Abberacje Joaquina Phoenixa czy filmowy szwindel? Kontrowersyjna premiera w Wenecji

Robert Kowalik
07.09.2010 , aktualizacja: 07.09.2010 19:17
A A A Drukuj
Plakat filmu Plakat filmu "I'm Still Here: the Lost Year of Joaquin Phoenix"
Kolejny dzień na festiwalu filmowym w Wenecji przyniósł premierę długo oczekiwanego obrazu. "I'm Still Here: the Lost Year of Joaquin Phoenix" nie dał jednak odpowiedzi, czy jest niezwykłym filmem dokumentalnym, czy tylko go udaje.
Joaquin Phoenix czasie swojej
Joaquin Phoenix czasie swojej "hip-hopowej kariery"...
...przed deklaracją zerwania z aktorstwem...
Joaquin Phoenix
...przed deklaracją zerwania z aktorstwem...
...i podczas festiwalu filmowego w Wenecji
Fot. AP/Andrew Medichini
...i podczas festiwalu filmowego w Wenecji
Kiedy dokładnie 27 października 2008 r. Joaquin Phoenix ogłosił, że zrywa z aktorstwem powiało konsternacją. Po pierwsze było z czego rezygnować. Aktor uznawany jest za jednego z liderów swego pokolenia, a dwa razy nominowany był do Oscara. Po drugie Phoenix w programie Davida Lettermana nagle wypalił, że chce być teraz raperem. Stary wyga dziennikarski osłupiał, a za nim cała Ameryka. Tym bardziej, że aktor nieco dziwnie wyglądał (miał długie włosy i brodę), a także dziwnie się zachowywał (odpowiadał monosylabami i wiercił się w fotelu).

Co z tym Phoenixem? Na to pytanie postanowił znaleźć odpowiedź Casey Affleck, aktor, brat słynniejszego Bena oraz mąż najmłodszej siostry Joaquina - Summer. Jako nie tylko szwagier, ale najlepszy kumpel Phoenixa, złapał za kamerę, z którą towarzyszył próbom stworzenia nowej postaci. Przez półtora kręcił na taśmie starania Joaquina dążącego do zamiany swego wizerunku, a może i całego życia. Jest kontrowersyjnie, bo Phoenix zażywa narkotyki i pije alkohol. Ale czy naprawdę?



- To nie jest żadna ściema. Każdy wie, że gwiazdy Hollywoodu przeżywają różne załamania. To była możliwość, by podnieść kurtynę i rzucić snop światła na jedną z nich. Pokazać brutalne szczegóły i momenty życiowego zawahania oraz to, jak ktoś walczy z tymi przypadłościami, by w końcu stanąć na własnych nogach - zapewnił w Wenecji Affleck.

Mimo zapewnień do końca brak pewności, czy mamy tu do czynienia z dokumentem, czy jego nieco bardziej oddaloną od rzeczywistości formą zwaną mockumentary. Czy jest to nakręcona na taśmie filmowej interakcja między dwoma kumplami, czy sprytny zabieg promocyjny o podwójnym dnie? Tak stawiane pytania już przed premierą stworzyły z filmu obiekt niezwykłego zainteresowania. A o to przecież chodzi każdemu z twórców.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się