Kierowcy także na dopalaczach. Bezkarni

psm, PAP
28.09.2010 , aktualizacja: 28.09.2010 06:29
A A A Drukuj
PRZEGLĄD PRASY. Kierowcy jeżdżący po spożyciu dopalaczy są bezkarni - alarmują policjanci pytani przez "Rzeczpospolitą".
Dopalacze
fot. AG
Dopalacze
Jak się okazuje, dopalacze to nie tylko problem, przede wszystkim, ludzi młodych, których coraz więcej trafia do szpitali po zażyciu tych środków.

Ani alkomat, ani narkotest nie wykrywają obecności dopalaczy w organizmie zatrzymanego kierowcy. Można go zabrać na badanie krwi, ale wówczas trzeba wskazać, na zawartość jakiego środka owa krew ma zostać przebadana w laboratorium.

I tu pojawia się problem, bo jak wiadomo, producenci dopalaczy natychmiast reagują na kolejne zmiany w przepisach i dokonują takich modyfikacji ich składu, aby nie kolidowały z aktualnie obowiązującym prawem.

- Analizujemy przepisy, czekają nas rozmowy z Komendą Główną Policji - mówi gazecie Joanna Dębek, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości. Zastrzega jednak, że sprawa nie jest prosta. Co prawda pojawił się już pomysł, żeby dodać dopalacze do przepisów kodeksu karnego i wykroczeń, dzięki czemu można by karać kierowców po spożyciu podobnie jak w przypadku narkotyków i alkoholu, jednak pomysł upadł.

- Nawet jeśli sam zabieg wyglądałby na prosty i szybki, to wraz z dodaniem dopalaczy do kodeksów musiałaby się pojawić ich pełna definicja i pełny wykaz - zastrzega Jacek Zamorowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Konieczne jest szybkie przejście przez ścieżkę legislacyjną, nowej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, by w skuteczny sposób walczyć z dopalaczami, które są faktycznie niebezpiecznymi środkami psychoaktywnymi, także dla kierujących pojazdami - twierdzi "Rzeczpospolita".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (17)

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 1 raz -1

    Ach, jakie to miłe, że państwo nie pozwala nam się truć, za to litościwie zostawia nam pocieszacz w butelce... Tylko co z tymi, którzy i które zainteresowani są innymi doświadczeniami? Nie mają praw?

  • abdu_al

    Oceniono 1 raz -1

    Precz z państwem policyjnym!!!!

  • zegrz

    Oceniono 1 raz -1

    Tak naprawdę to nikomu nie zależy na rozwiązaniu tego problemu. Gdyby było inaczej to załatwiono by to już dawno, jedną ustawą. Np. "Od dnia ... wszystkie substancje i produkty zawierające substancje (czynniki?) wpływające uzależniająco (pobudzająco, odpowiedniki narkotyków itp - tu wpisać odpowiednie definicje) przeznaczone lub nie przeznaczone do spożycia w dowolnej postaci muszą uzyskać certyfikat uprawniający do wprowadzenia na rynek. (tu wpisać kto wydaje certyfikat). Nie zastosowanie się do powyższego skutkuje karą pozbawienia wolności do lat ... . Z działania ustawy wyjmuje się środki w których substancją czynną (lub jakieś podobne określenie) jest alkohol i nikotyna (można by to jeszcze dokładniej sprecyzować - kofeina? itp.) oraz preparaty (leki czy jakoś podobnie) znajdujące się na liście leków dopuszczonych do stosowania."
    I wszystko w temacie. Od tej pory to nie państwo musiałoby się zastanawiać nad tym co jest dopuszczalne a co nie tylko chcący wejść na rynek musieliby udowodnić że to co sprzedają jest nieszkodliwe.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 1 raz 1

    Odcinek n-ty paniki moralnej na tle dopalaczy.
    Oczywiście zdarzają się debile, którzy prowadzą po różnych używkach - w tym zresztą alkoholu - ale podejrzewam, że problem kierowców po dopalaczach jest celowo wyolbrzymiany. Zresztą tutaj przedstawia się zupełnie teoretyczny problem, bez odniesienia do rzeczywistych przypadków. Cel? - udowodnić, że osoby zażywające dopalacze to zwyrodnialcy, którzy rozjadą wasze dzieci, jeżeli państwo nie znajdzie sposobu walki z tą zarazą.
    Swego czasu bardzo też nagłaśniano problem kierowców po "narkotykach". Z pewnością się zdarzają, ale w moim odczuciu cały szum nie służył rozwiązywaniu problemów, tylko demonizowaniu osób sięgających po zakazane używki. Jeżeli narkotesty miałyby wykrywać samą obecność metabolitów, bez dobrej poprawki na to, jak długo one są wykrywalne - to znakomity sposób na prześladowanie amatorów konopi, bo metabolity THC są wykrywalne dużo dłużej, niż metabolity alkoholu, także w czasie, kiedy dawno minęło jakiekolwiek upośledzenie reakcji.
    Wśród użytkowników nielegalnych i półlegalnych substancji są oczywiście także idioci, gotowi robić każdą głupotę po zażyciu. Ale sądzę, że naprawdę wielu dobrze sobie zdaje sprawę, w jakim stanie nie wolno jeździć samochodem. Inaczej niż wielu konsumentów alkoholu - to "jedno piwo", to "ja tylko chciałem kawaleczek podjechać"... akceptowalność społeczna alkoholu ułatwia bagatelizowanie takich sytuacji. Za to z "ćpunów" (ja oczywiście wiem, że nie każda osoba siegająca po zakazane używki ma z nimi jakikolwiek problem, ale wiele osób nie chce tego uznać) trzeba zrobić Obcych i absolutne Zło - niech se nie myślą zwyrodnialcy, że są równi konsumentom uprzywilejowanego ogłupiacza.

  • hugow

    Oceniono 1 raz 1

    należy albo zalegalizować narkotyki - wszystkie - obłożyć je solidną akcyzą, podobnymi lub x-krotnie większymi obciążeniami fiskalnymi jak alkohol i nikotynę

    albo

    zakazać wszystkich produktów szkodliwych po spożyciu - domestos też powinien dać się wypić bez uszczerbku na zdrowiu a lakier lub zmywacz lakieru do paznokci wypić

    dopalacze są przecież produktami kolekcjonerskimi nieprzeznaczonymi do spożycia - zjadają to osoby które również mogą opić się benzyną lub zjeść budzik

    | rdir.pl/s6kk7 | rdir.pl/r9o7f | rdir.pl/ov3h6 |

  • mihaua

    Oceniono 2 razy 0

    Rozwiązanie: test refleksu- jako darmowy program, który możnaby uruchomić na komputerze lub telefonie komórkowym.
    Policja nie potrzebowałaby kosztowych alko- i narkotestów. Ale chyba lobby dostarczające te kostowne urządzenia i testery do takiej zmiany nie dopuści

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX