Na konferencji prasowej w Brukseli komisarz zapowiedziała, że postępowanie wobec Francji zostanie otwarte w trybie przyspieszonym w ciągu dwóch tygodni.
W ten sposób, "z największym żalem", Reding zareagowała na informacje, że - wbrew zapewnieniom francuskich ministrów przyjeżdżających do Brukseli na rozmowy z KE - wydany 5 sierpnia przez rząd w Paryżu okólnik jasno wskazywał romskie obozy jako szczególny obiekt zainteresowania władz imigracyjnych.
- Napawa mnie grozą, że w jednym z krajów UE są ludzie usuwani stamtąd najwyraźniej dlatego, że przynależą do określonej mniejszości etnicznej. Myślałam wcześniej, że po zakończeniu drugiej wojny światowej, ta sytuacja nie będzie już miała miejsca - powiedziała Reding. - Rola KE jako strażniczki traktatów stała się skrajnie utrudniona, jeśli nie możemy dłużej pokładać zaufania w zapewnienia dwóch ministrów złożone podczas formalnego spotkania z komisarzami UE".
"Taka postawa rządu Francji to hańba" Dodała, że kłamliwe zapewnienia przedstawicieli francuskiego rządu uważa za hańbę. I podkreśliła, że z taką postawą nie spotkała się przez 11 lat swoich doświadczeń w Komisji Europejskiej. Reding zareagowała też z oburzeniem na wypowiedzi francuskiego ministra ds. europejskich Pierre'a Lelouche'a, podważającego krytyczne stanowisko KE wobec wydaleń Romów. Przypomniała, że KE stoi tylko na straży unijnego prawa "uzgodnionego przez wszystkie kraje członkowskie, w tym Francję".
- Chcę bardzo jasno powiedzieć, że na dyskryminację na podstawie pochodzenia etnicznego lub rasowego nie ma miejsca w Europie. Jest ona nie do pogodzenia z wartościami, na jakich zbudowana jest UE - powiedziała komisarz. Uznała, że działania francuskiej administracji "podają w wątpliwość wspólne wartości i prawo UE".
KE nie będzie miała wyboru Zastrzegając, że analiza prawna prowadzona przez służby KE nie jest ukończona, Reding wyraziła przekonanie, że "KE nie będzie miała wyboru, jak tylko wszcząć postępowania przeciwko Francji" za dyskryminacyjne stosowanie dyrektywy o swobodnym przepływie osób oraz niewdrożenie przewidzianych w tej dyrektywie gwarancji wobec obywateli UE, którzy chcą osiedlić się w innym kraju.
- Żaden kraj nie może liczyć na specjalne traktowanie, zwłaszcza gdy chodzi o podstawowe wolności i europejskie prawo. Dziś jest to
Francja, ale ta sama zasada tyczy się w równym stopniu wszystkich innych krajów członkowskich, dużych i małych, które będą w podobnej sytuacji. Możecie na mnie liczyć - oświadczyła Reding.
Zieloni: Lepiej późno niż wcale "Lepiej późno niż wcale. Teraz KE musi przejść do działania" - głosi komunikat wydany przez Zielonych w Parlamencie Europejskim w reakcji na oświadczenie Reding. Daniel Cohn-Bendit wyraził nadzieję, że Barroso skorzysta z okazji, by uratować swój honor, nadszarpnięty dotychczasową bezczynnością wobec wydaleń Romów z Francji. I tym samym wysłucha apelu Parlamentu Europejskiego z zeszłego tygodnia, który potępił wydalenia i zażądał stanowczych działań ze strony KE.
- Reakcja KE nadchodzi za późno dla setek Romów - ubolewał lider socjalistów Martin Schulz. - Cieszymy się ze zmiany stanowiska pani Reding, ale pozostaje zbyt wiele pytań, jak KE dotąd zajmowała się tą sprawą - zaznaczył.
Zdumione MSZ Francji, ale rząd nie ustąpi Francuskie MSZ wyraziło zdumienie stanowiskiem KE, ale w oficjalnym oświadczeniu odmówiło polemiki.
- Przyjęliśmy ze zdziwieniem deklarację komisarz Reding. Nie uważamy, aby tego typu wypowiedzi pomogły w polepszeniu losu i sytuacji Romów, będących przedmiotem naszego zaniepokojenia i naszych działań - powiedział rzecznik MSZ Bernard Valero.
Francuski minister ds. imigracji Eric Besson usiłował dziś uspokoić sytuację, ale zapowiedział, że rząd będzie w dalszym ciągu likwidował obozy romskie. Podkreślił, że "Francja szanuje Komisję Europejską jako strażniczkę traktatów". - Wyjaśniliśmy wszystkie kwestie i możemy wyjaśniać dalej, jeśli to będzie konieczne - zapewnił.