PO: W wyborach samorządowych połowa "jedynek" dla kobiet

zsz, PAP
09.09.2010 , aktualizacja: 09.09.2010 16:45
A A A Drukuj
Połowa "jedynek" dla kobiet, minimum dwie kobiety wśród pierwszej piątki kandydatów na każdej z list - taką zasadę chce na swoich listach wyborczych wprowadzić PO w jesiennych wyborach samorządowych - informują źródła we władzach partii. - Będzie to trudne, ale przy pełnej determinacji możliwe - mówi wiceszef PO Waldy Dzikowski.
Happening zwolenniczek parytetów
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Happening zwolenniczek parytetów
- Musimy jednak pamiętać, że wybory samorządowe rządzą się innymi prawami niż parlamentarne - powiedział Waldy Dzikowski. W poprzednich wyborach w PO obowiązywała zasada: przynajmniej jedna kobieta w pierwszej "trójce" na listach.

- W Platformie mamy dużo kobiet na listach, ale chcemy zwiększyć ich wybieralność. W ramach naszych "rozmów parytetowych" w PO słyszałam o tych dwóch rozwiązaniach jako o alternatywnych, czyli albo 50 proc. "jedynek" dla kobiet, albo minimum dwie kobiety w pierwszej piątce. Gdyby zastosować to drugie rozwiązanie, oznaczałoby ono 40 proc. kobiet na miejscach "biorących". Ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze nie ma - powiedziała Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, posłanka PO zaangażowana w sprawę parytetów.

Kozłowska-Rajewicz zadeklarowała, że poprze propozycję połączenia tych dwóch mechanizmów - 50 proc. kobiet na "jedynkach" i przynajmniej dwóch kobiet w pierwszej piątce. - Ale myślę, że to mało realne, chociaż rozmowy o składach list ciągle się toczą. Na przykład w Poznaniu znacznie przybyło kobiet, które chcą kandydować. Wierzę, że przełoży się to na więcej mandatów dla kobiet - powiedziała posłanka.

Halicki: Decyzji o tworzeniu list nie ma

Przewodniczący mazowieckiej PO Andrzej Halicki podkreślił, że nie odbyło się jeszcze posiedzenie zarządu PO poświęcone tworzeniu list w wyborach samorządowych. - W poprzednich wyborach w 2006 roku zaleceniem było, aby w pierwszej trójce na listach znalazła się przynajmniej jedna kobieta. Dwie osoby w pierwszej piątce to pogłębienie tego procesu parytetowego. Ono następuje w naturalny sposób przede wszystkim w dużych miastach, tam gdzie jest dużo kandydatek - podkreślił.

Jak dodał, w Warszawie są nawet takie sytuacje, że trzy pierwsze na listach mogą być kobiety. - Np. w okręgu ursynowskim jest naturalna preferencja dla dotychczasowych pań-radnych. W niektórych okręgach dzielnicowych są listy, gdzie będzie ponad 60 proc. kobiet. W Radzie Warszawy już w ubiegłej kadencji mieliśmy przewagę kobiet w naszym klubie - powiedział Halicki.

Podkreślił jednocześnie, że tak samo nie musi być w innych miastach. - U nas taka regulacja o tyle nie ma sensu, że rzeczywistość wygląda jeszcze korzystniej dla kobiet. Natomiast z poprzednich wyborów pamiętam miasta, gdzie nie było chętnych kobiet na listy. Życie czasem weryfikuje najlepsze intencje - dodał Halicki.

Poseł zadeklarował, że nie jest przeciwny wewnątrzpartyjnym rozwiązaniom parytetowym. Zaznaczył jednocześnie, że sztywna regulacja: równo 50 proc. pierwszych miejsc na listach dla kobiet jest nie do utrzymania w skali kraju. - Preferencja w naturalny sposób będzie w jedną lub w drugą stronę. Nie możemy też zapomnieć o jakości kandydatów, i przy obsadzie list kierować się tylko ich płcią - podkreślił Halicki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (41)

  • mybox0

    0

    Połowa jedynek dla kobiet - TAK! Ale tylko pod warunkiem, że w szkołach połowa jedynek również dla kobiet. Skoro nie ważne kto się bardziej stara i jakie ma wyniki, a ważne aby było po połowie to dlaczego nie?

  • superjacenty

    Oceniono 1 raz 1

    Co za bzdura. Mi nawet i 100 % kobiet nie przeszkadza. Ale niech to po prostu bedą najlepsi kandydaci (kandydatki), a nie wg kryterium co ma pod ubraniem... Ale cóż, PO to partia zapatrzona w sondaże i szukająca taniego poklasku.. Wybór nie wg kryterium kompetencji lecz wg płci... Psucie demokracji lewaką poprawnością polityczną.. Niestety, mojego głosu nie dostaną.

  • framberg

    Oceniono 1 raz 1

    Jeśli kobiety zasłużą na pierwsze miejsca na listach to mogą zająć je nawet wszystkie. Do tej pory kobiety często były moim wyborem.
    Jeśli znajdą się tam tylko z powodu płci to:
    1. nie zagłosuję więcej na żadną kobietę
    2. nie zagłosuję na PO - partię ogarniętą przez populizm wyrażający się w tzw. poprawności politycznej
    3. oddam głos na mężczyznę z partii nie stosującej parytetów, o ile nie będzie to PiS czy coś podobnego.

    Nie będę uczestniczył w psuciu demokracji, nie zgadzam się na ograniczanie mojego wyboru po przez manipulacje płcią przy układani list.

  • joasia_krk

    Oceniono 1 raz 1

    Wystarczy pięć wściekłych kobiet z balonami i parytety już dają. Przed parytetami ostrzegali wybitni etycy, filozofowie, w tym duża część kobiet świata nauki, że to tak naprawdę nierówność, ale jak widać szukanie poklasku i wmuszanie sztucznej 'równości' się spodobało, zawsze to kilka procent nieświadomej ciemnoty zagłosuje.

  • 3pifka

    Oceniono 1 raz 1

    Pierwsza od miesiąca informacja o PO i od razu śmiech i kompromitacja.

  • drattewka

    Oceniono 2 razy 2

    Paranoja poprawności politycznej górą. Czekam jeszcze na parytety w nagrodach Nobla.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX