Film o chińskich obozach koncentracyjnych - widzowie nie wytrzymywali

met, PAP
06.09.2010 , aktualizacja: 06.09.2010 19:05
A A A Drukuj
Na festiwalu filmowym w Wenecji zakwalifikowany do głównego konkursu tak zwany film-niespodzianka, którego tytuł utrzymywano do ostatniej chwili w tajemnicy, okazał się pełną makabry, a nawet wątków kanibalizmu opowieścią o chińskim obozie koncentracyjnym.
Wang Bing, reżyser filmu
Fot. Andrew Medichini AP
Wang Bing, reżyser filmu "Rów" ("The Ditch") na Festiwalu Filmowym w Wenecji
Ubiegający się o nagrodę Złotego Lwa "Rów" (The Ditch) w reżyserii Wanga Binga został zaprezentowany w poniedziałek, ale nie wszyscy widzowie wytrzymali do końca projekcji.

33-letni chiński reżyser, nagrodzony wcześniej na międzynarodowych festiwalach za filmy dokumentalne, z realistyczną precyzją przedstawił nieludzkie warunki panujące w chińskich obozach, zakładanych od lat 50. ubiegłego wieku. Obraz zdominowały wstrząsające sceny ludzi żyjących w jamach wykopanych w ziemi, żywiących się jak szczury i dopuszczających się kanibalizmu.

Film, koprodukcja Hongkongu, Belgii i Francji, był ogromnym wyzwaniem dla wrażliwości widzów. Ci, którzy pozostali w sali projekcyjnej do końca, nagrodzili go gromkimi brawami. Pojawiły się nawet opinie, że może zostać uznany za jednego z festiwalowych faworytów.

- Nie uważam, aby mój film był oskarżeniem czy protestem, ale jest konstruktywny i krytyczny - powiedział reżyser na konferencji prasowej. - Nakręciłem go - wyjaśnił - by przypomnieć o tych wydarzeniach, by je poznano.

- Film nie jest przeciwko komukolwiek, ale jego celem jest krzewienie wagi szacunku między ludźmi - oświadczył Wang Bing, który pracował nad nim przez sześć lat, zbierając relacje byłych więźniów. Zauważył, że w Chinach do tej pory tematem tabu są przedstawione przez niego obozy na pustyni Gobi, w których osadzano przeciwników komunizmu i jego krytyków.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (34)

  • yamata

    0

    "prawdziwytomi" - Głupoty gadasz. Obozy pracy nie są wynikiem pazerności zachodnich koncernów, a polityki wewnętrznej kraju. Nie tylko Pekin jest piękny - w całym kraju powstają inwestycje na skalę światową, a na pewno taką, jakiej w Polsce prędko nie zobaczymy. Nasze Euro 2012 - to tam w ostatnim pipidówku urządzić można...
    I nic Ci nie wciskam - wystarczy Google Earth. Poleć sobie po wybrzeżach i zobaczysz ile tam takich "Sopotów" mają. Jakieś "Cannes" też się znajdzie. Nie traktujcie Chin jak choćby Polski, bo już dawno nas wyprzedziły...

    Oczywiście nie jest tylko tak różowo. Chińscy robotnicy nie zarabiają wiele, ale coraz lepiej. Ich mobilność (choćby "saksy" w Rosji) czy kultura pracy jest nieporównywalna z niczym...
    Oczywiście są siedliska biedy i nędzy. Ale w każdym kraju są. A to duży kraj...

    Lalogai to nie jest podstawa produkcji. A robotnicy w fabrykach choć zasuwają za psie pieniądze, to jednak mogą już za to żyć. Stąd gigantyczna migracja ze wsi do miast.
    A perspektywa jest żadna. Albo będą robić za niewielkie pieniądze, albo zdechną z głodu. Czyli prawie jak w Polsce, tylko trochę bardziej brutalnie...

    Możesz się zastanawiać do bólu. I tak nic, poza gigantyczną pandemią, nie powstrzyma odrodzenia Państwa Środka. Będą inwestować na całym świecie i wykupywać fabryki swoich ciemiężycieli. To przebiegła, wschodnia strategia, zmierzająca do tego, żebyś z czasem to Ty zasuwał dla Chińczyków za psie pieniądze. I słusznie.

    A Chińskie produkty nie są tanie! Coś se ubzdurał? Tanie są ciuszki-podróbki, cukierki czy zabawki-też-podróbki. Kup se tani Chiński samochód dowolnej marki - na przykład Toyota czy Honda (o amerykańskich nie wspomnę) czy tani Chiński telewizor marki Sony, LG czy Samsung. Kupisz???

