- Objechałem dzielnice, spotykałem się z mieszkańcami. Liczę na dobry wynik - mówił o swoich szansach na zostanie prezydentem Warszawy w najbliższych wyborach samorządowych
Wojciech Olejniczak, eurodeputowany
SLD. Podkreślił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską, że to jest dopiero początek kampanii i ludzie dowiadują się o tym, że startuje. A co z jego potencjalnym kontrkandydatem ze lewej strony sceny politycznej - Markiem Borowskim? - Moim celem jest doprowadzenie, aby był jeden kandydat ze strony lewicy. Pracujemy nad tym, żeby była jedna lista i żebym to ja był jej kandydatem na urząd prezydenta Warszawy - stwierdził Olejniczak. - Czuję się współodpowiedzialny za to, co będzie się działo w Warszawie i szkoda by było, gdyby w Warszawie były dwie czy trzy listy lewicy. Lepiej doprowadzić do współpracy i wtedy zająć się przedstawianiem konkretnych rozwiązań. W Warszawie jest wiele do zrobienia - dodał.
Zapytany przez Dominikę Wielowieyską stwierdził, że chciałby, aby parytet na listach wyborczych lewicy w nadchodzących wyborach był co najmniej 30-procentowy.
Warszawskie problemy: edukacja i korki - Cały czas nie jest rozwiązany problem dostępu do przedszkoli i my to monitorujemy - mówił o problemach w stolicy Olejniczak. - Przez ostatnie trzy lata lewica w Warszawie dopominała się o budowę przedszkoli i dlatego jest teraz trochę lepiej - zastrzegł jednak. Jego zdaniem problemem jest też dostęp do szkół. - Standardem europejskim jest to, że dziecko jest odprowadzane do szkoły o ósmej, a wraca o 15-15.30. A nie praca na dwie zmiany, jak ma to miejsce teraz.
- Innym problemem jest transport - wymieniał dalej eurodeputowany. - Dobrze, że rusza inwestycja drugiego odcinka metra, ale to ciągle sprawa niewystarczająca. Czekamy też na wielopoziomowe skrzyżowania, chociaż to też nie wystarcza - mówił.
Upartyjnienie spółek miejskich? "Nie dostrzegam przegięcia" Mamy problem z obsadzaniem stanowisk w spółkach miejskich z klucza partyjnego? Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz wsadza wszędzie Platformę Obywatelską? - pytała Dominika Wielowieyska. - Mamy w Warszawie problem z ogromem administracji. Uważam, że jest zbyt przerośnięta. Problemem w związku z tym jest brak pieniędzy na inwestycje, bo zbyt dużo idzie na administrację. Nie podoba mi się, kiedy proponuje się dzielnicom, żeby obcinały budżety trochę na chybił-trafił. Tak zarządzać pieniędzmi publicznymi nie można - zaznaczał europoseł.
- A co ze spółkami miejskimi i ich upartyjnieniem? Jest pan w trudnej sytuacji, bo jednak Warszawą rządzi koalicja PO i SLD i siłą rzeczy krytykując Hannę Gronkiewicz-Waltz krytykowałby pan SLD - dopytywała Wielowieyska. - Osobiście nie dostrzegam jakiegoś nadzwyczajnego przegięcia w spółkach miejskich, więc ja bym tutaj się nie czepiał - odpowiedział europoseł. - Tam, gdzie mogę coś pochwalić to chwalę, ale tam, gdzie pani prezydent unika np. dyskusji o krzyżu, tam mówię, że działania były prowadzone nieporadnie.
Pomysły na krzyż powinni najpierw prezentować liderzy, potem referendum "Nie wybieram się do PO". Olejniczak ucina spekulacje [WIDEO] - Nie lubię polityków, którzy uciekają i mówią: zobaczymy co powiedzą badania opinii publicznej - komentował sprawę pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej Olejniczak. Odnosił się do wypowiedzi Hanny Gronkiewicz-Waltz, która stwierdziła, że ma zamiar spytać mieszkańców Warszawy o tę kwestię w ramach badań "Barometr Warszawski". - Chciałbym usłyszeć co liderzy mają do powiedzenia w tej sprawie, bo wtedy jest to prawdziwe zarządzanie - komentował eurodeputowany. - Ale jeżeli ktoś mnie spyta, to odpowiem: tak, chciałbym, żeby pomnik upamiętniający wszystkie ofiary tego tragicznego wypadku był w Warszawie. Na pewno nie na Krakowskim Przedmieściu - mówił. Jakie to miałoby być miejsce? - Powinny być dwa, trzy wskazania zaprezentowane przez architektów. I dopiero żeby warszawiacy by zdecydowali w referendum - podkreślił.