Jerzy Skolimowski w wywiadzie dla
TOK FM i Gazety.pl mówi, że jego film "Essential Killing" nie ma żadnego związku z wojną w Afganistanie. - Dla mnie wojna i cały afgański konflikt, jest wyłącznie tłem, z którego wydobywam bohatera. To jest indywidualny facet, to współczesna przypowieść o człowieku - dodaje.
''Do Oscara jeszcze długa droga'' Reżyser umiejscawia się na marginesie światowego kina. - Takiego kina, jak ja nie robi się w ogóle. W związku z tym, ten film nie ma żadnych szans albo ma wielkie szanse, żeby widownia zechciała go zaakceptować, ponieważ jest kompletnie inny - opisuje. Dodaje przy tym, że woli nie rozmawiać o szansach na Oscara, bo do tego "jeszcze długa droga".
Skolimowski mówi też o swoim życiu osobistym. Tłumaczy, dlaczego wyjechał z Ameryki. - Coraz mniej ją lubię. 25 lat temu to był inny kraj. Czuło się powiew optymizmu. Wokół rosnących perspektyw. To zaczęło stopniowo zamieniać się w pesymizm, marazm, restrykcje, nawet strach przed przyszłością. Zbrzydł mi ten kraj - stwierdza.
Dwie nagrody w Wenecji Jerzy Skolimowski dostał nagrodę specjalną na festiwalu filmowym w Wenecji za swój film "Essential Killing". Członkowie jury na stojąco wyrazili uznanie dla polskiego reżysera. Vincent Gallo, który w filmie Skolimowskiego zagrał główną rolę został uznany najlepszym aktorem festiwalu. - Jestem zaszczycony - powiedział Skolimowski tuż po ceremonii.
"Essential Killing" to opowieść o Afgańczyku - Mohammedzie, który podczas wojny w swym kraju zabił trzech amerykańskich żołnierzy. Schwytany przez Amerykanów trafia do jednej z tajnych baz CIA w Europie, gdzie jest przesłuchiwany. Gdy udaje mu się zbiec, rozpoczyna się za nim pościg.