Parytety w wyborach samorządowych: PO i SLD mają... niepisane

psm
07.09.2010 , aktualizacja: 07.09.2010 15:42
A A A Drukuj
- Bez ustawy w naszym klubie parlamentarnym jest prawie 30 proc. kobiet - zapewniał w TOK FM Andrzej Halicki z PO. - Lista, gdzie kobiet będzie mniej niż 30 proc., nie będzie zaakceptowana do wyborów - obiecywał Tomasz Kamiński, szef sztabu wyborczego SLD. A ustawa parytetowa? Na razie brak. - To i tak sukces, że rozmawiamy o parytetach na poważnie - pocieszała Bożena Wawrzewska, współorganizatorka Kongresu Kobiet.
Andrzej Halicki
Fot. Tokfm.pl
Andrzej Halicki
- Są takie listy, gdzie kobiety będą przeważać zdecydowanie - mówił w TOK FM Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej. - Przykładem niech będzie Ursynów, gdzie w jednym z okręgów mieliśmy sukces trzech czy czterech pań radnych. Dzięki temu mogą pojawić się listy, na których nawet trzy pierwsze miejsca zajmą panie - zapewniał Halicki. - Bez ustawowego zapisu można osiągać dobry efekt. Ważna jest pozycja zdroworozsądkowa. Bez ustawy w naszym klubie parlamentarnym jest prawie 30 proc. kobiet - dodał.



Tomasz Kamiński, szef sztabu wyborczego SLD zapewniał z kolei, że w jego partii nie zostanie zaakceptowana lista, na której będzie mniej niż 30 proc. kobiet. Wymieniał również partie i organizacje, ze którymi SLD wspólnie wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych. - Oprócz naszych stałych koalicjantów, jak Unia Pracy, Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, mamy koalicję z Zielonymi 2004 i Partią Kobiet. Przedstawiciele tych partii będą startować z naszych list - mówił Kamiński. Przestrzegł jednak: - Jeżeli nie będzie zapisów prawnych gwarantujących parytet, to będzie jak będzie, czyli partie nie będą przestrzegały norm, które powinny funkcjonować.

Brak zapisów, ale i tak jest sukces

- Mam nadzieję, że kobiet na listach będzie więcej, bo z sygnałów, które do nas docierają, sporo kobiet chce startować i to kobiet z różnych list partyjnych i list obywatelskich - mówiła z kolei Bożena Wawrzewska, współorganizatorka Kongresu Kobiet. - Wybory samorządowe są dobrym miejscem na rozpoczęcie działalności na forum publicznym. Jest wiele gmin, wiele miast, w których kobiety stoją na czele i świetnie się sprawdzają - dodała.



Według Wawrzewskiej sukcesem jest już sama rozmowa o parytetach na listach wyborczych. - Pierwszy raz od roku mówimy o obecności kobiet w życiu publicznym na poważnie. Wydaje mi się, że to już jest duże osiągnięcie - podsumowała.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (13)

  • walbut8

    0

    Mój parytet 80% Pań a reszta mężczyznom. Kobiety są mądrzejsze od swoich panów.

  • to.spacer

    Oceniono 2 razy 2

    Jestem pełen szacunku dla kobiet które, choćby poniżej, rozumieją niedemokratyczność parytetów. Sam bym protestował gdyby gdziekolwiek pojawiła się inicjatywa mająca sztucznie zwiększyć liczbę mężczyzn.

  • villk

    Oceniono 2 razy 2

    parytety.... hmm, może najpierw jednak przedszkola-- to bardzoej wyrówna szanse kobiet. Parytety jako temat przed wyborczy to ewidentnie temat zastępczy . Nie dziwę sie kobietom że nie pchaja sie do polityki , jako osoby reaalnie patrzace na życie wiedza ze "do garnka trzeba coś włożyć", a pozatym przebywanie i praca z naszymi "Panami Politykami "-- kto rozsądny by chciał.....

  • polska_baba

    Oceniono 3 razy -1

    @ henryk-sikora

    "Tzw. ustawa parytetowa byłaby niekonstytucyjna, więc nie ma o czym mówić".

    Nieprawda. To zależy tylko od formy zapisu. Jeżeli zostanie zapisane, że KAŻDA PŁEĆ ma zagwarantowane 30 czy 35% na listach, to taki zapis Konstytucji nie narusza, bo oznacza nie tylko to, że nie można byłoby zarejestrować listy z samymi mężczyznami, ale że odrzucona byłaby także lista z samymi kobietami.

  • polska_baba

    Oceniono 5 razy 1

    Parytety są szkodliwe, bo przecież wiadomo, że w Sejmie, Senacie i samorządach zasiadają sami wybitni mężczyźni i kobiece miernoty, które skorzystają na tych parytetach odbiorą tym wybitnym jednostkom możliwość wpływu na nasze życie publiczne. A przecież powszechnie wiadomo, że faceci z jakiejkolwiek bądź partii rządzą rewelacyjnie i wszyscy są w najwyższym stopniu ze wszystkich rządów od 1989 r. zadowoleni, tylko jakieś feministki brużdżą.

  • to.spacer

    Oceniono 5 razy 1

    Do dyskusji została zaproszona "współorganizatorka Kongresu Kobiet". Czyli wystarczy zwołać zebranie (na które część uczestniczek ściągano prawie siłą) i już się trzeba z nami liczyć. Jedyne ciało na jakie zwolennicy parytetów się powołują, to właśnie Kongres Kobiet. Manipulatorska i niedemokratyczna inicjatywa, powołana przez założycieli Partii Kobiet, po tym jak poniosła ona (z takimi samymi hasłami) sromotną klęskę w wyborach. Taki sposobik na obejście demokracji. A co tam.
    Ciekawe co by było gdyby np. ludzie Samoobrony po przegranych wyborach zwołali kongres, i tym sposobem próbowali jakoś wcisnąć się do organów władzy w Polsce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX