Ginekolodzy oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci przed sądem

luk, PAP
08.09.2010 , aktualizacja: 08.09.2010 12:34
A A A Drukuj
Fotel ginekologiczny Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta Fotel ginekologiczny
Dwaj znani poznańscy ginekolodzy stanęli przed sądem, oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki i jej dwóch płodów. Lekarze nie przyznają się do winy.
W listopadzie 2006 roku 20-letnia Karolina M., będąc w szóstym miesiącu ciąży, trafiła do powiatowego szpitala w Słupcy w woj. wielkopolskim z poważną chorobą. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia została przewieziona do poznańskiej kliniki ginekologiczno-położniczej Akademii Medycznej.

Podczas pobytu w szpitalu obumarł pierwszy z płodów. Lekarze stwierdzili, że martwy płód nie zagraża życiu drugiego oraz matki i nie wykonali zabiegu cesarskiego cięcia. Po obumarciu drugiego płodu, kiedy znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-latki, podczas jej reanimacji wykonano zabieg wydobycia płodów, ale nie udało się kobiety uratować. Zmarła trzy dni po przyjęciu do kliniki.

Prof. Krzysztof D. i dr Arkadiusz B. zostali oskarżeni o narażenie na utratę życia i zdrowia oraz spowodowanie nieumyślnej śmierci Karoliny M. i dwóch płodów. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Według opinii biegłych, lekarze z Poznania dopuścili się wielu uchybień. Nie wykonali na przykład specjalistycznych badań, które dostarczyłyby informacji o faktycznym stanie zdrowia pacjentki, w tym podstawowego badania USG, nie zdecydowali się też w porę na wykonanie cesarskiego cięcia.

Obaj oskarżeni nie przyznają się do winy i nie chcą składać wyjaśnień przed sądem. Profesor Krzysztof D. podważył w swoich wyjaśnieniach w prokuraturze opinie biegłych, uznając je za oparte na nieprawdziwych podstawach medycznych. Wspomniał, że pacjentka chorowała na rzadką chorobę genetyczną, która trafia się raz na sto tysięcy kobiet i biegli nie uwzględnili tej choroby w swoich opiniach.

Matka zmarłej kobiety zwracała uwagę na brak dozoru medycznego nad córką po przyjęciu jej do szpitala w Poznaniu.

- Nie było się kogo spytać czy możemy zejść do bufetu, nie było lekarzy, aby porozmawiać o stanie zdrowia córki - zeznała podczas śledztwa Wanda M.

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • zewszad_i_znikad

    0

    Nie pierwszy raz wygląda na to, że ustawa antyaborcyjna jest w stanie zabijać.

    A po za tym... "Niemal co dziesiąta Polka nigdy nie była u ginekologa" - I CO Z TEGO? Badanie i leczenie się to prawo, a nie obowiązek! Każda kobieta ma prawo uznać, że takie badanie przeraża ją bardziej, niż zagrożenie zdrowia i nikt, kto nie jest nią - a zwłaszcza nikt, kto nie jest kobietą - nie ma prawa zabraniać jej takiego podejścia!

  • drojb

    Oceniono 1 raz 1

    lekarze bali się usunąć obumarłe płody - bo to aborcja. A jak matka umrze - to nieszkodzi (lekarzom). To skutek okrutnej ustawy antyaborcyjnej!

  • kzet69

    0

    Jak ginekolodzy mogli nieumyślnie spowodować śmierć przed sądem????

    Gdyby ginekolodzy prezentowali poziom pismaków z portalu gazeta.pl to mielibyśmy takich procesów 10 tygodniowo, czy u was naprawdę wiadomości redagują gimnazjaliści, którym prawidłowa składnia języka polskiego jest obca?

  • andre_kuba

    0

    To mamy problem lub nie ,
    - w obcym kraju tez nie wolno sie leczyc,bo kasa nie zaplaci,i jak tu zyc?kasa na duperele jest a na leczenie jak zwykle braknie!

  • kluska11

    0

    A to nie jest czasem ten koles od podwojnej recenzji habilitacji?
    Bo cos kojarze

  • dramat1

    0

    kolejni niewinni

    googlke Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere"

    nóż w kieszeni się otwiera na bezkarność klanów zawodowych

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX