"Restauracja z ludzkim mięsem" to prowokacja wegetarian

ps
07.09.2010 , aktualizacja: 07.09.2010 15:29
A A A Drukuj
Kilka tygodni temu media na całym świecie donosiły o berlińskiej restauracji, która prosiła chętnych o oddawanie organów, z których miały być potem gotowane posiłki. Akcja została potępiona przez niemieckich polityków. W dniu zapowiadanego otwarcia okazało się, że była to prowokacja Niemieckiego Towarzystwa Wegetariańskiego - donosi "Daily Telegraph".

fot. flime-restaurante.com
"Jedzenie mięsa jest jak jedzenie ludzi" - napisali aktywiści Niemieckiego Towarzystwa Wegetariańskiego na stronie restauracji Flime
Restauracja "Flime" zachęcała na swojej stronie internetowej do przekazywania części ciała i obiecywała, że ""ugotuje z nich pyszne posiłki". Szukano też "chirurga o otwartym umyśle", który miałby pozyskać organy. Twórców restauracji zainspirowało, jak napisali, brazylijskie plemię Waricaca praktykujące tak zwany "litościwy kanibalizm". Szokujący apel potępili niemieccy politycy, którzy określili go jako "niesmaczny PR-owski chwyt reklamowy".

W dniu otwarcia lokalu ujawniono, że była to prowokacja Niemieckiego Towarzystwa Wegetariańskiego (Vebu). - Chcieliśmy zwrócić uwagę na wszystkich tych, których dotyka konsumpcja mięsa - powiedział rzecznik Vebu Sebastian Zösch - Nikt nie myśli o tych rzeczach na co dzień. Dlatego konieczne było zorganizowanie tej niezwykłej kampanii - dodał.

W poniedziałek na stronie restauracji Flime pojawiło się oświadczenie potępiające ludzi jedzących mięso. "Jedzenie mięsa ludzkiego to kontrowersyjna sprawa. Ale nikt się nie pyta skąd pochodzi mięso, które jest konsumowane każdego dnia, w jakich warunkach jest produkowane i jakie ma konsekwencje dla naszego środowiska" - napisano na stronie.

Zösch powiedział, że hodowla zwierząt na mięso "powoduje większą emisję gazów cieplarnianych niż cały sektor transportowy". Upowszechnienie diety wegetariańskiej umożliwiłoby też znaczne ograniczenie zużycia wody, której ogromne ilości są wykorzystywane przy produkcji mięsa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (140)

  • geminix

    0

    @krzynio_s: "nie gadaj z geminixem bo jest głupi. nie jestem wegetarianinem ale jakiś minimalny poziom argumentacji powinien zostać zachowany. Geminix, ty idioto, czy ty wiesz co to jest dyskusja? nie wiesz."
    a to jest przykład "dyskusji" wg. twojej definicji, tak? Idioto.

  • haagard

    0

    Połączenie przez pierwotnych mięsa i ognia (dzisiaj byśmy to nazwali pieczeniem) spowodowało radykalne powiększenie się przede wszystkim mózgu - jak widać nie u wszystkich.

  • obrazoburca

    0

    @geminix,
    zapominasz o tym, że przemysł mięsny potrzebuje również tych wszystkich środków i o wiele więcej chocby z tego wzgledu, ze marchewka nie psuje się tak szybko jak martwa krowa.
    Po drugie czyms te krowy musisz jednak nakarmić, sprzatnąć im obory, zutylizować (lub nie) ich odchody) - gdby ilość zjadanej przez zwierzęta roślinności była chocby zblizona do ilości uzyskanego z ich ciał mięsa, to Twój argument miałby sens.
    Wtedy i tylko wtedy.

    Poza tym nikt nie namawia Cię przeciez do jedzenia wysokoprzetworzonej roślinnosci.
    Arbuz, pomidor, ogórek i wiele, wiele innych można zjeść na surowo a pozostałe wystarczy wyłącznie obrać i ugotować - nie trzeba ich karmić, leczyć z chorób, sprzątać ich odchodów, czyścić 'lokalu', budować obór czy chlewni, dostarczać wody (większość się sama napoi)...
    Nie trzeba ich zabijać, konserwować, chłodzić, etc.

    Widziałeś kiedyś pole ziemniaków, kukurydzy czy innych takich?
    a widziałeś farmę i ubojnię? - sam prąd, zuzyty do oświetlenia, ogrzania, umycia i w ogóle 'obsłużenia' jednej ubojni wyprodukuje więcej CO2 niż kilkaset hektarów ziemniaków czy fasoli w całym procesie 'produkcyjnym' i handlowym.
    A gdzie reszta?

    Tak, myśl samodzielnie - naprawdę warto.

  • obrazoburca

    0

    @geminix,
    zapominasz o tym, że przemysł mięsny potrzebuje również tych wszystkich środków i o wiele więcej chocby z tego wzgledu, ze marchewka nie psuje się tak szybko jak martwa krowa.
    Po drugie czyms te krowy musisz jednak nakarmić, sprzatnąć im obory, zutylizować (lub nie) ich odchody) - gdby ilość zjadanej przez zwierzęta roślinności była chocby zblizona do ilości uzyskanego z ich ciał mięsa, to Twój argument miałby sens.
    Wtedy i tylko wtedy.

    Poza tym nikt nie namawia Cię przeciez do jedzenia wysokoprzetworzonej roślinnosci.
    Arbuz, pomidor, ogórek i wiele, wiele innych można zjeść na surowo a pozostałe wystarczy wyłącznie obrać i ugotować - nie trzeba ich karmić, leczyć z chorób, sprzątać ich odchodów, czyścić 'lokalu', budować obór czy chlewni, dostarczać wody (większość się sama napoi)...
    Nie trzeba ich zabijać, konserwować, chłodzić, etc.

    Widziałeś kiedyś pole ziemniaków, kukurydzy czy innych takich?
    a widziałeś farmę i ubojnię? - sam prąd, zuzyty do oświetlenia, ogrzania, umycia i w ogóle 'obsłużenia' jednej ubojni wyprodukuje więcej CO2 niż kilkaset hektarów ziemniaków czy fasoli w całym procesie 'produkcyjnym' i handlowym.
    A gdzie reszta?

    Tak, myśl samodzielnie - naprawdę warto.

  • sxati

    Oceniono 4 razy 2

    @ jamcito4, plorg i inni

    Dlaczego zarzucacie wegetarianom, ze sa bezlitosni wzgledem biednych, bezbronnych roslinek? Przeciez sami tez je pozeracie. Czy to sie czasem nie nazywa obluda?

  • geminix

    Oceniono 4 razy 0

    Do wszystkich eko-matołów:
    Rozumiem, że ktoś jest wegetarianinem z przyczyn humanitarnych (że zabijanie zwierząt itd., chociaż powiedzcie mi uczciwie - jak zabijacie humanitarnie marchewkę przed ugotowaniem, bo skoro uważacie że drzewo, które chcą ściąć drogowcy pod autostradę, "czuje" to chyba marchewka kurna też, nie?!).
    Ale nie rozumiem, tego pieprzenia o ekologii w wegetarianizmie. Przestańcie słuchać tych waszych pieprzniętych guru i zacznijcie myśleć sami!
    Jeśli chodzi o BILANS to jedzenie zwierząt jest dużo bardziej ekologiczne niż roślin. Chodzi w skrócie o to że człowiek potrzebuje zjeść dużo mniej zwierząt niż roślin. Zwierzęta hodowlane natomiast jedzą nisko (świnie) lub wcale (krowy) nie przetworzoną roślinność, natomiast człowiek ZAWSZE je rośliny WYSOKOPRZETWORZONE. Tak, nawet surowa marchewka (smakuje marcheweczka jedzona ŻYWCEM?) jest wysokoprzetworzona bo trzeba ją wykopać, umyć (WODĄ! - bo czym?), przetransportować, magazynować, chłodzić, konserwować, dystrybuować (tak, prąd na oświetlenie sklepu się bierze z ropy i węgla) i wreszcie ugotować (jak będziesz ekologu jeden z drugim jadł tylko surową marchewkę to ekspresowo załatwisz sobie wątrobę). A zwierzak je to wszystko (prawie) prosto z ziemi.
    Pomijam fakt, że większość roślin jadalnych jest niestrawna dla człowieka (np. celuloza) a dla krowy (np.), tak.
    Ludzie, myślcie samodzielnie - to nie boli.
    A teraz ćwiczenie:
    Na podanym wyżej przykładzie zastanów się dlaczego transport ludzi samochodami jest bardziej ekologiczny niż piechotą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX