- W atmosferze, jaka teraz jest na Białorusi, po tej nagonce ze strony Rosji, prokremlowskich kanałów... Po tym wszystkim następuje taka dziwna śmierć? Tutaj można postawić dużo znaków zapytania. Przed tymi wyborami to z pewnością jest dziwna śmierć - komentował w Radiu
TOK FM Igor Bancer, białoruski dziennikarz, członek Związku Polaków na Białorusi.
W sobotę przedstawiciel Urzędu Spraw Wewnętrznych obwodu mińskiego Alaksandr Danilczenka oświadczył, że Bebenin powiesił się, a "obok ciała, znaleziono przewrócony taboret". Danilczenka powiedział, że "w dniu tragedii w pobliżu daczy dziennikarza nie widziano nikogo obcego".
- Mogło to być morderstwo, mogło to być samobójstwo - mówiła w TOK FM Anna Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Tym bardziej, że koledzy z opozycji redaktora naczelnego Karty'97 podkreślają, że nie miał on żadnych powodów, żeby targnąć się na swoje życie; miał mnóstwo planów, szczęśliwe życie rodzinne. Trudno w tym momencie stwierdzić dlaczego coś takiego miało miejsce - dodała.
W niedzielę przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek, wyraził smutek z powodu śmierci Bebenina. W opublikowanym komunikacie Buzek apelował do władz białoruskich o przeprowadzenie pełnego i przejrzystego śledztwa w sprawie śmierci opozycjonisty.
"Nic nie wskazywało, że zamierza popełnić samobójstwo" Znajomi dziennikarza nie wierzą w samobójstwo Bebenina. Zdaniem jego współpracowników nic nie dawało podstaw, aby podejrzewać dziennikarza samobójcze myśli - redaktor naczelny Karty-97 wrócił niedawno z wakacji, umawiał się ze znajomymi do kina i przygotowywał kolejne projekty związane z funkcjonowaniem portalu, prosił rodzinę o opiekę nad dziećmi.
Bebenin ukończył dziennikarstwo na uniwersytecie w Mińsku. W latach 90. pracował jako zastępca redaktora naczelnego niezależnej gazety "Imja". W 1998 roku założył portal internetowy charter'97.org. i nim kierował.