Bp Pieronek: bez religii sytuacja w szkołach wyglądałaby jeszcze gorzej

05.09.2010 08:32
Biskup Tadeusz Pieronek

Biskup Tadeusz Pieronek (Fot. Waldemar Kompała / Agencja Gazeta)

Szkoła po 1989 r. zmieniła się. Panuje w niej chaos i bałagan. Nie jest dziś łatwo uczyć religii, szczególnie w dużych miastach. Na wsiach jest trochę lepiej. Nauka religii jest bardzo potrzebna, bez niej sytuacja w szkole wyglądałaby jeszcze gorzej - mówi bp Tadeusz Pieronek. W kościołach jest dziś odczytywany list biskupów z okazji 20-lecia wprowadzenia katechizacji do szkół.
- Nie da się w pełni wychować człowieka bez uwzględnienia także jego sfery religijnej. Zostało to już zauważone w instrukcji wprowadzającej naukę religii w szkole: "Otwarcie się na religię oraz na chrześcijańskie wartości etyczne będzie istotnym wzbogaceniem tego procesu i przyczyni się do ukształtowania właściwych postaw młodego pokolenia Polaków" - głosi list biskupów.

W ocenie hierarchów, szkoła docenia wysiłki, jakie wkładają katecheci w proces wychowania młodego pokolenia, a także dostrzega pozytywne efekty ich pracy. "Po 20 latach można powiedzieć, że dużo udało się osiągnąć w zakresie integracji środowisk wychowawczych: rodziny, szkoły, parafii. Ale też zauważamy, jak wiele jeszcze pracy trzeba wykonać" - napisali biskupi.

Bp Tadeusz Pieronek podkreślił w rozmowie z PAP, że "przed 20 laty było rzeczą jasną, że religia, która została definitywnie usunięta ze szkół w 1961 r., musi do nich powrócić". "W szkołach na całym świecie prowadzone są lekcje z jakiejś religii. Szkoła po 1989 r. zmieniła się. Panuje w niej chaos i bałagan. Nie jest dziś łatwo uczyć religii, szczególnie w dużych miastach. Na wsiach jest trochę lepiej. Nauka religii jest bardzo potrzebna, bez niej sytuacja w szkole wyglądałaby jeszcze gorzej" - powiedział bp Pieronek.

Pytany o zarzuty środowisk lewicowych, które uważają, że prowadzenie lekcji religii w szkołach jest łamaniem zasady rozdziału Kościoła od państwa, odparł: "To bzdury. Te kwestie są odpowiednio poukładane i usankcjonowane. Nie ma mowy o łamaniu żadnej zasady".

Abp Nycz: Nikt nikogo nie przymusza

Również metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz w wywiadzie dla Informacyjnej Agencji Radiowej odnosił się do propozycji wyprowadzenia religii ze szkół. Jak powiedział - te głosy pojawiają się systematycznie i patrzy na nie bardzo spokojnie: - Nikt nikogo nie przymusza do tego, żeby chodził na lekcje religii: jest to dobrowolny wybór w przypadku dzieci małych, a wybór rodziców czy samodzielny - w przypadku młodzieży pełnoletniej. - Liczba osób uczęszczających na religię świadczy o tym, że zdecydowana większość rodziców i społeczeństwa dokonuje tego wyboru na "tak", a to - w demokratycznym kraju - jest bardzo ważny sygnał dla tych, którzy chcieliby usunąć lekcje religii ze szkół - mówił arcybiskup Nycz.

Hierarcha zauważa, że dla tych, którzy nie chcą uczęszczać na lekcje religii jest przewidziana etyka. - Szkoda tylko, że przywracając religię w szkołach, z lekcji religii i etyki nie uczyniono alternatywy, czemu Kościół nigdy nie był przeciwny - mówi hierarcha. Zwraca także uwagę, że - z powodów politycznych - w rozporządzeniu z 1992 roku znalazł się dodatkowo zapis, że uczeń może zrezygnować z obu tych przedmiotów. - Uważam ten zapis za niewychowawczy - mówi arcybiskup Nycz. W Niemczech czy w Austrii nie ma takiej możliwości, a uczniowie mogą wybierać wyłącznie między religią i etyką - zauważa metropolita warszawski.

Religia w 27 tysiącach szkół, etyka w 887 szkołach

Jak informuje MEN, w ubiegłym roku lekcje religii prowadzone były w ponad 27 tysiącach szkół. To 72 procent wszystkich placówek. Lekcje etyki natomiast odbywały się w 887 szkołach. Zajęć religii ani etyki nie prowadzono w 10 tysiącach szkół.

Minister edukacji Katarzyna Hall przypomina, że szkoła ma obowiązek organizowania zajęć z etyki, jeżeli uczniowie lub ich rodzice tego żądają. Apeluje przy tym o zgłaszanie wszelkich przypadków niewywiązywania się placówek z tego obowiązku. Minister edukacji narodowej dodaje, że podobny obowiązek dotyczy lekcji religii dla dzieci innych wyznań. W Polsce jest 31625 nauczycieli religii oraz 828 nauczycieli etyki.

Tymczasem z sondażu przeprowadzonego dla Polskiego Radia przez Instytut Badania Opinii Homo Homini wynika, że 46 procent Polaków posłałoby swoje dziecko na lekcje religii w szkole. 15 procent respondentów wybrałoby etykę. Prezes Instytutu Marcin Duma zwraca uwagę, że aż 32 procent badanych dałoby dziecku wolny wybór. Jego zdaniem jest to swojego rodzaju ucieczka, żeby nie przyznać, że dziecka na religię się nie pośle.

Według Marcina Dumy, zaskakiwać może to, że w społeczeństwie, które w ponad 90 procentach deklaruje wiarę katolicką, zaledwie 46 procent posłałoby swoje dziecko na lekcje religii. - To jest bardzo delikatny temat - podkreśla Duma i dodaje, że wybór religii jest wyborem bezpiecznym, poza tym takie jest oczekiwanie obyczajowe. Wybór etyki natomiast jest kojarzony z kontestacją panującego w szkołach porządku.

Religia została wprowadzona do szkół we wrześniu 1990 roku na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej. Premierem rządu w tamtym czasie był Tadeusz Mazowiecki.

Tagi:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX