Reżyser Casey Affleck przez prawie dwa lata, dzień po dniu uwieczniał życie Joaquina: porzucenie aktorstwa, szaleństwa i popadanie w nałogi. Było kontrowersyjnie, bo Phoenix przed kamerą zażywał narkotyki i spotykał się z prostytutkami.
Upadek Phoenixa Zaczęło się w 2008 roku. 7 października 2008 r. Joaquin Phoenix, nominowany do Oscara za główną rolę w filmie "Walk the line", ogłosił: zrywam z aktorstwem. Później w słynnym programie Davida Lettermana nagle oświadczył, że zostaje raperem. Phoenix podczas rozmowy wydawał się być nieobecny. Sugerowano, że był pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Było tak źle, że pod koniec programu Letterman powiedział: "Joaquin, przykro mi, że nie mogłeś być dziś z nami". Później aktor wielokrotnie był parodiowany i wyśmiewany.
Co się stało z Phoenixem? To miał wyjaśnić dokument Afflecka. Jak zapowiadał reżyser, film to "bolesny obraz prawdy". Tego, z jakimi problemami zmagają się znane osoby. I tego, jak na życie aktora wpłynęły tragiczne losy jego rodziny (brat Phoenixa, również aktor, zmarł w klubie po tym, jak przedawkował narkotyki w wieku 23 lat).
"To występ. Świetny, ale występ" Jednak film Afflecka, który pokazano niedawno na festiwalu w Wenecji, nie był "obrazem prawdy". - To wspaniały występ aktorski Joaquina Phoenixa. Najlepszy w jego karierze - powiedział Affleck
w rozmowie z "New York Times".
Sceny z prostytutkami, momenty, gdy Phoenix zażywa narkotyki - to wszystko było zagrane. Nawet rzekomo archiwalne filmy rodzinne Phoenixów zostały nakręcone na potrzeby "I'm Still Here".
Jak się okazało, nawet słynny występ u Davida Lettermana, był zagrany. Choć oczywiście dziennikarz nic o tym nie wiedział. - Chcieliśmy stworzyć otoczenie dla filmu. By widz wierzył, że to prawda - tłumaczy Affleck.
Casey Affleck, aktor i reżyser, jest bratem Bena Afflecka. Prywatnie to dobry przyjaciel Phoenixa i mąż jego najmłodszej siostry.