    Chińczycy przejęli większość światowej produkcji i technologii. Na nasze własne życzenie, zresztą... Nic już z tym nie zrobisz. W dodatku umieją mądrze inwestować zarobione pieniądze. Bez względu na metody i nasze oburzenie - dopną swego i czeka nas pewnie nowy światowy porządek. Wbrew pozorom to nie jest aż tak niebezpieczne, bo Chiny nie mają zapędów militarnego podboju świata. Po co? Podbiją go gospodarczo...

    Po prostu pewne rzeczy się zmienią... Może i dobrze. Amen.

  • tajemniczy_don_pedro

    0

    Pamiętaj, Autorze, że u Chińczyków nazwisko pisze się pierwsze, a u nas odwrotnie..

  • eve.666

    0

    Nie on pierwszy i nie ostatni wyprodukowal takie dzielo. Proponuje poszukac i obejrzec film "Man behind the sun" z 1988 roku - i wtedy jak powrocicie do rzeczywistosci (co niektorzy) to krytykujcie, popierajcie lub zaprzeczajcie ale juz w pelni swiadomie.

  • zza2rogu

    0

    Wspolczesne Chiny to jeden gigantyczny oboz pracy finansowany przez ponadnarodowe korporacje.

  • prawdziwytomi

    Oceniono 1 raz 1

    Komunistyczne Chiny to temat morze a raczej ocean. Nie zanudzając jednak za bardzo winne są pieniądze i chęć zysku zarówno międzynarodowych koncernów chcących za śladową wartość produktu wyprodukować i sprzedać jak najwięcej, pozbawiając milionów ludzi pracy zarówno w Europie i na innych cywilizowanych kontynentach; ale i my sami kupując te produkty z racji ceny, czyli znów pieniądze.... Zaszło to już tak daleko że nie myślimy o tym i kupując markowego Adidasa,Pumę,Sony,Nokię i tysiące innych nie myślimy o tym że kupujemy coś za co ludzie którzy to wyprodukowali nie otrzymali w obozach pracy żadnych pieniędzy lub w koszmarnych fabrykach nędzne grosze na straszne życie w koszmarnej rzeczywistości. Pomagają temu również media pokazując jakie to wspaniałe są Chiny i jak piękny jest Pekin z pięknymi stadionami na międzynarodowych igrzyskach. Politycy którzy podpisują międzynarodowe umowy z Chinami na ogromne miliardowe kwoty. To i wiele innych umacnia reżim który mając potężne zapasy finansowe od wielu lat wykupuje zachodnie firmy stając się ich właścicielami, zaznaczam za pieniądze z niewolniczej, darmowej lub prawie darmowej siły roboczej. Świetnym przykładem tego co się może stać jest niedawno odwiedzona przeze mnie Nowa Zelandia kraj piękny ale sytuacja gospodarcza jest bardzo zła. Nowa Zelandia ma podpisaną międzynarodową umowę z Chinami o współpracy nie tylko gospodarczej. Doprowadziło to do tego że w sklepach ilość towarów z Chin jest niespotykana na skalę europejską. Ciężko znaleźć coś co nie pochodzi z Chin, czasem z Australii. Do tego aktualna liczba mieszkańców z Chin lub pochodzenia Chińskiego waha się obecnie pomiędzy 10-11% i ciągle wzrasta. Mieszkańcy Nowej Zelandii mają ogromne trudności ze znalezieniem pracy, ludzie emigrują. Likwidowane są zakłady i firmy z powodu masowego zalewu chińskich produktów. Niesamowite było dla mnie to jak na wielu produktach spożywczych widniało Made in China lub Made in PRC włącznie ze słodyczami dla dzieci. Jeśli się nie obudzimy i rządy nic dalej z chęci zysku lub skorumpowania nie zrobią to samo stać się może i w innych krajach. Ludność świata liczy pomiędzy 6 a 6.5 miliarda ludzi (te dane może są już nieco inne) zaś liczba chińczyków przekroczyła miliard i trzysta milionów czyli częściej niż co piąty mieszkaniec ziemi jest chińczykiem to siła która bez problemu może wyprodukować wszystko dla całego świata. Pozostaje jedynie pytanie: za co będziemy kupować owe chińskie produkty jeśli nie będziemy my, nasza rodzina,przyjaciele,znajomi....mieć pracy i pieniędzy na owe dziś tanie chińskie produkty? Może nadchodzi ostatni moment aby się nad tym poważnie i konstruktywnie zastanowić???

  • pikdama

    Oceniono 2 razy 2

    Nienawisc miedzy ludzmi, pogarda, bezwzgledne wykorzystywanie, dewiacje i wykorzystywanie bezbronnych dzieci... to plaga terazniejszosci. Przypadek chinskich obozow - to tylko gorzka kropla. Z jednej strony pokazuje sie te tragedie a z drugiej nie robi sie nic by to zlikwidowac.
    Beda nowe "czesci zamienne" i nowe figury do preparowania dla gapiow...
    Przejrzyjcie portale internetowe - tam az kipi przemoca i wulgaryzmami...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX