Skomentuj:
Komentarze (17)
-
Ach, jakie to miłe, że państwo nie pozwala nam się truć, za to litościwie zostawia nam pocieszacz w butelce... Tylko co z tymi, którzy i które zainteresowani są innymi doświadczeniami? Nie mają praw?
-
Precz z państwem policyjnym!!!!
-
Tak naprawdę to nikomu nie zależy na rozwiązaniu tego problemu. Gdyby było inaczej to załatwiono by to już dawno, jedną ustawą. Np. "Od dnia ... wszystkie substancje i produkty zawierające substancje (czynniki?) wpływające uzależniająco (pobudzająco, odpowiedniki narkotyków itp - tu wpisać odpowiednie definicje) przeznaczone lub nie przeznaczone do spożycia w dowolnej postaci muszą uzyskać certyfikat uprawniający do wprowadzenia na rynek. (tu wpisać kto wydaje certyfikat). Nie zastosowanie się do powyższego skutkuje karą pozbawienia wolności do lat ... . Z działania ustawy wyjmuje się środki w których substancją czynną (lub jakieś podobne określenie) jest alkohol i nikotyna (można by to jeszcze dokładniej sprecyzować - kofeina? itp.) oraz preparaty (leki czy jakoś podobnie) znajdujące się na liście leków dopuszczonych do stosowania."
I wszystko w temacie. Od tej pory to nie państwo musiałoby się zastanawiać nad tym co jest dopuszczalne a co nie tylko chcący wejść na rynek musieliby udowodnić że to co sprzedają jest nieszkodliwe. -
Odcinek n-ty paniki moralnej na tle dopalaczy.
Oczywiście zdarzają się debile, którzy prowadzą po różnych używkach - w tym zresztą alkoholu - ale podejrzewam, że problem kierowców po dopalaczach jest celowo wyolbrzymiany. Zresztą tutaj przedstawia się zupełnie teoretyczny problem, bez odniesienia do rzeczywistych przypadków. Cel? - udowodnić, że osoby zażywające dopalacze to zwyrodnialcy, którzy rozjadą wasze dzieci, jeżeli państwo nie znajdzie sposobu walki z tą zarazą.
Swego czasu bardzo też nagłaśniano problem kierowców po "narkotykach". Z pewnością się zdarzają, ale w moim odczuciu cały szum nie służył rozwiązywaniu problemów, tylko demonizowaniu osób sięgających po zakazane używki. Jeżeli narkotesty miałyby wykrywać samą obecność metabolitów, bez dobrej poprawki na to, jak długo one są wykrywalne - to znakomity sposób na prześladowanie amatorów konopi, bo metabolity THC są wykrywalne dużo dłużej, niż metabolity alkoholu, także w czasie, kiedy dawno minęło jakiekolwiek upośledzenie reakcji.
Wśród użytkowników nielegalnych i półlegalnych substancji są oczywiście także idioci, gotowi robić każdą głupotę po zażyciu. Ale sądzę, że naprawdę wielu dobrze sobie zdaje sprawę, w jakim stanie nie wolno jeździć samochodem. Inaczej niż wielu konsumentów alkoholu - to "jedno piwo", to "ja tylko chciałem kawaleczek podjechać"... akceptowalność społeczna alkoholu ułatwia bagatelizowanie takich sytuacji. Za to z "ćpunów" (ja oczywiście wiem, że nie każda osoba siegająca po zakazane używki ma z nimi jakikolwiek problem, ale wiele osób nie chce tego uznać) trzeba zrobić Obcych i absolutne Zło - niech se nie myślą zwyrodnialcy, że są równi konsumentom uprzywilejowanego ogłupiacza. -
należy albo zalegalizować narkotyki - wszystkie - obłożyć je solidną akcyzą, podobnymi lub x-krotnie większymi obciążeniami fiskalnymi jak alkohol i nikotynę
albo
zakazać wszystkich produktów szkodliwych po spożyciu - domestos też powinien dać się wypić bez uszczerbku na zdrowiu a lakier lub zmywacz lakieru do paznokci wypić
dopalacze są przecież produktami kolekcjonerskimi nieprzeznaczonymi do spożycia - zjadają to osoby które również mogą opić się benzyną lub zjeść budzik
| rdir.pl/s6kk7 | rdir.pl/r9o7f | rdir.pl/ov3h6 | -
Rozwiązanie: test refleksu- jako darmowy program, który możnaby uruchomić na komputerze lub telefonie komórkowym.
Policja nie potrzebowałaby kosztowych alko- i narkotestów. Ale chyba lobby dostarczające te kostowne urządzenia i testery do takiej zmiany nie dopuści
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX




