Nowa Zelandia: Ranni i zniszczenia po trzęsieniu ziemi

rik, PAP
04.09.2010 , aktualizacja: 04.09.2010 11:05
A A A Drukuj
Wiele osób rannych oraz zniszczone domy, samochody i mosty - to wstępny bilans silnego trzęsienia ziemi, które nad ranem nawiedziło nowozelandzką Wyspę Południową. W rejonie kataklizmu wprowadzono stan wyjątkowy.
- Szkody są przerażające. Mogę tylko powiedzieć, że to cud, iż nikt nie stracił życia - powiedział premier Nowej Zelandii John Key na miejscu trzęsienia ziemi.

Wstrząsy miały siłę 7,2 stopnia w otwartej skali Richtera. Najbardziej dotknięte nimi zostało miasto Christchurch na Wyspie Południowej, drugie co do wielkości miasto Nowej Zelandii, z 380 tysiącami mieszkańców.

Epicentrum znajdowało się na głębokości 16,1 km pod poziomem morza i 31 km na północny zachód od Chritschurch. Władze wprowadziły w mieście stan wyjątkowy i godzinę policyjną od 7 wieczorem do 7 rano.

Rannych zostało wielu ludzi, ale poważnie jedynie dwóch. Pozostali mają niegroźne potłuczenia, zadrapania lub złamania.

Według przedstawicieli obrony cywilnej, niska liczba ofiar wynika z pory, w jakiej doszło do trzęsienia - 4.35 rano (18.35 w piątek czasu polskiego).

Znacznie poważniejsze są straty materialne. Według wstępnych danych oficjalnych szkody wyniosły 2 mld dol. australijskich (1,1 mld euro).

Zniszczone lub uszkodzone są budynki, mosty i samochody. Uszkodzona została także infrastruktura kolejowa. W wielu dzielnicach nie ma bieżącej wody. Przez jakiś czas nie było też prądu, ale dostawy energii zostały już przewrócone w 90 proc. dzielnic. Sieć telefonii komórkowej funkcjonuje bardzo słabo z powodu przeciążenia.

Na jakiś czas zamknięto miejscowy port lotniczy, ale już został otwarty. - Cały terminal zaczął się chwiać - powiedział pewien mężczyzna, który przeżył wstrząsy na lotnisku. Zawieszono kursowanie pociągów do czasu sprawdzenia stanu torów.

- Są wycieki gazu, zniszczenia wodociągów, zalania mieszkań ściekami i dużo zniszczonych kabli oraz słupów energetycznych. Bardzo niebezpiecznie jest teraz wychodzić na ulicę - powiedział inspektor Mike Coleman, apelując do mieszkańców o pozostanie w domach.

W mieście dochodzi do plądrowania sklepów, domów i mieszkań. Na szczęście nie ma zagrożenia tsunami. Z obawy przed kolejnym wstrząsami wielu ludzi koczuje na ulicach.

- Po tych silnych wstrząsach trudno utrzymać spokój wśród mieszkańców. Większość mieszkańców Chistchurch zareagowała właściwie, jeśli nie liczyć kilku ubolewania godnych przypadków kradzieży - powiedział premier.

W Nowej Zelandii dochodzi do około 14 tys. trzęsień ziemi rocznie, ale tylko 100-150 jest wyczuwalnych przez mieszkańców, a około 20 ma siłę przekraczającą 5 stopni. Obecne wstrząsy były najsilniejsze od 70 lat.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • juzefat0491

    Oceniono 1 raz -1

    Jak usłyszeliśmy o tym trzęsieniu ziemi w Nowej Zelandii byliśmy wstrząśnięci. Mamy tam rodzinę .Przeczytaliśmy to na pasku wiadomości TVN24 w nocy ./tam wcześnie rano/ więcej nie było żadnych danych.Znaleźliśmy w Timesie ,że to na wyspie południowej ,odetchnęliśmy ,nasza dzieci mieszkają na w.północnej.Dobrze ,że tam budują lekkie domy,dlatego nie było ofiar /byliśmy w NZ /cudowne wyspy.

  • tade-k53

    Oceniono 1 raz 1

    Ziemia się trzęsie, wulkany wybuchają, powodzie, pożary, to obrz plag, jakimi Bóg ostrzega zagubionych ludzi, którzy nie wiedzą w jakich czasach żyjemy.
    A mamy 6011 rok i to może być ostatni rok.
    Czy wiesz po co żyjesz?
    tradycja-2007.blog.onet.pl/

  • ogabignac

    Oceniono 1 raz 1

    W tej całej potwornej sytuacji jedynie polądrowania osładzają czas po trzęsieniu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX