premiera Oleksego (u góry) o współpracę z rosyjskimi specsłużbami

Sejm, 21 grudnia 1995 r. Minister MIlczanowski (u dołu) oskarżył właśnie premiera Oleksego (u góry) o współpracę z rosyjskimi specsłużbami (Fot. Sławomir Kamiński / AG)

- Wszystko wskazuje na to, że sprawa "Olina" sprzed 15 lat była prowokacją rosyjskich służb specjalnych, by skompromitować Polskę na Zachodzie - mówi "Gazecie Wyborczej" Andriej Sołdatow, współautor książki o rosyjskich służbach specjalnych "Nowa arystokracja". Zdaniem Pawła Wrońskiego do ujawnionych informacji trzeba podchodzić ostrożnie. - Mamy do czynienia ze świadectwem ludzi, którzy notorycznie kłamią - mówi dziennikarz "GW".
W połowie 1995 r. oficer polskiego wywiadu Marian Zacharski zwerbował rosyjskiego dyplomatę pracującego w Warszawie. Był nim Grigorij Jakimiszyn. Rosjanin zdradził wówczas, że jest oficerem prowadzącym najważniejszego rosyjskiego agenta w Polsce - stojącego wtedy na czele rządu Józefa Oleksego.

Spowodowało to w konsekwencji wybuch wielkiej afery pod koniec 1995 r., która mogła zdyskredytować Polskę jako przyszłego członka NATO. Destabilizacja polskiego rządu była wówczas na rękę Moskwie, przeciwnej staraniom Polski o wstąpienie do NATO.

Sam Jakimiszyn wkrótce po wybuchu najgłośniejszej afery szpiegowskiej III RP wyjechał do Moskwy i ślad po nim zaginął. Polscy oficerowie wywiadu spekulowali, że Jakimiszyn za zdradzenie nazwiska Oleksego (który miał być agentem o pseudonimie "Olin") mógł zapłacić głową lub wieloletnim więzieniem, bo tak Rosjanie karali zdrajców. Polska prokuratura z powodu braku dowodów ostatecznie umorzyła śledztwo w sprawie "Olina".

Zdradził, ale nadal pracował dla służb?

W 2004 r. Andriej Sołdatow i Irina Borogan, autorzy książki "Nowa arystokracja" (książka ukazała się właśnie w USA i Wielkiej Brytanii), przez przypadek odnaleźli Jakimiszyna, który - jak się okazało - ma się doskonale i jeszcze kilka lat temu pracował dla rosyjskich służb. Ten fakt ma być poważną poszlaką wskazującą, że Jakimiszyn nikogo Polakom nie zdradził.

Dzisiaj wygląda na to, że sprawa "Olina" była zręczną prowokacją rosyjskich służb, czemu nie zaprzecza, aczkolwiek też nie potwierdza sam Jakimiszyn. - Nie mam stuprocentowych dowodów, ale to brzmi logicznie, że Jakimiszyn chciał wprowadzić w błąd polski wywiad - mówi "Gazecie Wyborczej" Sołdatow.

Cały artykuł w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Według dziennikarza "GW" - Pawła Wrońskiego - do ujawnionych w książce sensacji trzeba podchodzić z dużą ostrożnością. - Mamy do czynienia ze świadectwami ludzi którzy notorycznie kłamią i co więcej swoje kłamstwo przedstawiają jako sukces w grze operacyjnej. Miałem parokrotnie do czynienia z tymi ludźmi i uważam, że kiedy mówią dzień dobry to już dwa razy skłamali - powiedział w TOK FM. - To że pan Sołdatow wydał książek i budowanie na tym teorii jest troszkę infantylne - ocenił.

"Mętna woda w której pluskały się różne ryby"

Informacjami ujawnionymi przez Sołdatowa nie emocjonuje się też Piotr Semka. - Na rynku rosyjskim pojawia się bardzo dużo takich sensacji. Nie widzę powodu, żeby tę traktować znacznie bardziej serio niż inne - stwierdził publicysta "Rzeczpospolitej". Ale Semka nie zrezygnował z wrzucenia kamyczka do ogródka Lecha Wałęsy. Jak mówił okres prezydentury Wałęsy był "okresem, w którym Kancelaria Prezydenta stwarzała mętna wodę, w której mogły pluskać różne ryby". - To kolejny sygnał, który wskazuje, że ta atmosfera głębokiej nieufności wobec tego co działo się wtedy w kancelarii Lecha Wałęsy może mieć jakąś rację - komentował w Poranku Radia TOK FM doniesienia "Gazety Wyborczej".

Zobacz także
Komentarze (54)
Zaloguj się
  • masterdzidzia

    0

    toc chyba karzdy z nas chcial zostac J BONDEM . patrzcie na putina

  • no.to.mamy.problem

    Oceniono 1 raz 1

    @zigzaur

    I tak i nie. Są różne rodzaje agentów. Wśród osobników takich jak opisałeś, to można prowadzić nabór do szkółki dla szpiegów. Inna sprawa to werbować określone jednostki dla konkretnych własnych celów, np. obcy politykier czy oficer wrogiego wywiadu.
    Swego czasu pewnego rodzaju agentem, później pod postacią świadka koronnego był niejaki Masa. Nie mogę powiedzieć, bym go osobiście znał. Mogę za to domniemywać, że do "nierzucających się w oczy, spokojnych i uprzejmych a do tego zrównoważonych i nie dbających o korzyści osobiste", to on chyba nie należał.
    A takiego Pawlaczynę, to kto by podejrzewał. Tylko jacyś chorzy internauci, doszukujący się na siłę teorii spiskowych... Dobra przykrywka.

  • grabic

    0

    Jeśli skojarzymy dyskretne odradzanie się Oleksego w życiu publicznym (n.p. wypowiedzi w kampani prezydenckiej i odrodzenie O. jako komentatora w mediach) z publikacją tej książki, to jakie będą wnioski?

  • domektomek

    Oceniono 1 raz 1

    Ze służbami nigdy nic nie wiadomo. Choć nie bardzo wierzę by towarzysze radzieccy nie uprzedzali o swoich poczynaniach spadkobierców PZPR. Jeśli rola aganta Olin polegała na destabilizacji zaufania zachodu do Polski, to obecnie ktoś mógł wpaść na pomysł, aby agenta po raz drugi wprowadzić na salony. Więc lepiej,żeby pan Oleksy zaprzestał marzeń o funkcjach państwowych. A pieniążków na prywatnym koncie ma dużo,oj dużo i z głodu napewno nie zginie.

  • krzych.korab

    Oceniono 1 raz 1

    Kaczyńscy pracowali w kancelarii Wałęsy. Semka potwierdza że oni wprowadzali bałagan.

  • jim19

    0

    W tamtym czasie już bardzo wiele wskazywało na top że jest to prowokacja. Choćby poprzez fakt medialnego zamieszania w to Zacharskiego - zdekonspirowanego pracownika służb specjalnych i to okresu PRL-owskiego o dość szczególnych powiązaniach z służbami ówczesnego ZSRR.
    Uderzenie w samego Premiera było absolutnie bezprecedensowe i dla jasności nie chodzi o nazwisko , tu Oleksego, tylko o stanowisko.
    Kluczem do sukcesu tej całej "afery" było ślepe zacietrzewienie znamionujące wielu przedstawicieli naszej prawicy. Zacietrzewienie które i dziś obserwujemy przy okazji tzw tragedii smoleńskiej.

  • utracjusz79

    0

    slavik22, umyj zeby z rana. wali ci z ryja.

  • bruno_ja

    Oceniono 1 raz 1

    Nieważne czyją prowokacja, ważne że udane. Nawet jeśli to Rosjanie "zorganizowali" aferę Olina, to nasza prawica łyknęła tę historię jak młody delfin rybkę. Skoro to Rosja chciała się pozbyć Oleksego, a narodowa prawica ich w tym wsparła, to czyich interesów prawica broniła? Polskich, czy rosyjskich?

  • pw.2221

    Oceniono 2 razy 0

    Rydzyk i jego współpraca z KGB....

    rm.radiomaryja.pl.eu.org/rmryd35.htm

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje