Amerykanin Vincent Gallo, który w filmie Skolimowskiego
gra główną rolę został uznany za najlepszego aktora na 67. festiwalu. Nagrodę w jego imieniu odebrał reżyser.
Jerzy Skolimowski dwukrotnie wchodził na scenę podczas finałowej festiwalowej gali w, by najpierw odebrać nagrodę dla najlepszego aktora w imieniu nieobecnego Vincenta Galllo, a kilka minut później, by przyjąć nagrodę specjalną jury. Jego członkowie na czele z Quentinem Tarantino wstali, by wyrazić uznanie dla polskiego reżysera.
- Jestem bardzo zaszczycony, że dostałem dwie nagrody za mój film, nie spodziewałem się, szczerze mówiąc, oczekiwałem tylko jednej - zażartował Skolimowski, który otrzymał nagrodę specjalną jury.
Z wielkim uznaniem wypowiedział się o nagrodzonym za główną rolę w jego filmie Vincencie Gallo. - Jego gra jest fenomenalna, to fantastyczny aktor - podkreślił polski reżyser.
Gallo był uważany za faworyta do nagrody przede wszystkim ze względu na niezwykłość jego niemej roli Afgańczyka; w filmie polskiego reżysera nie wypowiedział ani słowa. "Essential killing" to opowieść o Afgańczyku - Mohammedzie, który podczas wojny w swym kraju zabił trzech amerykańskich żołnierzy. Schwytany przez Amerykanów trafia do jednej z tajnych baz CIA w Europie, gdzie jest przesłuchiwany. Gdy udaje mu się zbiec, rozpoczyna się za nim pościg.
W wyreżyserowanej przez Skolimowskiego koprodukcji polsko-węgiersko-norwesko-irlandzkiej gra także Emmanuelle Seigner.
O "Essential killing" głośno było w Wenecji z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że film ten dopuszczono do głównego konkursu już po zamknięciu listy zakwalifikowanych obrazów. Do ostatniej chwili trwały nad nim prace i nie było wiadomo, czy będzie gotów na festiwal.
Pojawia się w nim wątek tajnych więzień CIA, przyjęty z zainteresowaniem przez media. Dodatkowo zamieszanie na festiwalu wywołał Vincent Gallo, który - znany z niechęci do dziennikarzy - nie przyszedł na konferencję prasową poprzedzającą projekcję.
Nagrodę dla najlepszej aktorki otrzymała wschodząca gwiazda Ariana Labed. Zagrała ona w greckim filmie "Attenberg" Athiny Rachel Tsangari. Złoty Lew dla Sofii Coppoli za "Somewhere", opowieść o rewolucji w życiu telewizyjnego gwiazdora, nie był zaskoczeniem. Od początku film ten był uważany za faworyta festiwalu.